17 Kwi 2024, 14:59:12
W końcu po bardzo, bardzo długiej podróży, przerywanej głównie postojami w kasynach i tawernach do brzegów Athos przypłynął statek towarowy "Butapren", pływający pod magnifikacką banderą. Na jego pokładzie zaś znajdował się agent Cinquecento, który właśnie zszedł z pokładu i znalazł się na stałym lądzie. Po szybkiej kontroli bezpieczeństwa przez żołnierzy LMiK, dotarł on do centrum Karyes - a raczej to, co zostało z tego prężnie kiedyś rozwijającego się miasta. Na całe szczęście osadnicy, którzy przybywali wraz z kolonizatorami z Ligi znowu przywracali w mieście życie.
Cinquecento wyciągnął z kieszeni skan dowodu, który udało się uzyskać agentom KVH. "Winnica Franpader" Tylko gdzie to dokładnie było? Agent zapytał się starego rodzimego Athosanina zamiatającego bruk, gdzie może odnaleźć winnicę. Ten mu wskazał, że musi iść na południe miasta, wzdłuż traktu na górę Athos i później pójść polną drogą w kierunku niedużej góry z drewnianym krzyżem na szczycie.
Cinquecento zrobił tak, jak starzec mu powiedział. Szedł on z dobrą godzinę, a może i więcej w parzącym słońcu Athos. Na całe szczęście dla niego, co chwilę znad morza powiewał zimny wiatr, który przyjemnie ochładzał jego kark. W końcu idąc polną drogą wśród opuszczonych gospodarstw rolnych i małych wiejskich chat, zauważył wyblakłą drewnianą tablicę. "FRANPADER WINERY" Po kilku minutach znajdował się już na dziedzińcu winnicy. Na pierwszy rzut oka wydawała się ona opuszczona - ale czy na pewno?
Cinquecento wyciągnął z kieszeni skan dowodu, który udało się uzyskać agentom KVH. "Winnica Franpader" Tylko gdzie to dokładnie było? Agent zapytał się starego rodzimego Athosanina zamiatającego bruk, gdzie może odnaleźć winnicę. Ten mu wskazał, że musi iść na południe miasta, wzdłuż traktu na górę Athos i później pójść polną drogą w kierunku niedużej góry z drewnianym krzyżem na szczycie.
Cinquecento zrobił tak, jak starzec mu powiedział. Szedł on z dobrą godzinę, a może i więcej w parzącym słońcu Athos. Na całe szczęście dla niego, co chwilę znad morza powiewał zimny wiatr, który przyjemnie ochładzał jego kark. W końcu idąc polną drogą wśród opuszczonych gospodarstw rolnych i małych wiejskich chat, zauważył wyblakłą drewnianą tablicę. "FRANPADER WINERY" Po kilku minutach znajdował się już na dziedzińcu winnicy. Na pierwszy rzut oka wydawała się ona opuszczona - ale czy na pewno?
