07 Maj 2022, 23:51:46
Konflikt związany z Czesnoradem wzbudził wiele emocji, zarówno w Muratyce jak i Nordacie. Zaangażował on kilka państw i stworzył wiele teorii. Gdy opadł kurz postanowiłem przyjrzeć się tej sytuacji, w ramach tego przygotowałem kilka wywiadów które być może rzucą trochę światła na całą sprawę. Zapraszam do zapoznania się z rozmową z Grzegorzem Szarakiem, ówczesnym Prezydentem Muratyki i jedną ze stron.
AK: Witam Panie Grzegorzu.
GS: Dzień dobry.
AK: Na początku chciałbym zapytać z jakim planem zgłosiłeś się do wyborów w Muratyce? Co było Twoim głównym celem?
GS: Zgłaszając się do wyborów nie miałem planu wyborczego, nie prowadziłem także kampanii, ale moim celem niewątpliwie było otwarcie Muratyki na mikroświat.
AK: W jakim stopniu udało się zrealizować ten cel? Nie bacząc już na aferę związana z Czesnoradem, do której na pewno przejdziemy w dalszej części, jak oceniasz swoją prezydenturę?
GS: Wydaje mi się, że Muratyka ociepliła relacje z Winkulią i ma perspektywę na dobrą relację z Insulią. Przede wszystkim starałem się oderwać politykę zagraniczną od prywatnych sporów. Mam nadzieję, że zaowocuje to na przyszłość. Nie zapominany także o taktacie z MAW. Chociaż to nie moja zasługa, a raczej pana de Espady, któremu chciałem bardzo podziękować za pomoc przez całą prezydenturę, to nareszcie pod długim czasie udało się go ratyfikować. MAW ze względu na swoje rajdy staje ważnym ośrodkiem kulturowym.
AK: Czy Muratyka nie straciła na relacjach w ostatnim czasie? Kryzys z Czesnoradem doprowadził do znacznego konfliktu z Insulia, wcześniej zerwano stosunki z Bialenią oraz Brodrią. Przez prywatne konflikty cierpią również relacje z Winkulią. Czy uważasz że byłeś jedyną opcją polepszenia relacji z sąsiadami?
GS: Zdecydowanie nie uważam się za jedyną opcję polepszenia relacji z sąsiadami. Faktycznie przez kryzys czesnoradzki Muratyka zboczyła nieco z toru, który miał nam dać stabilną pozycję międzynarodową. Ot chociażby te słynne oświadczenie władz Insulii. Niemniej mam nadzieję, że naród chcąc się rozwijać, przy następnych wyborach prezydenckich wybierze takiego kandydata, który nada Muratyce blasku.
AK: Żałujesz że zdecydowałeś się na pełnienie tej funkcji?
GS: Nie, nie żałuję. To naprawdę ciekawe doświadczenie w życiu!
AK: Uważasz że zostałeś sprawiedliwie potraktowany przez resztę obywateli? Jako prezydent miałeś prawo aby mieć wątpliwości co do Czesnoradu. Niestety padło pod Twoim adresem wiele obelg i doprowadzono do destabilizacji części kraju. Można było odnieść wrażenie że wszyscy są przeciwko Tobie. Jak się wtedy czułeś?
GS: Rozumiem doskonale, że mieszańcy mogą mieć inną wizję na Muratykę. Osobiście nie rozumiem dlaczego sprawa jednego państwa stała się priorytetem i ukazała niewątpliwie wady naszego systemu. Zależało mi na tym, żeby dalej nie destabilizować Muratyki. Dobrze, że trochę aktywność podskoczyła, źle co było tą aktywnością. Smutno mi, że ta sprawa odbiła się takim negatywnym impaktem. Sam jestem temu winien, bo wykorzystałem politykę Insulii wobec Kucelgradu, aby przekonać obywateli do nie stowarzyszenia się z Czesnoradem. Czułem się trochę źle, bezradnie. Na samym początku sporu zostały mi odebrane możliwości odpowiedzi. Lubię takie rozszerzone szachy, ale nie doceniam walorów gry kiedy ktoś rzuca prawdziwymi oszczerstwami.
AK: Co było powodem tej opieszałość wobec Czesnoradu? Napisałeś że wykorzystałeś politykę Insulii, chciałbym jednak sięgnąć dalej i dojść do sedna.
GS: Nie nazwałbym tego opieszałością, przybyłem na rozmowy do Czesnoradu kiedy zostałem zaproszony. Chociaż wtedy nie powiedziałem nic o przyłączeniu Czesnoradu do Muratyki. Zauważyłem już wtedy, że terytorium Czesnoradu jest sporne. Niestety, na naszym forum pojawiła się ankieta nt. przyłączenia Czesnoradu co wzbudziło reakcje Insulii. Ta znowu stała po stronie Kucelgradu. Wydawało mi się wtedy, że to wzbudzi wątpliwości wśród mieszkańców. Jak się jednak okazało - kompletnie nie. Zrelacjonowałem protest pro-Kucelgradzki (choć nie poparłem go). Od samego początku byłem przeciwnikiem wspólnego forum. Czesnorad to państwo o charakterze socjalistycznym (dążącym do komunizmu). Ustrój Czesnoradu był dla mnie nie do pogodzenia z wizją wspólnego forum, choć udzielenia wsparcia mieszkańcom Czesnoradu jak najbardziej wchodziła (dla mnie) w grę.
AK: Dlaczego Muratyce zależało na przyłączeniu Czesnoradu?
GS: Mieszkańcy Czesnoradu drogą prywatną dotarli do części obywateli Muratyki. Nawiązanie dobrych relacji skłoniło obie strony do podjęcia próby przyłączenia Czesnoradu. Ja co prawda nie brałem udziału w tym "zawiązywaniu braterskich więzi". Zanim wyraziłem jakąkolwiek zgodę/aprobatę to Czesnorad zdążył przeprowadzić referendum w tej (przyłączenia) sprawie. Całkiem zabawne, to im się akurat udało... a tak na poważnie, to tylko pokazuje zaangażowanie i determinację strony czesnoradzkiej.
AK: Twierdzisz że cała sytuacja była omawiana za Twoimi plecami?
GS: Tak, bo o pomyśle byłem informowany początkowo drogą prywatną, wiadomościami od innych mieszkańców Muratyki. Ale nie widzę w tym nic kryminogennego. Niewątpliwie późniejsze wydarzenia także, skoro została zawiązana siła polityczna. To także jest w 100% legalne. Obywatele nie raz naradzają się między sobą. Znamy to z Efenu.
AK: Przyznałeś że rozmowy w sprawie przyłączenia były prowadzone za Twoimi plecami. Kto w takim razie kierował rozmowami po stronie Muratyki?
GS: Nie wiem. Ja tylko zostałem na samym początku poinformowany o chęci stowarzyszenie. Kto, co, kiedy i jak to mogą być tylko moje przypuszczenia.
AK: Możesz się nimi podzielić?
GS: Jednak wolałbym unikać jakiejkolwiek "prywaty".
AK: Czy koalicjanci próbowali innych, mniej drastycznych, prób rozmów? Czy w ogóle istniał jakiś złoty środek tej sytuacji?
GS: Nie wiem czy istniał złoty środek. Koalicja została związana tylko w celu zrealizowania jednego postulatu, co ukaże przyszłość tej siły politycznej. Próby można przeczytać na forum Muratyki. Byłem też zachęcany w wiadomościach prywatnych.
AK: Jak widzisz się teraz w Muratyce? Zamierzasz nadal działać tam po tym wszystkim?
GS: Szczerze to nie wiem. Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie jestem na nikogo obrażony, nie strzeliłem "focha". Wciąż jestem przeciwnikiem wspólnego forum.
AK: Co powinien zrobić nowy prezydent aby wyciągnąć Muratykę z kryzysu? Zarówno sytuacja zewnętrza jak i wewnętrzna jest dość napięta.
GS: Jakbym miał doradzić to na pewno żeby nie bagatelizował nienawiści na forum oraz żeby starał się wybiegać w przyszłość podejmując decyzje. Nie zapominajmy o poprawie relacji z państwami na Nordacie! Na koniec oczywiście dobrze by było gdyby podjął próby mediacji między Kucelgradem a Czesnoradem.
AK: Zbliżając się już do końca. Napisałeś że nie jesteś na nikogo obrażony. Można jednak wyczuć że "realne" wyzwiska Cię dotknęły. Czy masz żal o to do współobywateli?
GS: Nie przypominam sobie żebym został realnie zwyzywany. Może troszkę zagrano mi na nosie, a w moją stronę padło parę zbędnych uwag. Jednak żalu nie mam. Oczywiście nie bagatelizuje mowy nienawiści, ale ja sam mam naprawdę dystans do "wirtuala". Żalu nie mam.
AK: Przez realne miałem na myśli wykraczające poza narrację. Uderzające prosto w Ciebie i niosące za sobą realne emocje.
GS: To tak, moja odpowiedź odnosi się do pytania. Oczywiście zawsze i wszędzie #stopnienawisci, ale naprawdę poza paroma wyjątkami, nie przypominam sobie wyzwisk. Żalu, jak wspomniałem nie mam.
AK: Dziękuję za udzielony wywiad. Liczę że nasza rozmowa zaciekawi czytelników.
GS: Ja także, bardzo dziękuję za wywiad! Miłego dnia każdemu życzę!
AK: Witam Panie Grzegorzu.
GS: Dzień dobry.
AK: Na początku chciałbym zapytać z jakim planem zgłosiłeś się do wyborów w Muratyce? Co było Twoim głównym celem?
GS: Zgłaszając się do wyborów nie miałem planu wyborczego, nie prowadziłem także kampanii, ale moim celem niewątpliwie było otwarcie Muratyki na mikroświat.
AK: W jakim stopniu udało się zrealizować ten cel? Nie bacząc już na aferę związana z Czesnoradem, do której na pewno przejdziemy w dalszej części, jak oceniasz swoją prezydenturę?
GS: Wydaje mi się, że Muratyka ociepliła relacje z Winkulią i ma perspektywę na dobrą relację z Insulią. Przede wszystkim starałem się oderwać politykę zagraniczną od prywatnych sporów. Mam nadzieję, że zaowocuje to na przyszłość. Nie zapominany także o taktacie z MAW. Chociaż to nie moja zasługa, a raczej pana de Espady, któremu chciałem bardzo podziękować za pomoc przez całą prezydenturę, to nareszcie pod długim czasie udało się go ratyfikować. MAW ze względu na swoje rajdy staje ważnym ośrodkiem kulturowym.
AK: Czy Muratyka nie straciła na relacjach w ostatnim czasie? Kryzys z Czesnoradem doprowadził do znacznego konfliktu z Insulia, wcześniej zerwano stosunki z Bialenią oraz Brodrią. Przez prywatne konflikty cierpią również relacje z Winkulią. Czy uważasz że byłeś jedyną opcją polepszenia relacji z sąsiadami?
GS: Zdecydowanie nie uważam się za jedyną opcję polepszenia relacji z sąsiadami. Faktycznie przez kryzys czesnoradzki Muratyka zboczyła nieco z toru, który miał nam dać stabilną pozycję międzynarodową. Ot chociażby te słynne oświadczenie władz Insulii. Niemniej mam nadzieję, że naród chcąc się rozwijać, przy następnych wyborach prezydenckich wybierze takiego kandydata, który nada Muratyce blasku.
AK: Żałujesz że zdecydowałeś się na pełnienie tej funkcji?
GS: Nie, nie żałuję. To naprawdę ciekawe doświadczenie w życiu!
AK: Uważasz że zostałeś sprawiedliwie potraktowany przez resztę obywateli? Jako prezydent miałeś prawo aby mieć wątpliwości co do Czesnoradu. Niestety padło pod Twoim adresem wiele obelg i doprowadzono do destabilizacji części kraju. Można było odnieść wrażenie że wszyscy są przeciwko Tobie. Jak się wtedy czułeś?
GS: Rozumiem doskonale, że mieszańcy mogą mieć inną wizję na Muratykę. Osobiście nie rozumiem dlaczego sprawa jednego państwa stała się priorytetem i ukazała niewątpliwie wady naszego systemu. Zależało mi na tym, żeby dalej nie destabilizować Muratyki. Dobrze, że trochę aktywność podskoczyła, źle co było tą aktywnością. Smutno mi, że ta sprawa odbiła się takim negatywnym impaktem. Sam jestem temu winien, bo wykorzystałem politykę Insulii wobec Kucelgradu, aby przekonać obywateli do nie stowarzyszenia się z Czesnoradem. Czułem się trochę źle, bezradnie. Na samym początku sporu zostały mi odebrane możliwości odpowiedzi. Lubię takie rozszerzone szachy, ale nie doceniam walorów gry kiedy ktoś rzuca prawdziwymi oszczerstwami.
AK: Co było powodem tej opieszałość wobec Czesnoradu? Napisałeś że wykorzystałeś politykę Insulii, chciałbym jednak sięgnąć dalej i dojść do sedna.
GS: Nie nazwałbym tego opieszałością, przybyłem na rozmowy do Czesnoradu kiedy zostałem zaproszony. Chociaż wtedy nie powiedziałem nic o przyłączeniu Czesnoradu do Muratyki. Zauważyłem już wtedy, że terytorium Czesnoradu jest sporne. Niestety, na naszym forum pojawiła się ankieta nt. przyłączenia Czesnoradu co wzbudziło reakcje Insulii. Ta znowu stała po stronie Kucelgradu. Wydawało mi się wtedy, że to wzbudzi wątpliwości wśród mieszkańców. Jak się jednak okazało - kompletnie nie. Zrelacjonowałem protest pro-Kucelgradzki (choć nie poparłem go). Od samego początku byłem przeciwnikiem wspólnego forum. Czesnorad to państwo o charakterze socjalistycznym (dążącym do komunizmu). Ustrój Czesnoradu był dla mnie nie do pogodzenia z wizją wspólnego forum, choć udzielenia wsparcia mieszkańcom Czesnoradu jak najbardziej wchodziła (dla mnie) w grę.
AK: Dlaczego Muratyce zależało na przyłączeniu Czesnoradu?
GS: Mieszkańcy Czesnoradu drogą prywatną dotarli do części obywateli Muratyki. Nawiązanie dobrych relacji skłoniło obie strony do podjęcia próby przyłączenia Czesnoradu. Ja co prawda nie brałem udziału w tym "zawiązywaniu braterskich więzi". Zanim wyraziłem jakąkolwiek zgodę/aprobatę to Czesnorad zdążył przeprowadzić referendum w tej (przyłączenia) sprawie. Całkiem zabawne, to im się akurat udało... a tak na poważnie, to tylko pokazuje zaangażowanie i determinację strony czesnoradzkiej.
AK: Twierdzisz że cała sytuacja była omawiana za Twoimi plecami?
GS: Tak, bo o pomyśle byłem informowany początkowo drogą prywatną, wiadomościami od innych mieszkańców Muratyki. Ale nie widzę w tym nic kryminogennego. Niewątpliwie późniejsze wydarzenia także, skoro została zawiązana siła polityczna. To także jest w 100% legalne. Obywatele nie raz naradzają się między sobą. Znamy to z Efenu.
AK: Przyznałeś że rozmowy w sprawie przyłączenia były prowadzone za Twoimi plecami. Kto w takim razie kierował rozmowami po stronie Muratyki?
GS: Nie wiem. Ja tylko zostałem na samym początku poinformowany o chęci stowarzyszenie. Kto, co, kiedy i jak to mogą być tylko moje przypuszczenia.
AK: Możesz się nimi podzielić?
GS: Jednak wolałbym unikać jakiejkolwiek "prywaty".
AK: Czy koalicjanci próbowali innych, mniej drastycznych, prób rozmów? Czy w ogóle istniał jakiś złoty środek tej sytuacji?
GS: Nie wiem czy istniał złoty środek. Koalicja została związana tylko w celu zrealizowania jednego postulatu, co ukaże przyszłość tej siły politycznej. Próby można przeczytać na forum Muratyki. Byłem też zachęcany w wiadomościach prywatnych.
AK: Jak widzisz się teraz w Muratyce? Zamierzasz nadal działać tam po tym wszystkim?
GS: Szczerze to nie wiem. Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie jestem na nikogo obrażony, nie strzeliłem "focha". Wciąż jestem przeciwnikiem wspólnego forum.
AK: Co powinien zrobić nowy prezydent aby wyciągnąć Muratykę z kryzysu? Zarówno sytuacja zewnętrza jak i wewnętrzna jest dość napięta.
GS: Jakbym miał doradzić to na pewno żeby nie bagatelizował nienawiści na forum oraz żeby starał się wybiegać w przyszłość podejmując decyzje. Nie zapominajmy o poprawie relacji z państwami na Nordacie! Na koniec oczywiście dobrze by było gdyby podjął próby mediacji między Kucelgradem a Czesnoradem.
AK: Zbliżając się już do końca. Napisałeś że nie jesteś na nikogo obrażony. Można jednak wyczuć że "realne" wyzwiska Cię dotknęły. Czy masz żal o to do współobywateli?
GS: Nie przypominam sobie żebym został realnie zwyzywany. Może troszkę zagrano mi na nosie, a w moją stronę padło parę zbędnych uwag. Jednak żalu nie mam. Oczywiście nie bagatelizuje mowy nienawiści, ale ja sam mam naprawdę dystans do "wirtuala". Żalu nie mam.
AK: Przez realne miałem na myśli wykraczające poza narrację. Uderzające prosto w Ciebie i niosące za sobą realne emocje.
GS: To tak, moja odpowiedź odnosi się do pytania. Oczywiście zawsze i wszędzie #stopnienawisci, ale naprawdę poza paroma wyjątkami, nie przypominam sobie wyzwisk. Żalu, jak wspomniałem nie mam.
AK: Dziękuję za udzielony wywiad. Liczę że nasza rozmowa zaciekawi czytelników.
GS: Ja także, bardzo dziękuję za wywiad! Miłego dnia każdemu życzę!

