31 Mar 2019, 10:59:03
Po krótkiej rozmowie prywatnej z pewną osobą, zdecydowałem że daje sobie spokój. A raczej powinienem napisać "pierd*lę to". Nie zamierzałem z początku bawić się w narrację i była wyraźna umowa. Zawarto w niej, że nikt nie będzie tu pisał prócz mnie i Pana Wespucciego. Tymczasem Kaspar Waksman tak po prostu sobie wskakuje w środku narracji i wszystko rozwala. Starałem się to zrobić uczciwie. Fabularnie, poprzez opisy działań. W zamian otrzymuje nieśmiertelnego polityka, który przeżył postrzał w głowę oraz serce, po czym darem jasnowidzenia przewidział, że w szpitalu zaraz coś złego się stanie. I uciekł. Do tego jakieś odloty, jak atak na karetkę, czy policja myśli. No ja przepraszam bardzo, ale czuję, że nie szanuje się mojego czasu włożonego w ten zamach. Zresztą dotarła do mnie informacja, że nikt tu i tak nie zamierza go respektować. Więc "pierd*lę to".
Dziękuję za wspólną, krótką zabawę. Ciekawie się pisało, ale nie zamierzam więcej się w to bawić, jeżeli w taki sposób ma to wyglądać. Nie ma sensu prowadzić zamachu na nieśmiertelnego Kaspara Waksmana. Miłego dnia i dobranoc.
Dziękuję za wspólną, krótką zabawę. Ciekawie się pisało, ale nie zamierzam więcej się w to bawić, jeżeli w taki sposób ma to wyglądać. Nie ma sensu prowadzić zamachu na nieśmiertelnego Kaspara Waksmana. Miłego dnia i dobranoc.
