30 Lip 2019, 18:49:45
I po długich negocjacjach, w końcu udało nam się wynegocjować dobrą cenę. Jednak tajemniczy człowiek nie był taki w porządku i okazało się że chciał mnie okraść, ale gdy wyciągnąłem swój stary rewolwer kapiszonowy, szybko zmienił zdanie i po prostu uciekł. I gdy po udanych zakupach, miałem już wyjechać z Guczanu, to Kayak Hagashiti mnie zaczepił i powiedział, czy może też wziąć udział w podróży? Jako że mi pomógł, to początkowo niechętny, to jednak zgodziłem się. I tak ruszyliśmy z powrotem do Yole-Bator, gdzie z tamtąd będziemy ruszali do naszej załogi, w której niewiem jaka panuje aktualna sytuacja...
