04 Lut 2025, 13:55:13
Druga Krucjata
Na wznowienie działań wojennych przyszło nam czekać do wiosny 1311 roku. W międzyczasie Szymonici zajmowali się rozwojem podbitych ziem. Na terenach od nich zależnych zorganizowali wydajny system administracyjny, gospodarczy i podatkowy. To dzięki ich staraniom powstały i rozwinęły się porty w Oceanusie i Oktion ono. W zakonie służyli nie tylko doskonali rycerze, medycy czy zarządcy, ale również specjaliści z zakresu administracji, finansów i gospodarki. Pod ich rządami północne ziemie Saracenny rozkwitały. Jednocześnie Szymonici rozpoczęli proces umacniania granic. Zakon pragnął za wszelką cenę utrzymać zdobyte tereny. Ich strategia obronna opierała się na budowie drewnianych fortów wzdłuż granicy oraz organizowaniu niewielkich, lecz dobrze skoordynowanych i mobilnych ataków zaczepnych. Do tych działań wykorzystywali niezwykle sprawne jednostki malarków (suł. marlakani) – jazdy złożonej z chrześcijańskich niewolników żyjących w Sułtanacie. Ci niezłomni kawalerzyści okazali się niezwykle cenni. Ich bezlitosność i wola walki były przyczyną wielu sukcesów.
Jednakże wykorzystanie malarków spotkało się z ogromną krytyką wewnątrz zakonu. Niezadowolenie osłabiło autorytet i wpływy Rolanda von Falkensteina, przez co jego rola w zakonie stopniowo malała. W późniejszym okresie miało to tragiczne konsekwencje dla Zakonu. Po dziś dzień von Falkenstein uważany jest za najwybitniejszego dowódcę w historii Związku Winkulijskiego. Jego doświadczenie, umiejętność koordynacji działań oraz dalekowzroczność były fundamentem licznych sukcesów zakonu. Wykorzystanie najemników było w istocie słuszną decyzją – Roland posyłał ich do krwawych starć napastniczych, oszczędzając główne siły, które przygotowywał do drugiej krucjaty. Głównym punktem niezgody było jednak nie tylko samo wykorzystanie, ale także hojne opłacanie „byłego wroga”, jak określił to jeden z wysokich zakonników. Według niektórych malarkowie powinni zostać straceni, a nie ułaskawieni i wynagradzani. Nawet liczne zwycięstwa oraz wierność oddziałów najemnych nie zmieniły tego poglądu.
Wczesną wiosną 1311 roku przeorganizowane wojska zakonu, prowadzone przez samego Wielkiego Mistrza, przeprowadziły śmiałe uderzenie na skoncentrowane siły Sułtanatu. Sułtan Salah-mah II zamierzał szybko i bezlitośnie uderzyć na najbardziej wysuniętą twierdzę zakonu – Gottstadt. Zwiadowcy w porę ostrzegli Wielkiego Mistrza o tych planach, co pozwoliło mu zebrać armię. Znając zapał, wyszkolenie oraz dyscyplinę swoich rycerzy, von Falkenstein dążył do wielkiej, rozstrzygającej bitwy. Pragnął pobić i wykrwawić wroga w jednym starciu, co umożliwiłoby dalsze, niezakłócone podboje. Tak oto w 1311 roku byliśmy świadkami niespotykanej w tamtych czasach wojny manewrowej.
![[Obrazek: 101005704499825630.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1009/101005704499825630.png)
Południowa Winkulia, 1311 r.
Poinformowany o zbliżającej się armii zakonnej, Sułtan zarządził odwrót, chcąc uniknąć bitwy na otwartym polu, mimo znaczącej przewagi liczebnej. Wiedział jednak, nauczony doświadczeniami poprzednich krucjat, jak groźnym przeciwnikiem jest dobrze wyszkolona armia zakonna. Rozpoczął się zatem pościg von Falkensteina za Sułtanem. Obie armie maszerowały bez wytchnienia dniem i nocą. Po obu stronach dochodziło do dezercji. Ta niespotykana dotąd taktyka walki stanowiła dowód strategicznego geniuszu Wielkiego Mistrza. Studiując mapy i raporty zwiadowców, przewidział on następny ruch Sułtana. Zaufał swojej intuicji i podjął ryzyko marszu na dużą twierdzę Sułtanatu, położoną niedaleko dzisiejszego Zannborga. Szturmem zdobył zamek, a po trzech dniach na horyzoncie pojawiły się wojenne sztandary Sułtana.
Wielka bitwa trwała ponad dziesięć godzin. Zmęczone wojska Salaha-maha II walczyły dzielnie, lecz brakowało im wyszkolenia i morale. Śmiały manewr mistrza von Brauchitscha, który poprowadził atak ciężkiej kawalerii na centrum wrogiej armii, doprowadził do całkowitego jej załamania. W krwawej walce kawalerzyści zdobyli najcenniejsze sztandary wroga, lecz sam mistrz von Brauchitsch przypłacił ten sukces życiem. Zwycięstwo pod Zannborgiem otworzyło zakonowi drogę do dalszych podbojów.

