• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Traktat O reformie państwa insulijskiego
#5
(08 Gru 2021, 16:15:17)August de la Sparasan napisał(a): Zresztą jej zawartość jest w większości mojego autorstwa, wycięto głównie fragment na który poświęciłem najwięcej czasu i wysiłku, czyli ten o podziale administracyjnym, przez co uległa w moim mniemaniu skutecznemu oczyszeniu ze „sparasanizmów”.
Czy oczyszczono ze "sparasanizmów"? Śmiem się nie zgodzić. Aby ją "odsparasanizmować" trzeba by ją całkiem zaorać.
Cytat:Teraz zatem niektórzy mówią „mamy Insulię”, jakby chodziło o coś nowego, innego niż dotychczas, o cudowną przemianę prowizorycznego ZP w nowe, lepsze Cesarstwo.
Zaprzeczyć nie można że od prowizorki A przeszliśmy do prowizorki B. Ale, jak można się dziś było dowiedzieć na Discordzie, istnieją logiczne i ważne przyczyny tego stanu rzeczy.
Cytat:Ja mówię natomiast „mamy coś”.
No shit Sherlock.
Cytat:Już nie to prowizoryczne, feniksopodobne Zjednoczone (czy raczej podzielone) Państwo, ale też jeszcze nie nową, cudowną, silną Insulię.
Czy ZP było aż tak podzielone by o tym tu wspominać? Nie sądzę. Tak naprawdę porównując VI ZP do pierwszych pięciu "wydań", to było nad wyraz zjednoczone. Natomiast rzeczywiście aktualnie jesteśmy dopiero w drodze do silnej Insulii.
Cytat:Winna napiętnowania jest jak dla mnie Druga Republika Voxlandzka, ten prowizoryczny twór pozbawiony ducha i wyzuty z ideologii, zasłużony jedynie tym, że stworzyła go królowa Aleksandra I, wielka dobrodziejka, jak również faktem przetrwania nieomal roku w niezmienionej formie.
Wielka Prowizorka doprawdy okazała się sposobem na ocalenie państwa! Niestety tu też zwrócono uwagę na dużą wadę II RV - ona nie mogła się pochwalić własną ideologią. Partia była martwa, a lud wspominał wspaniałe czasy panowania Jedynej Słusznej Krolowej. Tak naprawdę powinniśmy to byli zaorać już dawno, ale jakoś nie było chcęci.
Cytat:Nie obwiniam o to oczywiście samego kraju, ale „republikę”, to rozczarowujące coś.
Republika w ogóle nie pasuje mi do Voxlandu. Przez praktycznie półtora roku państwo było monarchią i to wykształciło pewien jego klimat. A już panowanie Jedynej Słusznej Krolowej... To były te czasy, gdy było widać siłę monarchii.
Cytat:Królestwo dla Voxlandu! Monarcha dla Voxlandu! Potrzebna jest elekcja patrona przywracającego szacunek władzy centralnej, lecz nie odbierającego go szogunatom, wykonawcy cesarskiej woli w tymże miejscu. Tego, który usunie szogunaty zbędne, nieaktywne, nijakie i bez potencjału.
A jakże, tego właśnie ten kraj potrzebuje! Pytanie brzmi - jak miałby działać ten organ oraz kto miałby tym monarchą być?
Cytat:Czy i monarcha nie należy się Westland owi? Tu przez szacunek nie naruszałbym nazwy kraju, którą pamięta czasy bodaj najrozsądniejszego z ojców założycieli, Eustachego Playstation, ale urząd prezydenta przez kolejne kadencje upodlił się. Może więc potrzebny jest protektor, nie król, monarcha republikański, władca bez tytułu lecz zdolny uporządkować tamtejszy bałagan.
Nazwijmy go może w takim razie właśnie (Lordem) Protektorem. Ten tytuł też jest bardzo monarchistyczny, wszakże w nieistniejącej Anglii Lord Protektor jest swoistym interrexem, a za Cromwella to nawet rządził tym wszystkim.
Cytat:I wreszcie Ruba. Proponuję, aby było to wolne terytorium. Nie przynależące ani do Westlandu, ani do Voxlandu, lecz pod protekcją osobistą Cesarza, gdzie mógłby udzielać się i schronienie znaleźć każdy, niezależnie od narodowości i formalności.
No ok.


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości