12 Wrz 2022, 18:47:27
Bolesław przyleciał z Kirianii małym samolotem z miejscem dla siedmiu osób. Po wylądowaniu musiał zapłacić grubą kasę równie grubemu pilotowi, bo przyleciał tu z daleka, bo musiał wylądować na skałach, bo to wykracza poza jego skromną wiedzę o pilotowaniu, itp. Tacy są ci Uhraińcy, nie dość że czerpią z Imperialnych funduszów dla niekiriańskich narodów w WINK, to jeszcze uczciwych ludzi obdzierają z oszczędności. No nic.
Hohenburg musiał przejść dwa kilometry pieszo, ale wreszcie dotarł do rezydencji. Bogata była jak nie wiem co.
- Czy ja na to zasługuję - pomyślał przelotnie przekraczając furtkę. Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie zamierzał udowodnić, że jest cennym nabytkiem dla Rodu.
Wyjął klucz który otrzymał od ojca i przekręcił go. Coś tam zazgrzytało, i rezydencja wpuściła Kiriańczyka do swojego wnętrza. Trzeba przyznać, że środek prezentował się równie dobrze, jak zewnętrzna część. Szybkie przebiegnięcie się po pokojach wystarczyło, aby pobieżnie zorientować się w głównych pomieszczeniach. Spenetrowanie wszystkiego trochę mu zajmie, wobec czego będzie zarządzać WINK drogą listowną.
Po rozpakowaniu swoich rzeczy i szybkim prysznicu mógł wreszcie usiąść w salonie i zaparzyć sobie herbatę. Ale zanim to nastąpiło, wywiesił flagi Kirianii i Winkulii na korytarzu. Dopiero wtedy czuł się jak w domu. Spojrzał przez okno. Widać było pola otaczające rezydencje, na których już wkrótce zacznie się produkcja herbaty i kawy. Spojrzawszy nieco dalej zobaczył paru niewolników pracujących na innych polach, nienależących już do niego. Jutro pojedzie do Portu Nowa Hirshbergia, może uda się zatrudnić nowych pracowników. Tymczasem wreszcie mógł pierwszy raz od bardzo dawna porządnie odpocząć.
PS: Jutro postaram się dodać parę zdjęć rezydencji od środka.
Hohenburg musiał przejść dwa kilometry pieszo, ale wreszcie dotarł do rezydencji. Bogata była jak nie wiem co.
- Czy ja na to zasługuję - pomyślał przelotnie przekraczając furtkę. Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie zamierzał udowodnić, że jest cennym nabytkiem dla Rodu.
Wyjął klucz który otrzymał od ojca i przekręcił go. Coś tam zazgrzytało, i rezydencja wpuściła Kiriańczyka do swojego wnętrza. Trzeba przyznać, że środek prezentował się równie dobrze, jak zewnętrzna część. Szybkie przebiegnięcie się po pokojach wystarczyło, aby pobieżnie zorientować się w głównych pomieszczeniach. Spenetrowanie wszystkiego trochę mu zajmie, wobec czego będzie zarządzać WINK drogą listowną.
Po rozpakowaniu swoich rzeczy i szybkim prysznicu mógł wreszcie usiąść w salonie i zaparzyć sobie herbatę. Ale zanim to nastąpiło, wywiesił flagi Kirianii i Winkulii na korytarzu. Dopiero wtedy czuł się jak w domu. Spojrzał przez okno. Widać było pola otaczające rezydencje, na których już wkrótce zacznie się produkcja herbaty i kawy. Spojrzawszy nieco dalej zobaczył paru niewolników pracujących na innych polach, nienależących już do niego. Jutro pojedzie do Portu Nowa Hirshbergia, może uda się zatrudnić nowych pracowników. Tymczasem wreszcie mógł pierwszy raz od bardzo dawna porządnie odpocząć.
PS: Jutro postaram się dodać parę zdjęć rezydencji od środka.
(-) JKM Mikołaj III,
z Bożej łaski Król Winkulijczyków, Volkiańczyków, Santyjczyków, Burgiów, Szelenów, Górnego i Dolnego Nebtawii, Goruzji, Rostonii, Raghall Szwecilandii, Wielki Książę Siedmiogrodzki, Cherski, Alemański i Batawski Ramandzki, Trzygrodzki, Opiekun Nowej Hirshbergii, Nowoweerlandzki, saraceński, arcyksiążę osaczeski, Wielki Mistrz Zakonu Szymonnitów etc. etc.
z Bożej łaski Król Winkulijczyków, Volkiańczyków, Santyjczyków, Burgiów, Szelenów, Górnego i Dolnego Nebtawii, Goruzji, Rostonii, Raghall Szwecilandii, Wielki Książę Siedmiogrodzki, Cherski, Alemański i Batawski Ramandzki, Trzygrodzki, Opiekun Nowej Hirshbergii, Nowoweerlandzki, saraceński, arcyksiążę osaczeski, Wielki Mistrz Zakonu Szymonnitów etc. etc.
