01 Paż 2022, 00:38:22
Natychmiast po podpisaniu aktu, nadszedł czas na rytuał usadzania (czy też posadzenia) landgrabiego. Właściwa część tej ceremonii miała się odbyć na Urholmie, więc Burek wraz ze świtą udał się łodzią na wyspę, razem ze sobą wioząc kozła, która miał odegrać rolę w przedsięwzięciu, i kilka innych rzeczy. Wschodnia cześć wyspy była nieco wyższa. Na pagórku tym znajdował się duży płaski kamień, otoczony rzędem mniejszych.
Do środka tego kręgu weszło jedynie kilku członków nowosformowanej rady mędrców. Spośród nich Musir Musinssun Mus niósł włócznię, Ingo Guntarssun Amata tarczę, a Irenber Vilessun Hravin drewnianą misę. Ojciec Juval miał natomiast w rękach wieniec, wykonany z plecionki traw, zboża, liści, trzciny, gałązek drzew i wszelkich innych darów natury. Na końcu szedł Lagimín, Irmín Jorikssun Wurm, wiodąc za sobą kozła, wraz z nim szedł też Burek, ubrany w prostą białą koszulę w tradycyjnym stylu. Uczestnicy ceremonii ustawili się wokół centralnego kamienia. Burek usiadł na kamieniu, kozioł został związany, a następnie położony obok obranego landgrabiego, pod kamieniem ustawiono drewnianą miskę. Następnie Lagimín wyciągnął duży nóż, i zapytał Burka. "Burku, czy przysięgacie przestrzegać praw, którymi Was obarczono, i wszelkich prawa ziemi, tej ziemi?" Po otrzymaniu potwierdzającej odpowiedzi, poderżnął on gardło kozłowi. Wziął misę, do której spłynęła koźlęca krew i wylał jej zawartość na głowę Burka. Po tym, biorąc wieniec od Juvala, włożył go na głowę siedzącego, po czym wręczył mu też włócznie i tarczę. Następnie pomógł tak odzianemu Burkowi wstać z kamienia. Resztki kozła zostały spalone.
Powrócili łodzią, tam czekała ich cała reszta. Obmazany krwią landgrabia został przywitany z wielkim entuzjazmem. Rozpoczęto uroczystości, podczas których zjedzono i wypito to, co jeszcze się ostało. Przytransportowano nawet więcej trunków i jadła. Po trwającej większość dnia i nocy zabawie, Lagimín ogłosił rozwiązanie zgromadzenia. Tak zakończył się pierwszy od wielu lat Ländting.
Ludzie zaczęli powracać do domów, choć spora część mieszkańców prowincji postanowiła jeszcze przed tym udać się na czas do miasta (a nuż będzie można pohandlować czy coś załatwić), Straży Miejskiej przypadło zadanie zrobienia porządków po zgromadzeniu. Rozstawione wcześniej stoły, puste zbiorniki po jedzeniu i alkoholu, i tak dalej, zostały załadowane na wozy i zawiezione do miasta. Po pewnym czasie wszystko wyglądało jak dawniej, i ani śladu było się tu dopatrywać po licznym tłumie.
Do środka tego kręgu weszło jedynie kilku członków nowosformowanej rady mędrców. Spośród nich Musir Musinssun Mus niósł włócznię, Ingo Guntarssun Amata tarczę, a Irenber Vilessun Hravin drewnianą misę. Ojciec Juval miał natomiast w rękach wieniec, wykonany z plecionki traw, zboża, liści, trzciny, gałązek drzew i wszelkich innych darów natury. Na końcu szedł Lagimín, Irmín Jorikssun Wurm, wiodąc za sobą kozła, wraz z nim szedł też Burek, ubrany w prostą białą koszulę w tradycyjnym stylu. Uczestnicy ceremonii ustawili się wokół centralnego kamienia. Burek usiadł na kamieniu, kozioł został związany, a następnie położony obok obranego landgrabiego, pod kamieniem ustawiono drewnianą miskę. Następnie Lagimín wyciągnął duży nóż, i zapytał Burka. "Burku, czy przysięgacie przestrzegać praw, którymi Was obarczono, i wszelkich prawa ziemi, tej ziemi?" Po otrzymaniu potwierdzającej odpowiedzi, poderżnął on gardło kozłowi. Wziął misę, do której spłynęła koźlęca krew i wylał jej zawartość na głowę Burka. Po tym, biorąc wieniec od Juvala, włożył go na głowę siedzącego, po czym wręczył mu też włócznie i tarczę. Następnie pomógł tak odzianemu Burkowi wstać z kamienia. Resztki kozła zostały spalone.
Powrócili łodzią, tam czekała ich cała reszta. Obmazany krwią landgrabia został przywitany z wielkim entuzjazmem. Rozpoczęto uroczystości, podczas których zjedzono i wypito to, co jeszcze się ostało. Przytransportowano nawet więcej trunków i jadła. Po trwającej większość dnia i nocy zabawie, Lagimín ogłosił rozwiązanie zgromadzenia. Tak zakończył się pierwszy od wielu lat Ländting.
Ludzie zaczęli powracać do domów, choć spora część mieszkańców prowincji postanowiła jeszcze przed tym udać się na czas do miasta (a nuż będzie można pohandlować czy coś załatwić), Straży Miejskiej przypadło zadanie zrobienia porządków po zgromadzeniu. Rozstawione wcześniej stoły, puste zbiorniki po jedzeniu i alkoholu, i tak dalej, zostały załadowane na wozy i zawiezione do miasta. Po pewnym czasie wszystko wyglądało jak dawniej, i ani śladu było się tu dopatrywać po licznym tłumie.
