02 Lip 2019, 14:52:47
Po kilku godzinach do pierwszej grupy dołączyły dwie pozostałe z działającymi przekaźnikami. Po szybkich oględzinach, kilka osób postanowiło przeczesać obszar przy linii drzew, inni jeszcze poszli nad pobliskie jezioro, licząc, że kogoś tam znajdą.
Po kilkunastu metrach w głąb lasu, grupa beta odkryła makabryczne znalezisko, nagie, zmasakrowane zwłoki leżały przy pniu starej sosny.
-Dziwne...-Przyznał jeden z nich- Skontaktujcie się z bazą- rozkazał zdenerwowanym głosem
-Halo baza, tu Beta. Jak mnie słychać? Odbiór.- połączył się jeden z ratowników
-Głośno i wyraźnie Towarzyszu, zdajcie natychmiast raport z poszukiwań. Odbiór.- padła odpowiedź
-Znaleźliśmy zniszczone obozowisko oraz zwłoki... Nie możemy ich niestety rozpoznać, są... w dość słabym stanie. Przyślijcie milicje. Odbiór.- odpowiedział ratownik
-Rozumiem, na miejscu zjawi się Służba Bezpieczeństwa Volkianu. Bez odbioru- powiedział strażnik
Tymczasem kolejna grupa obchodziła mały zbiornik wodny, znaleziono tam ciepłe ubrania, jednak co innego przykuło uwagę ratowników. Nieopodal w małej kotlinie , obok starego, potężnego drzewa, ze wzniesienia, jeden z nich dostrzegł olbrzymią plamę krwi, jakby jakieś zwierze rozszarpało co najmniej kilka reniferów lub niedźwiedzi.
Po kilkunastu metrach w głąb lasu, grupa beta odkryła makabryczne znalezisko, nagie, zmasakrowane zwłoki leżały przy pniu starej sosny.
-Dziwne...-Przyznał jeden z nich- Skontaktujcie się z bazą- rozkazał zdenerwowanym głosem
-Halo baza, tu Beta. Jak mnie słychać? Odbiór.- połączył się jeden z ratowników
-Głośno i wyraźnie Towarzyszu, zdajcie natychmiast raport z poszukiwań. Odbiór.- padła odpowiedź
-Znaleźliśmy zniszczone obozowisko oraz zwłoki... Nie możemy ich niestety rozpoznać, są... w dość słabym stanie. Przyślijcie milicje. Odbiór.- odpowiedział ratownik
-Rozumiem, na miejscu zjawi się Służba Bezpieczeństwa Volkianu. Bez odbioru- powiedział strażnik
Tymczasem kolejna grupa obchodziła mały zbiornik wodny, znaleziono tam ciepłe ubrania, jednak co innego przykuło uwagę ratowników. Nieopodal w małej kotlinie , obok starego, potężnego drzewa, ze wzniesienia, jeden z nich dostrzegł olbrzymią plamę krwi, jakby jakieś zwierze rozszarpało co najmniej kilka reniferów lub niedźwiedzi.
Adam Aleksander II
Perzys iksis nāmorghūlilaros
