12 Sty 2025, 19:36:18
Przepraszam za dosadność, ale Państwa pojebało. Pojebało Państwa i to w sposób taki, że brak mi słów.
Przypominam, że jeszcze nie tak dawno woleliśmy (ja nie) zachować suwerenność niż stawać się częścią II Federacji Nordackiej. W referendum ogólnokrajowym wypowiedzieliśmy się jako kraj przeciw wstąpieniu do II Federacji Nordackiej. Wtedy byłem orędownikiem i zwolennikiem do wejścia Związku Winkulijskiego do II Federacji Nordackiej. Dzisiaj? Dzisiaj najprawdopodobniej byłbym przeciw. I to nawet nie chodzi o samą II FN, z którą mamy raz lepsze, raz beznadziejne stosunki. Chodzi o samą idee. Tak samo jest w tym przypadku.
Powiecie - ale Wespucci, SARMACJA to nie jest II Federacja Nordacka. Tym lepiej dla II Federacji Nordackiej, przy całym moim szacunku do Sarmacji i jej mieszkańców. Czym dla nas będzie połączenie z Sarmacją? Przedłużeniem nadziei. To tak, jak pod nieobecność dziecka rodzice zauważą, że chomik zdechł. Żeby oddalić od ich pociechy smutek, stratę i szybciej zmierzyć się z nieuniknionym przemijaniem, próbują zatrzymać radość dziecka, zakłamując rzeczywistość, podmieniając chomika. To robienie z dziecka debila. Oddalanie nieuniknionego, wytwarzanie złudnej nadziei. To właśnie robi Jego Królewska Wysokość Alfred. Mydli oczy.
Czy dla Sarmacji będziemy czymś więcej niż wrzodem na dupie? To niewątpliwie nie będzie partnerska relacja. Tak jak w małżeństwie, do którego ktoś w ramach posagu wnosi mikrofalówkę, a druga osoba willę z basenem. Wcześniej, czy później zostanie to wypomniane.
I wiecie. Tak szczerze, to mi to wisi jakiego rodzaju będzie to relacja z Księstwem Sarmacji. Zmienimy sobie Króla na Księcia, dodamy trochę sarmackiego patetyzmu, a mnie po dwóch tygodniach zamkną w pierdlu. To jednak nie o to chodzi. Ta wielka rewolucyjna zmiana, jak ją reklamuje JKW Alfred to zmiana iluzoryczna. Nic się nie zmienia. Fakt, delikatnie poszerzymy grono naszych odbiorców, zmieniky opakowanie. Będziemy w ROZWINIĘTYM INFORMATYCZNIE państwie i SILNYM. Państwie, który sam w sobie poza otoczką ma swoje olbrzymie problemy i jest cieniem dawnej, rzeczywistej potęgi. Jak cały mikroświat. Jeżeli chcemy bawić się dalej, to powinniśmy zmienić idee mikronacji, a nie zmieniać piaskownicę, która nadal jest piaskownicą.
Nie przekonują mnie żadne argumenty o klikadełkach, ani nic takiego. Taka propozycja powoduje, że krwotok z aorty tamujemy plasterkiem w jednorożce.
Racją stanu Związku Winkulijskiego jest realne rozwiązanie problemów lub podjęcie odważnej decyzji o zakończeniu działalności. To, czy będziemy gnić na własnym, czy w gościnie na sarmackim - to jest nieistotne.
Przypominam, że jeszcze nie tak dawno woleliśmy (ja nie) zachować suwerenność niż stawać się częścią II Federacji Nordackiej. W referendum ogólnokrajowym wypowiedzieliśmy się jako kraj przeciw wstąpieniu do II Federacji Nordackiej. Wtedy byłem orędownikiem i zwolennikiem do wejścia Związku Winkulijskiego do II Federacji Nordackiej. Dzisiaj? Dzisiaj najprawdopodobniej byłbym przeciw. I to nawet nie chodzi o samą II FN, z którą mamy raz lepsze, raz beznadziejne stosunki. Chodzi o samą idee. Tak samo jest w tym przypadku.
Powiecie - ale Wespucci, SARMACJA to nie jest II Federacja Nordacka. Tym lepiej dla II Federacji Nordackiej, przy całym moim szacunku do Sarmacji i jej mieszkańców. Czym dla nas będzie połączenie z Sarmacją? Przedłużeniem nadziei. To tak, jak pod nieobecność dziecka rodzice zauważą, że chomik zdechł. Żeby oddalić od ich pociechy smutek, stratę i szybciej zmierzyć się z nieuniknionym przemijaniem, próbują zatrzymać radość dziecka, zakłamując rzeczywistość, podmieniając chomika. To robienie z dziecka debila. Oddalanie nieuniknionego, wytwarzanie złudnej nadziei. To właśnie robi Jego Królewska Wysokość Alfred. Mydli oczy.
Czy dla Sarmacji będziemy czymś więcej niż wrzodem na dupie? To niewątpliwie nie będzie partnerska relacja. Tak jak w małżeństwie, do którego ktoś w ramach posagu wnosi mikrofalówkę, a druga osoba willę z basenem. Wcześniej, czy później zostanie to wypomniane.
I wiecie. Tak szczerze, to mi to wisi jakiego rodzaju będzie to relacja z Księstwem Sarmacji. Zmienimy sobie Króla na Księcia, dodamy trochę sarmackiego patetyzmu, a mnie po dwóch tygodniach zamkną w pierdlu. To jednak nie o to chodzi. Ta wielka rewolucyjna zmiana, jak ją reklamuje JKW Alfred to zmiana iluzoryczna. Nic się nie zmienia. Fakt, delikatnie poszerzymy grono naszych odbiorców, zmieniky opakowanie. Będziemy w ROZWINIĘTYM INFORMATYCZNIE państwie i SILNYM. Państwie, który sam w sobie poza otoczką ma swoje olbrzymie problemy i jest cieniem dawnej, rzeczywistej potęgi. Jak cały mikroświat. Jeżeli chcemy bawić się dalej, to powinniśmy zmienić idee mikronacji, a nie zmieniać piaskownicę, która nadal jest piaskownicą.
Nie przekonują mnie żadne argumenty o klikadełkach, ani nic takiego. Taka propozycja powoduje, że krwotok z aorty tamujemy plasterkiem w jednorożce.
Racją stanu Związku Winkulijskiego jest realne rozwiązanie problemów lub podjęcie odważnej decyzji o zakończeniu działalności. To, czy będziemy gnić na własnym, czy w gościnie na sarmackim - to jest nieistotne.
