15 Sie 2022, 02:01:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15 Sie 2022, 10:28:36 przez Joachim Cargalho.)
Po drodze kupił watę cukrową, która była na pewno ciekawym elementem różnorodności pośród wszelkich wykwintnych dań serwowanych przy stoiskach.
- Ej, miałaś wziąć tylko trochę! - powiedział udając nadąsanego, gdy Lieselotte oderwała spory kawał tego słodkiego smakołyku. Nunuś wyjątkowo szedł przy nodze i tylko zerkał to w prawo, to w lewo.
Zatrzymali się przy stoisku kulinarnym Albionu, które serwowało dania z dziczyzny. Kucharz, który serwował dania krzyczał głośno - U nas tylko świeże produkty!
- Ciekawe, czy dziki trzymają na zapleczu!? - zaśmiał się przekornie Joachim, zdecydowanie kwestionując prawdziwość tych słów. A Nunuś, jak to Nunuś... zniknął gdzieś w tłumie.
- Eee, znajdzie się - powiedział do Lieselotte nauczony doświadczeniem. Przysiedli chwilę przy stoliku dokończając watę. Nagle zauważył go. Pies dumnym krokiem maszerował tuż przed stoiskiem niosąc w pysku kaczkę (chyba tyrnicką)! Żywą kaczkę trzymaną za szyję, gdzie dziób jej ciągle pracował gdacząc o pomoc, zaś nogi próbowały złapać podłoże, jednak były niezdarnie ciągnięte po ziemi.
- Boże złoty, jeszcze jakiś pcheł dostanie - westchnął opierając czoło o blat stołu...
Kucharz, gdy to zauważył, nadymał się mocno, a jego twarz aż poczerwieniała ze złości.
- Uratuj to, proszę - powiedział błagalnym tonem do Lieselotte, choć tak naprawdę w duchu był rozbawiony całą tą sytuacją.
![[Obrazek: 84c60caba4584086242dd604ef19040d.jpg]](https://i.pinimg.com/564x/84/c6/0c/84c60caba4584086242dd604ef19040d.jpg)
- Ej, miałaś wziąć tylko trochę! - powiedział udając nadąsanego, gdy Lieselotte oderwała spory kawał tego słodkiego smakołyku. Nunuś wyjątkowo szedł przy nodze i tylko zerkał to w prawo, to w lewo.
Zatrzymali się przy stoisku kulinarnym Albionu, które serwowało dania z dziczyzny. Kucharz, który serwował dania krzyczał głośno - U nas tylko świeże produkty!
- Ciekawe, czy dziki trzymają na zapleczu!? - zaśmiał się przekornie Joachim, zdecydowanie kwestionując prawdziwość tych słów. A Nunuś, jak to Nunuś... zniknął gdzieś w tłumie.
- Eee, znajdzie się - powiedział do Lieselotte nauczony doświadczeniem. Przysiedli chwilę przy stoliku dokończając watę. Nagle zauważył go. Pies dumnym krokiem maszerował tuż przed stoiskiem niosąc w pysku kaczkę (chyba tyrnicką)! Żywą kaczkę trzymaną za szyję, gdzie dziób jej ciągle pracował gdacząc o pomoc, zaś nogi próbowały złapać podłoże, jednak były niezdarnie ciągnięte po ziemi.
- Boże złoty, jeszcze jakiś pcheł dostanie - westchnął opierając czoło o blat stołu...
Kucharz, gdy to zauważył, nadymał się mocno, a jego twarz aż poczerwieniała ze złości.
- Uratuj to, proszę - powiedział błagalnym tonem do Lieselotte, choć tak naprawdę w duchu był rozbawiony całą tą sytuacją.
![[Obrazek: eFNkaw1.png]](https://i.imgur.com/eFNkaw1.png)
