20 Mar 2021, 12:58:13
- Szanowni studenci - zaczął mówić Żmigrodzki. - Jestem w pełni świadomy z czego to wynikają postulaty waszego Ruchu. Wielu z was tutaj przynależy do mniejszości narodowo-etnicznych, które to przez moich winkulijskich przodków wielokrotnie były prześladowane. Wasi przodkowi byli wysiedlani na jałowe ziemie, po to aby bogaci latyfundyści mogli zarabiać krocie. Waszym przodkom odmawiano dostępu do takich podstawowych mediów jak bieżąca woda, kanalizacja, prąd, gaz i telekomunikacja. Wreszcie - nawet w dzisiejszych czasach na Uniwersytecie Winkulijskim w Kanugardzie aż 95% studentów to Winkulijczycy, a zaledwie pozostałe 5% to inne narodowości. Świadomy jestem, że każdy kolejny dzień trwania takiego stanu rzeczy tylko eskaluje nienawiść na tle narodowo-etnicznym, dlatego też nowy Prezydent Związku Winkulijskiego, którego wybierzemy za niedługo, musi sprostać - a przekonany wręcz jestem, że sprosta - tym nierównościom społecznym. Jednakże... - urwał na chwilę Żmigrodzki, po czym dalej kontynuował. - jednakże musimy przy tym zachować dwie rzeczy: jedność ludu Winkulii oraz konstytucyjny porządek prawny, który to gwarantuje nasza republika.
Na sali nagle rozległ się szmer, głównie spowodowany poglądem o konieczności zachowania "jedności ludu Winkulii".
- Szanowni - powiedział głośniej Żmigrodzki - musimy te dwie rzeczy koniecznie zachować. Jedność ludu i republikę. Tylko razem damy radę przeciwnością losu, tylko razem...
- Kłamstwo - zaczął się drzeć tuż przy scenie student o ciemnym odcieniu skóry. - Kłamstwo! Śmierć republikanom! Śmierć nacjonalistom!
Krzycząc wyciągnął coś czarnego, zanim Żmigrodzki zdołał rozpoznać co to za rzecz usłyszał trzy głośne odgłosy. Były to odgłosy strzałów. Po chwili otumanienia Żmigrodzki poczuł tępy ból w okolicy brzucha i klatki piersiowej. Dotknął się tam ręką i spojrzał po chwili na nią. Była na niej jego krew. Wszystko to co działo się wokół niego było jakieś niezrozumiałe, niezauważalne. Po chwili, Żmigrodzkiemu przed oczami pojawiła się ciemność, po czym upadł głucho na podłogę i stracił przytomność.
Na sali nagle rozległ się szmer, głównie spowodowany poglądem o konieczności zachowania "jedności ludu Winkulii".
- Szanowni - powiedział głośniej Żmigrodzki - musimy te dwie rzeczy koniecznie zachować. Jedność ludu i republikę. Tylko razem damy radę przeciwnością losu, tylko razem...
- Kłamstwo - zaczął się drzeć tuż przy scenie student o ciemnym odcieniu skóry. - Kłamstwo! Śmierć republikanom! Śmierć nacjonalistom!
Krzycząc wyciągnął coś czarnego, zanim Żmigrodzki zdołał rozpoznać co to za rzecz usłyszał trzy głośne odgłosy. Były to odgłosy strzałów. Po chwili otumanienia Żmigrodzki poczuł tępy ból w okolicy brzucha i klatki piersiowej. Dotknął się tam ręką i spojrzał po chwili na nią. Była na niej jego krew. Wszystko to co działo się wokół niego było jakieś niezrozumiałe, niezauważalne. Po chwili, Żmigrodzkiemu przed oczami pojawiła się ciemność, po czym upadł głucho na podłogę i stracił przytomność.
