22 Paż 2022, 18:13:22
Przy granicy zebrał się spory tłum gapiów, choć nikt nie poinformował ich publicznie, co w zasadzie się dzieje. Nic dziwnego, nie chcieli by zleciały się tak hordy ciekawskich, w które łatwo mogliby się wmieszać złodzieje... Albo i jeszcze gorsze indywidua. A tak przynajmniej było tu kilkadziesiąt osób, a nie kilkaset, więc trzymanie ich w bezpiecznej odległości nie było żadnym problemem dla ochraniających całe wydarzenie żołnierzy Ludowej Ordy Taboru. Skutecznie oddzielali oni stojących przy drodze ludzi od oczekujących urzędników. Wśród nich byli między innymi przedstawiciele ludowych komisji, wysocy rangą oficjele LlLudowej Ordy, propagadziści, grupka dziennikarzy, których zaszczycono pozwoleniem na bezpośrednie relacjonowanie wydarzenia, najbliżsi urzędnicy sagańscy i sam zwierzchnik Amatorii. Wszyscy wpatrzeni w dal po kiriańskiej stronie granicy. To stamtąd właśnie miał wkrótce przyjechać Wielki Imperator Narodu Kiriańskiego, a sagan uparł się, że zamierza go powitać tuż po tym, jak pokona granicę i znajdzie się w Amatorii...
August van Hagsen de la Sparasan

