03 Gru 2020, 14:47:19
Tymczasem Hurrdurov był najpierw zdezorientowany, ale już godzinę po wyjściu z hotelu dotarł do ruin budynku Dumy. Na miejscu było wiele wozów strażackich, które starały się gasić płomienie wypełzające spod na wpół zawalonego dachu. Pomagał ludziom, tym, którzy ucierpieli fizycznie i tym, którzy doznali szoku, pocieszał ich. Potem, gdy akcja gaśnicza już się kończyła, sprzątał z odłamków szkła wnętrze pobliskiej restauracji. Nastał już poranek, a on po tych wszystkich wrażeniach i nieprzespanej nocy usiadł na jakimś krześle, by chwilę odpocząć i zasnął. Spał twardym snem do południa, kiedy to obudził go jakiś wojskowy stojący nad nim. Kolejny element w tej nielogiczne układance. Poniósł niemrawy wzrok i zapytał:
- O co chodzi, towarzyszu? Co się dzieje?
- O co chodzi, towarzyszu? Co się dzieje?
