20 Cze 2021, 17:05:20
W godzinach popołudniowych, w siedzibie redakcji "Gazety Kanugardzkiej" doszło do niecodziennego incydentu.
Kiedy to w biurze redakcji przebywali dyżurni dziennikarze "Gazety..." oraz kilku dziennikarzy "Voog...", nagle wtargnął oddział ochotniczej straży pożarnej. Jeden ze strażaków odruchowo otworzył zawór gaśnicy, co sprawiło wycelowanie w kierunku dziennikarzy zawartości, jednak szybko zamknął zawór ponownie. Po chwili okazało się, że Ochotnicza Straż Pożarna dostała anonimowe wezwanie do pożaru, który miał mieć miejsce właśnie w redakcji "Gazety Kanugardzkiej". Ostatecznie, dwóch dziennikarzy musiało zostać przewiezionych do najbliższego ośrodka zdrowia z powodu podrażnienia błon śluzowych, spowodowanego przez incydent z gaśnicą. Dowództwo OSP Kanugard próbowało ustalić właściciela numeru telefonu, z którego dzwoniono z fałszywym wezwaniem, jednakże odpowiedzialny za tego typu działania Wydział Łączności Kongversaheit odmówił wykonania prośby z uwagi na "ochronę danych osobowych"...
Kiedy to w biurze redakcji przebywali dyżurni dziennikarze "Gazety..." oraz kilku dziennikarzy "Voog...", nagle wtargnął oddział ochotniczej straży pożarnej. Jeden ze strażaków odruchowo otworzył zawór gaśnicy, co sprawiło wycelowanie w kierunku dziennikarzy zawartości, jednak szybko zamknął zawór ponownie. Po chwili okazało się, że Ochotnicza Straż Pożarna dostała anonimowe wezwanie do pożaru, który miał mieć miejsce właśnie w redakcji "Gazety Kanugardzkiej". Ostatecznie, dwóch dziennikarzy musiało zostać przewiezionych do najbliższego ośrodka zdrowia z powodu podrażnienia błon śluzowych, spowodowanego przez incydent z gaśnicą. Dowództwo OSP Kanugard próbowało ustalić właściciela numeru telefonu, z którego dzwoniono z fałszywym wezwaniem, jednakże odpowiedzialny za tego typu działania Wydział Łączności Kongversaheit odmówił wykonania prośby z uwagi na "ochronę danych osobowych"...
