19 Sie 2022, 17:06:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19 Sie 2022, 17:10:36 przez Erik Otton von Hohenburg.)
Cytat:A czy my faktycznie potrzebujemy Uniwersytetu który naucza? Czy to nie może być Uniwersytet, który prowadzi działalność mającą na celu nie przekazywanie, ale rozwój mikroświatowej nauki/historii/kultury czegokolwiek związanego ze szkolnictwem? Wszyscy uważają, że uczelnia mikroświatowa musi kształcić ludzi, którzy grają w mikroświat - a równie dobrze możemy ukryć "nauczanie" pod wirtualnymi profesorami i studentami, a sami zająć się właśnie taką poboczną działalnością, osiągnięciami naukowymi itd. I w ostateczności podpiąć je pod "wirtualnych studentów", jako element narracji. Bo why not?
Prowadzenie działalności oświatowej nie przeszkadza rozwojowi naukowemu, a nawet go wzmacnia ponieważ zwiększa popyt na jej rozwój. Poza tym, już kiedyś miałem pomysł na studencki roleplay i narracyjne życie uniwersteckie, więc nie do końca wierzę w to aby taki uniwerstet nie znudziłby się zbyt szybko, ale nawet jeśli, to wciąż nie koliduje to z misją kształcenia nowych mikronautów. Co więcej taka forma kształcenia mogłaby też służyć jako resocjalizacja zamiast np. kary grzywny czy banicji - z 12-letnich trolli można w ten sposób zrobić porządnych obywateli.
Kwestią otwartą mogła by być kwestia kształcenia - osobiście skłaniałbym się ku temu by stworzyć możliwie jak najwięcej poradników, podręczników i pare testów do nich, aby interakcja z kadrą nie była konieczna, która na podstawie wyników wystawiałaby świadectwo ukończenia kursu. Po skończeniu kursu osoba taka mogłaby być odrazu kierowana do pracy w konkretnej dziedzinie, bo jak się zdaje, nie wszystkim odpowiada to, że w wirtualnym państwie sami muszą sobie wymyślić zajęcie.

