• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Helmut Cezar: Opowieść cykliczna"
#2
HELMUT CEZAR
Opowieść cykliczna
CZĘŚĆ TRZECIA: INTRYGI, INTRYGI
Za oknem szalała burza, tocząc się po pustkowiach Betoniki. Pioruny waliły w nieurodzajną ziemię. Żaden jednak nie ośmielił się uderzyć we wznoszącą się nad ubogim stołecznym Dzikogrodem siedzibę przywódcy ludu Betonowego - Zapasowego Kompana Kapera Walkmana. Ewidentnie powietrzni rabusie i niszczyciele, błyskawice, żywiły głęboki szacunek dla pirata i grabieżcy przewyższającego je wszystkie. Ale był też zarazem dobry charakterem. A grabież? Cóż, pozwala zakłócić wewnętrzny mrok. To nazwisko! Zawsze je mylili! Wszyscy, nawet on sam. Może stałby się bohaterem korsarzy, gdyby miał lepsze imię, przydomek? Taki Karlos Czarnoczarny z tej północnej wyspy, co mieszkańcy nazywają ją Południową. Toż to grabieżca nad grabieżców, bukanier nad bukanierów. Ale on ma też dobrą flotę, a Zapasowy Kompan miał tylko jedną przeszkodę na drodze do sławy. Tylko albo aż. W końcu Wschódkraina to miejsce złowrogie nawet dla własnych mieszkańców, ale potężne. Chociaż ich cesarz, Augustus Nowy, zwany tyranem, jest naprawdę szalonym autokratą. Rozmyślania te przerwał jakiś człowiek, który właśnie wszedł do komnaty. Równowagę powietrza zaburzył dźwięk. Słowa przybysza. - O Zapasowy Kompanie... Najjaśniejszy... Raperze Talkmanie... - Ładnie się zaczyna. Na start pomyłka. - Kaper Walkman! Jestem Kaper Walkman! - poprawił nieznajomego. Ten zląkł się, ale zebrał wszystkie siły na zawołanie - Chwała kalkaizmowi! Kalce naszej eksportowanej chwała! Jestem Gregory Alien... Rybak... Z Korybii...- Walkman wiedział dużo o Korybii, swoim lennie. Tam wszyscy są rybakami. Może poza królem Alertem Felerykiem de Szpadką... On zawsze utrudnia. Ale to nasz wróg, wewnętrzny. Własny. - Przysyła mnie Jego Arcymość de Szpadka... - kontynuował Alien - Ja... Herold. Zapowiedzieć mam... Jego Arcymość przyjechał. - Walkman się tego spodziewał. Wydał polecenia straży: - Wpuścić go. A tego Aliena wyprowadzić - rozkazał. Po chwili do pomieszczenia weszli dwaj ludzie obwieszeni rybami, z trąbami. Grali na nich jakąś melodię, co miała być majestatyczna, a wyszła kiczowata. Tak jak de Szpadka, który szedł za nimi. - To ja - powiedział i zaczął wymieniać swoje tytuły. Zapasowy Kompan przerwał mu pytaniem: - Po co przychodzisz? - Ten niezrażony odpowiedział: - Słudzy moi donoszą mi o niegodziwym ruchu. Augustus Nowy sprzymierzył się z Imperium Kirymskim... To nie geniusze, ale lepiej postarać się o wsparcie... Może z południa... - zasugerował nieśmiało. - Zastanowię się... Może... W takim przypadku... A teraz już idź - odpowiedział Walkman. De Szpadka usłuchał. Wrócił do swej lektyki. Tam nadal był on. Jego doradca, przewodnik, wódz. Oczywiście mniej ważny od niego. Skryty w cieniu Aleks Adamy Młodszy. Człowiek, który nie cierpiał Betoniki, ale jeszcze bardziej nienawidził Wschódkrainy. Jak dobrze, że jej współzałożyciel, zjednoczyciel Lech Różohardy ma już pięć sztyletów w ciele. A wszyscy myślą, że to Fred Długi, sługa Karlosa Czarnoczarnego. Tak, był mistrzem. Godnym swego ojca, Aleksa Adamego Starszego. Wysiadł z lektyki i wsiadł na konia, swój ulubiony środek transportu. Lektyka zawróciła do Korybii, a genialny manipulant de Szpadki i tym samym też Walkmana wyruszył na koniu na południe. Do Tfukraju, do reszty koterii.
August van Hagsen de la Sparasan


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości