15 Sie 2022, 00:54:06
Wkrótce cała trójka znalazła się już na drugim końcu placu, gdzie stały namioty Zanahoryjskich Stoisk Regionalnych. Lieselotte zatrzymała się, złapała za kolana i zaczęła dyszeć.
- Wykończy mnie ten pies… - rzuciła, zdejmując szpilki i wyrzucając je do pobliskiego kosza.
Tymczasem zwierzak przeczołgał się pod stolik i w cieniu stoiska odpoczywał. Wywalił język i dysząco zasnął.
– Mamy chwilę dla siebie… - powiedziała usatysfakcjonowana Lieselotte, puszczając do Joachima oczko. Potem uwodzicielskim krokiem zbliżyła się do niego jeszcze bardziej. Złapała mężcyznę za kpaly marynarki i robiąc słodką minkę zapytała. – Kupisz mi jakąś pamiątkę? Myślę, że nie prędko będziemy tutaj ponownie.
I już mieli oddać się tej przyjemnej rozmowie, gdy do Nunusia podkradł się w międzyczasie złośliwy kot. Poszedł do psa i capnął go w nos łapą. Mocno zdezorientowany pies podskoczył, uderzył grzbietem w blat stołu, rozrzucając marchewkowe specjały na ziemię.
- Wykończy mnie ten pies… - rzuciła, zdejmując szpilki i wyrzucając je do pobliskiego kosza.
Tymczasem zwierzak przeczołgał się pod stolik i w cieniu stoiska odpoczywał. Wywalił język i dysząco zasnął.
– Mamy chwilę dla siebie… - powiedziała usatysfakcjonowana Lieselotte, puszczając do Joachima oczko. Potem uwodzicielskim krokiem zbliżyła się do niego jeszcze bardziej. Złapała mężcyznę za kpaly marynarki i robiąc słodką minkę zapytała. – Kupisz mi jakąś pamiątkę? Myślę, że nie prędko będziemy tutaj ponownie.
I już mieli oddać się tej przyjemnej rozmowie, gdy do Nunusia podkradł się w międzyczasie złośliwy kot. Poszedł do psa i capnął go w nos łapą. Mocno zdezorientowany pies podskoczył, uderzył grzbietem w blat stołu, rozrzucając marchewkowe specjały na ziemię.
