02 Lip 2019, 14:24:56
Tymczasem grupa alfa miała nieustanne problemy ze sprzętem. Radio, które jeszcze kilka godzin temu działało bez zarzutów, teraz stało się bezurzyteczne. Szli nieść ratunek, a być może sami będą potrzebować ratunku. W huraganowym wietrze przemierzali dalej miejsca, gdzie mogła znajdować się ekspedycja. W końcu wyszli na odsłoniętą polanę. Wiatr nagle ucichł. W samym sercu polany, niedaleko skalnej półki znaleźli coś, co przypominało namiot.
- Franek. Czy Ty to widzisz? To jest namiot - odezwał się jeden z członków grupy ratunkowej, do dowódcy.
- Kur... nikogo nie ma. Zobacz jaki zniszczony. Chyba jakieś zwierze ich tu nawiedziło.
- Nie wydaje mi się kapitanie. Są to bez wątpienia dziury powstałe przez rozcięcie namiotu.
Dowódca nakazał połączyć się ze schroniskiem, bez żadnego skutku. W międzyczasie postanowił naradzić się z ratownikami, gdzie dalej mają zmierzać. W tym czasie jednak ktoś go zawołał.
- Szefie! Niech szef przyjdzie - odezwał się głos z zniszczonego namiotu.
- Co jest? - odparł wchodząc do wołającego go ratownika.
- To wszystko wygląda dziwnie. Zostawili prawie cały sprzęt wysokogórski. Trudno powiedzieć co wzieli, jednak musieli wyjść w nocy. Jak przyszliśmy żażyło się jeszcze ognisko na zewnątrz...
- Okej. Na razie jesteśmy w czarnej dupie. Młody rozstawił starą, volkiańską radiostację. Może dzięki niej się połączymy.
- Franek. Czy Ty to widzisz? To jest namiot - odezwał się jeden z członków grupy ratunkowej, do dowódcy.
- Kur... nikogo nie ma. Zobacz jaki zniszczony. Chyba jakieś zwierze ich tu nawiedziło.
- Nie wydaje mi się kapitanie. Są to bez wątpienia dziury powstałe przez rozcięcie namiotu.
Dowódca nakazał połączyć się ze schroniskiem, bez żadnego skutku. W międzyczasie postanowił naradzić się z ratownikami, gdzie dalej mają zmierzać. W tym czasie jednak ktoś go zawołał.
- Szefie! Niech szef przyjdzie - odezwał się głos z zniszczonego namiotu.
- Co jest? - odparł wchodząc do wołającego go ratownika.
- To wszystko wygląda dziwnie. Zostawili prawie cały sprzęt wysokogórski. Trudno powiedzieć co wzieli, jednak musieli wyjść w nocy. Jak przyszliśmy żażyło się jeszcze ognisko na zewnątrz...
- Okej. Na razie jesteśmy w czarnej dupie. Młody rozstawił starą, volkiańską radiostację. Może dzięki niej się połączymy.
