10 Cze 2019, 22:38:23
[pap=marsz]Panie Prezydencie!
W żadnym wypadku nie boję się, jak to Pan nazwał "odcięcia" mnie od władzy. Wręcz przeciwnie. Jest to po prostu insynuacja, nie podparta żadnymi dowodami, więc proszę zostawić to dla siebie. Bo toczenie dyskusji w takim tonie, na podstawie "a mnie się wydaje, że pan się boi, ale nie mam na to dowodów", chyba nie przystoi głowie państwa.
Ja naprawdę rozumiem Panie Prezydencie, że Pan będzie na to stanowisko powoływał kompetentne osoby, lub mające jakiekolwiek pojęcie na ten temat. Jednak prawo nie jest tworzone, a w szczególności Ustawa Zasadnicza na tą chwilę. Jaką mamy mieć pewność, czy Pana następca ogłosi sobie miesiąc urlaubu i wybierze osobę tak niekompetentną, że bardziej się chyba nie da? No proszę mi powiedzieć co wtedy. Ja Panu odpowiem. Niewydolne rządzenie, może doprowadzić w skrajnym przypadku nawet do trwałego rozkładu struktur aparatu władzy, a od tego do upadku samego państwa są dwa kroki. Jak to mawiają - ryba psuje się od głowy.
Stąd też uważam, że zostawienie takiego pstryczka, czyli tak jak jest teraz jest najbardziej optymalnym rozwiązaniem. Raz, że Marszałek ma mandat społeczny, gdzie zastępca prezydenta nie musi mieć takowego (wręcz go nie będzie miał), dodatkowo Marszałka może odwołać Wysoka Izba. Więc, jeśli Parlament uzna, że Marszałek nie radzi sobie ze swoimi konstytucyjnymi obowiązkami, zawsze może go odwołać i wybrać nowego. W przypadku ustalania zastępcy, przez Prezydenta, kontrolę nad nim ma wyłącznie on sam. A tak, kontrolę ma bezpośrednio Parlament, a pośrednio, przez swoich przedstawicieli - obywatele.
Wespucci[/pap]
W żadnym wypadku nie boję się, jak to Pan nazwał "odcięcia" mnie od władzy. Wręcz przeciwnie. Jest to po prostu insynuacja, nie podparta żadnymi dowodami, więc proszę zostawić to dla siebie. Bo toczenie dyskusji w takim tonie, na podstawie "a mnie się wydaje, że pan się boi, ale nie mam na to dowodów", chyba nie przystoi głowie państwa.
Ja naprawdę rozumiem Panie Prezydencie, że Pan będzie na to stanowisko powoływał kompetentne osoby, lub mające jakiekolwiek pojęcie na ten temat. Jednak prawo nie jest tworzone, a w szczególności Ustawa Zasadnicza na tą chwilę. Jaką mamy mieć pewność, czy Pana następca ogłosi sobie miesiąc urlaubu i wybierze osobę tak niekompetentną, że bardziej się chyba nie da? No proszę mi powiedzieć co wtedy. Ja Panu odpowiem. Niewydolne rządzenie, może doprowadzić w skrajnym przypadku nawet do trwałego rozkładu struktur aparatu władzy, a od tego do upadku samego państwa są dwa kroki. Jak to mawiają - ryba psuje się od głowy.
Stąd też uważam, że zostawienie takiego pstryczka, czyli tak jak jest teraz jest najbardziej optymalnym rozwiązaniem. Raz, że Marszałek ma mandat społeczny, gdzie zastępca prezydenta nie musi mieć takowego (wręcz go nie będzie miał), dodatkowo Marszałka może odwołać Wysoka Izba. Więc, jeśli Parlament uzna, że Marszałek nie radzi sobie ze swoimi konstytucyjnymi obowiązkami, zawsze może go odwołać i wybrać nowego. W przypadku ustalania zastępcy, przez Prezydenta, kontrolę nad nim ma wyłącznie on sam. A tak, kontrolę ma bezpośrednio Parlament, a pośrednio, przez swoich przedstawicieli - obywatele.
Wespucci[/pap]
