17 Maj 2021, 14:39:35
Sztab kryzysowy oraz Regent siedzieli przy stole w milczeniu. Właśnie przed chwilą została przedstawiona cała sytuacja wewnętrzna w Winkulii, która to jest napięta. W Kanugardzie wybuchła rewolta studencka, która to demoluje miasto, podczas gdy na północy, w Siyah, trwa wojna partyzancka z bojówkami religijnymi. Do tego doszły doniesienia Kongsversaherheit na temat rzekomej sekretnej mobilizacji sił albiońskich na granicy z terytorium rządowym. Wszyscy decydenci myśleli teraz o jakimś wyjściu z sytuacji.
- Trzeba zawiesić prawa obywatelskie - odezwał się głos z głębi sali. Był to porucznik Mayonga, który pochodził z Ramandii.
- Ale jak to zrobimy? - zapytał się jeden z generałów. - Każdy sąd winkulijski unieważni coś takiego. To niezgodne z konstytucjonalizmem...
- Jest jedna droga - odparł Mayonga. - Stan nadzwyczajny. Wasza Ekscelencja powinna wydać odpowiedni dekret, który by taki stan wprowadzał. - zwrócił się do Regenta.
Żmigrodzki pochylił się nad stołem. Przetarł twarz swoimi rękami, po czym rzekł:
- Zgoda. Nie mamy innego wyboru. Panie Kriepke - zwrócił się do sekretarza. - Proszę zwołać zespół prawników. Czas napisać ten dekret.
Wstał z krzesła i górując nad innymi mówił dalej:
- Nasze państwo znalazło się w stanie nadzwyczajnego niepokoju. Stoi ono na granicy upadku. Volkiańska samowolka, jazgot czarnych koszul i jeszcze do tego burdel, który nam urządzają te studenciny. Zapomniałbym jeszcze o dżihadzie, który nam wypowiedziały te arabskie barany z tego zasranego Siyah. Jeżeli nic się nie zmieni, to w końcu Kardacz ruszy tyłek i wyśle armię. To będzie koniec naszej Regencji. Podczas gdy tylko my jesteśmy gwarantem społecznego konsensusu - omiótł wzrokiem twarze wszystkich generałów. - Dlatego też umożliwię Wam odpowiednie kroki.
Wszyscy dowódcy gwałtownie stanęli na baczność.
- Pamiętajcie - zwrócił się do nich Regent. - W Waszych rękach spoczywa los tego kraju. Niech żyje Winkulia! - krzyknął.
- Niech żyje Winkulia! - wszyscy powtórzyli za nim.
- Trzeba zawiesić prawa obywatelskie - odezwał się głos z głębi sali. Był to porucznik Mayonga, który pochodził z Ramandii.
- Ale jak to zrobimy? - zapytał się jeden z generałów. - Każdy sąd winkulijski unieważni coś takiego. To niezgodne z konstytucjonalizmem...
- Jest jedna droga - odparł Mayonga. - Stan nadzwyczajny. Wasza Ekscelencja powinna wydać odpowiedni dekret, który by taki stan wprowadzał. - zwrócił się do Regenta.
Żmigrodzki pochylił się nad stołem. Przetarł twarz swoimi rękami, po czym rzekł:
- Zgoda. Nie mamy innego wyboru. Panie Kriepke - zwrócił się do sekretarza. - Proszę zwołać zespół prawników. Czas napisać ten dekret.
Wstał z krzesła i górując nad innymi mówił dalej:
- Nasze państwo znalazło się w stanie nadzwyczajnego niepokoju. Stoi ono na granicy upadku. Volkiańska samowolka, jazgot czarnych koszul i jeszcze do tego burdel, który nam urządzają te studenciny. Zapomniałbym jeszcze o dżihadzie, który nam wypowiedziały te arabskie barany z tego zasranego Siyah. Jeżeli nic się nie zmieni, to w końcu Kardacz ruszy tyłek i wyśle armię. To będzie koniec naszej Regencji. Podczas gdy tylko my jesteśmy gwarantem społecznego konsensusu - omiótł wzrokiem twarze wszystkich generałów. - Dlatego też umożliwię Wam odpowiednie kroki.
Wszyscy dowódcy gwałtownie stanęli na baczność.
- Pamiętajcie - zwrócił się do nich Regent. - W Waszych rękach spoczywa los tego kraju. Niech żyje Winkulia! - krzyknął.
- Niech żyje Winkulia! - wszyscy powtórzyli za nim.
