06 Sie 2022, 17:34:14
Po wielu godzinach oczekiwań na horyzoncie pojawił się statek. W mgnieniu oka zbliżał się do portu, w którym miał zostać zacumowany. Gdy tak już się stało na ląd zeszła hrabina Adelajda, a za nią olbrzymia świta. Jak tylko zeszła to żwawym, ale dostojnym krokiem ruszyła w stronę Bazylego. Chwilę potem oboje obserwowali jak służba ładowała na wozy kufry z odzieżą i skrzynie ze zwierzętami które Adelaide obiecała sprowadzić do powstającego pałacowego zoo. Na wozy wsiadały skarlandzkie panny (o które prosił Bazyli - tak było nie zmyślam). Szczęśliwy musiał jeszcze przeliczyć czy aby napewno było ich dwadzieścia. Kiedy w końcu wszystko zostało zapakowane orszak ruszył w drogę do Zamku.
