22 Sie 2022, 15:23:50
Alfred znowu był spóźniony, nie przybył tak jak obiecał na 13-tą i ostatecznie zdążył na gotowe. Był trochę po 14-tej, kompletnie nieprzygotowany, dlatego też zamiast ruszyć od razu do lasów kazał zatrzymać się woźnicy pod pałacem Bazylego. Nie ukrywał, robił wrażenie. I to niemałe, ale co najważniejsze pozytywne. Norrington było miastem, które co prawda nie należało przez długi czas do Związku Winkulijskiego i w sumie, gdyby wcześniej nad tym myślał, to nie spodziewałby się że jest to miasto z kręgu kulturowego państwa, którym włada. Różnice w zabudowaniach były znaczące, ale nie na tyle, aby ktoś powiedział, że to kompletnie inna architektura. Z rozmyślań Alfreda wyrwał portier, który odebrał od niego płaszcz i wskazał odpowiednią komnatę. Nic dziwnego, że Bazyli o wszystkim pomyślał. Był w końcu Hohenburgiem. W sypialni czekała na niego czysta pościel, strój myśliwski i dubeltówka. No, może nie trafił on w gust "starego", który by wolał klasycznym sposobem upolować zająca na strzałę, ale nie będzie przecież wybrzydzał.
Alfred przebrał się, a następnie ruszył w stronę lasów, które otaczały miasto. Miał nadzieję, że towarzysze nie ruszyli bez niego.
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
