28 Paż 2023, 15:50:55
W Bastion Pollin pojawił się Projekt konwencji o otoczeniu opieką ziem bialeńskich, którego sygnatariuszem ma zostać min. nasz kraj - z resztą wkradł się tutaj niewielki błąd jako, że zostaliśmy przedstawieni jako Królestwo Winkulii, bynajmniej nie przeszkadza mi to, co więcej od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, że może powinniśmy rozpocząć proces zmiany oficjalnej nazwy państwa właśnie w kierunku "Królestwa Winkulii" - zdecydowanie bardziej odpowiada mi właśnie ta nazwa, koniec końców chyba można uznać, że monarchizm w Winkulii zadomowił się już na dobre i nic nie wskazuje na to aby w najbliższym czasie miało się to zmienić, ale z drugiej strony byłoby to niejako zerwanie z tradycją Winkulii Uchastoka i Egvala z 2018 r., no a poza tym w przeszłości wielokrotnie zmienialiśmy już nazwę państwa, co sprawiało za granicą wrażenie, że jesteśmy państwem o niestabilnych stosunkach wewnętrznych, żeby nie powiedzieć yoyonacją, no a poza tym nigdy nie wiadomo jaki mielibyśmy w przyszłości ustrój i czy znowu nie potrzebowalibyśmy zmieniać nazwę kraju. A wy co sądzicie na temat zmiany oficjalnej nazwy kraju?
A wracając do tematu, to moją ciekawość wzbudził par. 2. rzeczonego projektu tj. W celu osiągnięcia założonego celu ochrony ziem bialeńskich przed zaborem przez państwa trzecie państwa sygnatariusze utworzą bazy wojskowe na wybrzeżach wysp bialeńskich. czyli jak rozumiem Winkulia w porozumieniu z innymi sygnatariuszami konwencji zdecyduje się na utworzenie baz wojskowych na obszarze archipelagu? A jeśli tak to czy rozmowy na ten temat już się toczą i gdzie i w jakiej siłę kontyngenty naszych wojsk zostałyby rozlokowane? Czy będą to jedynie wyspy Tokugawy, czy też obszary rdzeniowe tego państwa? A tak swoją drogą, to na jak długo konwencja może pozostać w mocy? tzn. zapewne przez conajmniej dwa lat nie będzie to stanowić problemu dla żadnej ze stron o ile sygnatariusze przetrwają, nasuwa się jak dla mnie pytanie o to czy powinniśmy jako Winkulia prowadzić politykę nakierowaną na to, żeby w dalszym horyzoncie czasowym (przy założeniu, że w dalszym ciągu będziemy istnieć i chcieć wywierać wpływ na nasze zewnętrzne otoczenie) powiedzmy następnych 5 czy może nawet 10 lat do konwencji dołączyli kolejni sygnatariusze wśród nowych państw i aby Bialenia pozostawała ziemią niczyją, czy też czekać aż konwencja wygaśnie z racji końca działalności prawie wszystkich jej członków i kształtować po tych kilku latach politykę tak aby na gruzach jednego państwa wyrosło nowe, stabilne i w pełni niezależne państwo z ambicjami do trwania przez kolejne lata? Oczywiście to pytanie z gatunku political fiction, bo honorowanie ten konwencji przez najbliższe lata jest jak najbardziej w winkulijskiej racji stanu i zgodne z interesem całej Nordaty, nie mniej jednak uważam, że warto byłoby dać pewną wąską furtkę przez którą mogłyby przecisnąć się naprawdę wartościowe projekty - oczywiście nie takie które po dwóch tygodniach istnienia będą kołatać do drzwi FN czy jakiegokolwiek innego państwa.
A wracając do tematu, to moją ciekawość wzbudził par. 2. rzeczonego projektu tj. W celu osiągnięcia założonego celu ochrony ziem bialeńskich przed zaborem przez państwa trzecie państwa sygnatariusze utworzą bazy wojskowe na wybrzeżach wysp bialeńskich. czyli jak rozumiem Winkulia w porozumieniu z innymi sygnatariuszami konwencji zdecyduje się na utworzenie baz wojskowych na obszarze archipelagu? A jeśli tak to czy rozmowy na ten temat już się toczą i gdzie i w jakiej siłę kontyngenty naszych wojsk zostałyby rozlokowane? Czy będą to jedynie wyspy Tokugawy, czy też obszary rdzeniowe tego państwa? A tak swoją drogą, to na jak długo konwencja może pozostać w mocy? tzn. zapewne przez conajmniej dwa lat nie będzie to stanowić problemu dla żadnej ze stron o ile sygnatariusze przetrwają, nasuwa się jak dla mnie pytanie o to czy powinniśmy jako Winkulia prowadzić politykę nakierowaną na to, żeby w dalszym horyzoncie czasowym (przy założeniu, że w dalszym ciągu będziemy istnieć i chcieć wywierać wpływ na nasze zewnętrzne otoczenie) powiedzmy następnych 5 czy może nawet 10 lat do konwencji dołączyli kolejni sygnatariusze wśród nowych państw i aby Bialenia pozostawała ziemią niczyją, czy też czekać aż konwencja wygaśnie z racji końca działalności prawie wszystkich jej członków i kształtować po tych kilku latach politykę tak aby na gruzach jednego państwa wyrosło nowe, stabilne i w pełni niezależne państwo z ambicjami do trwania przez kolejne lata? Oczywiście to pytanie z gatunku political fiction, bo honorowanie ten konwencji przez najbliższe lata jest jak najbardziej w winkulijskiej racji stanu i zgodne z interesem całej Nordaty, nie mniej jednak uważam, że warto byłoby dać pewną wąską furtkę przez którą mogłyby przecisnąć się naprawdę wartościowe projekty - oczywiście nie takie które po dwóch tygodniach istnienia będą kołatać do drzwi FN czy jakiegokolwiek innego państwa.
![[Obrazek: videotogif_2019.06.15_12.03.30.gif?ex=67...height=138]](https://media.discordapp.net/attachments/556495101086531596/589394861589921796/videotogif_2019.06.15_12.03.30.gif?ex=67c57ebd&is=67c42d3d&hm=82211377b02e470c984c379ddff4c8d9d637a288d693bac297b7f21c72b0588d&=&width=213&height=138)

