15 Sie 2022, 20:46:34
(15 Sie 2022, 19:28:14)Joachim Cargalho napisał(a): - O nie, nie, nie! Żeby tak się zwracać do Prawej Faktotum, to nie przystoi - powiedział mocno poirytowany.
Obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku ToiToi'a. Tam zapukał do drzwi jednego z wychodków i głośno krzyknął - proszę wyjść, ile można tam siedzieć - A Nunuś jako jego współtowarzysz szczekał obok niemiłosiernie. W końcu drzwi się otworzyły, a Joachim wziął za fraki jegomościa, który okupował szalet od kilkudziesięciu minut. Ten dopiero co zapinał spodnie, a już znalazł się pod Foodtruckiem z Kirinii.
- Zajmę się tym - rzekł tylko do Lieselotte.
Podniósł z powrotem klapę od okienka i rzekł do Pana Bolesława - Czy to Pański klient?
A facet, który przed chwilą został wciągnięty pod foodtrucka próbował coś powiedzieć... - Ciiiiicho! - uciszył go szybko Cargalho.
- Martwe ryby pływają w wodzie, zamiast leżeć w lodzie! Co to ma być? - zapytał ostro, jakby wczuwał się w rolę srogiego pracownika sanepidu.
Joachim już miał ułożony plan w głowie. - Zaraz Cię stamtąd wywlokę!!! - groził Bolesławowi... - Przywiążę do lampy, i witką na goły tyłek lać będę! Na prawy pośladek za Leszka, na lewy za Panią Augentrost! Aż się nauczysz kultury!!! - kontynuował. Nunuś darł się również wniebogłosy, jakby wtórował swojemu opiekunowi.
Pistolet, którym straszył Bolesław, nie był dla Joachima dużą przeszkodą. Strzelanie do oberhauptowskiego Faktotum byłoby na pewno nierozsądnym rozwiązaniem. Obszedł foodtrucka i wszedł za ladę. Chwycił jedną z ryb i chciał nią zlać go po głowie...
- Ale to chyba nie naleśnik... - wydukał w końcu z siebie ten, który siedział w wychodku...
- Jak to nie naleśnik, jak to nie naleśnik? - pytał nie przestając machać rybą. Nie dopuszczał do siebie myśli, ze mógłby się mylić. Na to jednak przybiegł jeden chłoptaś z edelweisskiego stoiska.
- To wyrostek! - krzyknął najgłośniej jak tylko potrafił. - On się nie zatruł, to wyrostek! - powtórzył.
- Chyba mamy do czynienia z jakimś nieporozumieniem - stwierdził Cargalho uspokoiwszy się. Stanął z powrotem na zewnątrz trucka i pomówił chwilę z chłopcem.
- Okej, koniec afery - rzucił jakby nic się nie stało - Naleśniki ponoć są dobre, to ja poproszę z trzy - zakończył i oczekiwał na realizację zamówienia.
A Bolek bardzo zadowolony z takiego stanu rzeczy zaraz nałożył naleśniory Joachimowi. Co to za akcja była - pomyślał.
