29 Wrz 2021, 10:15:51
Tymczasem w Vihres
Ostanie wydarzenia w Azymutii zmusiły członków LMiK do nadzwyczajnego posiedzenia. Niezmiennie obradom przewodniczył sir. Stuart Strange, prawa ręka Kardacza oraz oddany członek Ligi. Rozmowy właśnie się zaczynały, do pustej sali obrad zaczęli schodzić się elegancko ubrani mężczyźni. Wśród nich panowało rozluźnienie i dobry humor, być może już znaczna część była pod wpływem alkoholu. Gdy wszyscy zajęli miejsca Strange zaczął obrady - banda pijackich oszołomów - zaczął w swoim stylu charyzamtyczny starzec - śmiejcie się, zabawiacie z panienkami, pijecie drogie alkohole - wyliczał po kolei Strange - a komuniści w Azymutii dobierają się wam do dupy! - z ostatnim słowem Stuart uderzył w stół. Szerokie uśmiechy zniknęły już z twarzy zebranych. - sprawa wyglądała na bardzo poważna - wypalił sir. Cozier - dostałem polecenie z samej górny, musimy szybko zabezpieczyć nasze interesy w Azymutii - przejął pałeczkę Francis. Obok sir. Stuarta Strange, sir. Francis Cozier był kolejnym najbardziej zaufanym członkiem Ligii. Jeśli Kardacz miał komukolwiek ufać to tylko i wyłącznie im. - w Azymutii znajduję się nasze miasto portowe Helion - kontynuowała młody admirał - przejęcie go przez wrogie siły może odciąć nam szlaki handlowe na południe - mówiąc to wskazał miasto na mapie. Helion założony został jeszcze za czasów Egvallandu, dzięki własnemu przyczółkowi na południu LMiK mogło z łatwością kontrolować handel z Athos oraz innymi koloniami. Utrata tego portu mogła pozbawić Ligę dobrej bazy wypadowej i znacznie utrudnić handel z koloniami. - może wyślijmy tam wojsko? - zapytał jeden z zebranych. Pomysł najwyraźniej spodobał się nawet samemu Stuartowi który od razu podniósł głowę z zaciekawieniem. - miasto formalnie należy do nas - zauważył Cozier - obecność tam naszych jednostek nie powinna nikogo dziwić - Francis i Stuart spojrzeli na siebie, gdy ten drugi kiwnął głową to Cozier momentalnie opuścił pokój obrad. - brawo panowie - zatriumfował Strange - wasze pijackie mordy jednak na coś się przydały, monitorujcie wszystko, wypuście psy gończe, zastraszającie i przekupujcie. Chcę wiedzieć o każdym ruchu jaki planują te czerwone świnie, wszystko ma się znajdować na moim biurku!
Ostanie wydarzenia w Azymutii zmusiły członków LMiK do nadzwyczajnego posiedzenia. Niezmiennie obradom przewodniczył sir. Stuart Strange, prawa ręka Kardacza oraz oddany członek Ligi. Rozmowy właśnie się zaczynały, do pustej sali obrad zaczęli schodzić się elegancko ubrani mężczyźni. Wśród nich panowało rozluźnienie i dobry humor, być może już znaczna część była pod wpływem alkoholu. Gdy wszyscy zajęli miejsca Strange zaczął obrady - banda pijackich oszołomów - zaczął w swoim stylu charyzamtyczny starzec - śmiejcie się, zabawiacie z panienkami, pijecie drogie alkohole - wyliczał po kolei Strange - a komuniści w Azymutii dobierają się wam do dupy! - z ostatnim słowem Stuart uderzył w stół. Szerokie uśmiechy zniknęły już z twarzy zebranych. - sprawa wyglądała na bardzo poważna - wypalił sir. Cozier - dostałem polecenie z samej górny, musimy szybko zabezpieczyć nasze interesy w Azymutii - przejął pałeczkę Francis. Obok sir. Stuarta Strange, sir. Francis Cozier był kolejnym najbardziej zaufanym członkiem Ligii. Jeśli Kardacz miał komukolwiek ufać to tylko i wyłącznie im. - w Azymutii znajduję się nasze miasto portowe Helion - kontynuowała młody admirał - przejęcie go przez wrogie siły może odciąć nam szlaki handlowe na południe - mówiąc to wskazał miasto na mapie. Helion założony został jeszcze za czasów Egvallandu, dzięki własnemu przyczółkowi na południu LMiK mogło z łatwością kontrolować handel z Athos oraz innymi koloniami. Utrata tego portu mogła pozbawić Ligę dobrej bazy wypadowej i znacznie utrudnić handel z koloniami. - może wyślijmy tam wojsko? - zapytał jeden z zebranych. Pomysł najwyraźniej spodobał się nawet samemu Stuartowi który od razu podniósł głowę z zaciekawieniem. - miasto formalnie należy do nas - zauważył Cozier - obecność tam naszych jednostek nie powinna nikogo dziwić - Francis i Stuart spojrzeli na siebie, gdy ten drugi kiwnął głową to Cozier momentalnie opuścił pokój obrad. - brawo panowie - zatriumfował Strange - wasze pijackie mordy jednak na coś się przydały, monitorujcie wszystko, wypuście psy gończe, zastraszającie i przekupujcie. Chcę wiedzieć o każdym ruchu jaki planują te czerwone świnie, wszystko ma się znajdować na moim biurku!

