05 Sty 2025, 22:12:02
Wczesnym popołudniem Adelaide zjawiła się Kanugardzie. Zatrzymała się w jednym z hoteli w okolicy ratusza, w pokoju, z którego okien widać było grupy ludzi schodzące się na Jarmark Świętego Szymona. Choć to styczniowe wydarzenie nie przyciągało już tak licznych tłumów jak przed Bożym Narodzeniem, wciąż wypełniało miasto atmosferą świątecznego zamieszania. Stragany kusiły aromatem grzanego goruzyjskiego wina, pieczonych orzechów i korzennych ciasteczek, które Adelaide tak uwielbiała.
Kiedy wieczorem była już na jarmarku, rozejrzała się wokół, patrząc na zapełniających stragany kupujących. Adelaide czuła, jak te wszystkie tony zgiełku i rozmów niosą się z różnych stron, zacierając wspomnienia sprzed miesięcy. Mimo, że ostatni raz przebywała tu w listopadzie, czuła się całkiem dobrze spacerując po urokliwym placu. Przylatując tu miała nadzieję na kilka dni pochorobowego odpoczynku.
Kilka chwil krążyła przy straganach, zaopatrzyła się w pudełko korzennych ciasteczek i kubek grzańca. Z czasem ruszyła dalej przyglądając się mijającym ją przechodniom. Może uda mi spotkać tutaj kogoś znajomego? - westchnęła cicho idąc w przed siebie.
Kiedy wieczorem była już na jarmarku, rozejrzała się wokół, patrząc na zapełniających stragany kupujących. Adelaide czuła, jak te wszystkie tony zgiełku i rozmów niosą się z różnych stron, zacierając wspomnienia sprzed miesięcy. Mimo, że ostatni raz przebywała tu w listopadzie, czuła się całkiem dobrze spacerując po urokliwym placu. Przylatując tu miała nadzieję na kilka dni pochorobowego odpoczynku.
Kilka chwil krążyła przy straganach, zaopatrzyła się w pudełko korzennych ciasteczek i kubek grzańca. Z czasem ruszyła dalej przyglądając się mijającym ją przechodniom. Może uda mi spotkać tutaj kogoś znajomego? - westchnęła cicho idąc w przed siebie.
