31 Paż 2021, 10:37:54
Opublikowano w
Voog Winkuliersdeg dnia
31 października 2021 r.
W całym zgiełku politycznych i społecznych napięć jakie targają ostatnimi czasy naszym państwem należy pochylić się nad prowokacyjnie postawionym przedmiotem naszych rozważań czyli jak długo Związek Winkulijski będzie opierał się upadkowi? Oczywiście, wiadomym jest że każda forma ludzkiej dzialności jest skazana na obumarcie a w ostateczności i zanik. Niemniej jednak warto pochylić się nad bilansem, naszej obecnej sytuacji i odpowiedzieć na to pytanie.
Zacznijmy od podsumowania trwającego już blisko pół roku regencji i panowania obecnego monarchy — Jego Królewskiej Mości Mateusza I. Osobiście preferowałbym je określać jako w pewnym sensie heroiczną, ale i zarazem beznadzieją próbę rozbudzenia i aktywizacji poddanych przy użyciu elektrowstrząsów. Na potwierdzenie tej tezy za dowód mogą posłużyć nam dane Leockiego Instytutu Statystyk Międzynarodowych — zgodnie z ww. jesteśmy najsłabszym z czterech największych państw regionu.
Związek Winkulijski utracił pozycję głównego gracza na kontynentalnej Nordacie, jaką cieszył się na początku bieżącego roku — z praktycznie nieistniejąca Brodrią, prawie nieaktywną Muratyką i kultywującym wtenczas izolacjonizm Voxlandem i Westlandem. Dziś musimy liczyć się z tym, że nasze służby mogą być zwyczajnie za słabe aby zabezpieczyć suwerenność państwa i jego interesy za granicą.
Monarchia Hohenburgów choć wciąż moim zdaniem jest najlepszym wyborem na czasy ogólnonarodowej wegetacji, (jeżeli nie jedynym). Praktycznie osiadła na mieliznie dekadentyzmu i braku perspektyw na jakikolwiek rozwój, co jest z resztą ogólnomikronacyjnym trendem — widać to w polityce, kulturze, sztuce czy też w rozmowach na discordzie. Po blisko czterech latach egzystencji, nasze państwo stało się rozwojowym bankrutem.
Coraz mocniej dokucza nam brak spójnego i rozbudzjacego klimatu. Wprawdzie pogodziliśmy się z istnieniem monarchii, mamy bogate tradycje kulturalne, jednak i tym segmentom naszego życia publicznego zaczęło doskwierać bankructwo. Dwór starał się temu zaradzić puszczając między obywateli ankietę w której pytano się Winkulijczyków, jakiego państwa w zasadzie oczekują. Przy okazji tej ankiety dowiedzieliśmy się, że być może niekoniecznie wszystkie posiadane przez nas terytoria są tak naprawdę nam potrzebne i można się ich pozbyć, co jak dla mnie jest ewidentnym symptomem śmiertelnej choroby trapiącej koronę.
Uważam, że w obecnej sytuacji naszym podstawowym celem i ambicją mając na uwadze wyżej wspomniane czynniki, powinno być po pierwsze zachowanie winkulijskiej państwowości do czwartej rocznicy jej powstania, a następnie rozpoczęcie działań które uratują wspomnienie o naszym istnieniu i umocnią świadomość naszej obecności na Nordacie i w mikroświecie. Nie widzę na tą chwilę perspektyw na ocalenie naszego państwa w jego obecnej postaci — opartej o forum i kanały komunikacyjne na discordzie. Poza wspomnianą ścieżką winkulijskiej eschatologii, mamy jeszcze jedno wyjście — zerwać całkowicie z tradycją i stać się mikronacyjną bardziej dostosowaną do realiów lat '20. Jak chociażby "wielka rzeczpospolita".
![[Obrazek: videotogif_2019.06.15_12.03.30.gif?ex=67...height=138]](https://media.discordapp.net/attachments/556495101086531596/589394861589921796/videotogif_2019.06.15_12.03.30.gif?ex=67c57ebd&is=67c42d3d&hm=82211377b02e470c984c379ddff4c8d9d637a288d693bac297b7f21c72b0588d&=&width=213&height=138)

