15 Sie 2022, 13:02:51
W samo południe, gdy tylko słońce osiągnęło najwyższy szczyt na sklepieniu niebieskim, jak za ruchem magicznej różdżki przy kramiku edelwajskim pojawił się przyozdobiony w błękitno białą koszulę w kratę oraz zielono-oliwkowe lederhose, mężczyzna. Szyku całości jego ubioru dodawał pas skórzany z przepięknie zdobioną klamrą oraz kapelusz z piórkiem bażancim.
Gdy tylko się pojawił, a rzucał sie w oczy charakterystycznym wyglądem i licem, którego uśmiech i wystające zęby tak rozjaśniał okolice, niczym to słońce na niebie. Rozłożył ręce triumfalnie na boki, jakby chciał powiedzieć "i oto jestem, czekaliście długo i się doczekaliście". Tak właśnie zwróciwszy na siebie uwagę i przy akompaniemencie nieco w tle schowanych muzyków rozpoczęli śpiew. A był on jedwabisty, jak nieskalane poczęcie...
Gdy tylko się pojawił, a rzucał sie w oczy charakterystycznym wyglądem i licem, którego uśmiech i wystające zęby tak rozjaśniał okolice, niczym to słońce na niebie. Rozłożył ręce triumfalnie na boki, jakby chciał powiedzieć "i oto jestem, czekaliście długo i się doczekaliście". Tak właśnie zwróciwszy na siebie uwagę i przy akompaniemencie nieco w tle schowanych muzyków rozpoczęli śpiew. A był on jedwabisty, jak nieskalane poczęcie...
