02 Gru 2020, 16:37:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02 Gru 2020, 16:38:20 przez Mateusz Żmigrodzki.)
Tymczasem w siedzibie Radia Krasnodarsk przy stole radiowym siedział Andrzej Bochenek, który korzystając z tego, że trwa obecnie serwis informacyjny. Bochenek popijał gęstą czarną kawę, gdy nagle usłyszał w słuchawkach:
- O żesz kurwa!
- Co tam Bob? - spytał się Bochenek reżysera programu.
- Nie uwierzysz Andziej... ostrzelali Dumę Państwową
Bochenek chwilę milczał, po czym wybuchnął gromkim śmiechem. Gdy się uspokoił, odrzekł:
- Żartujesz, co nie?
- Andrzej, ja nie żartuję... Poza tym, sam spójrz na raport...
Znajdująca się obok drukarka igłowa, która służyła do przekazywania reporterom raportów prasowych, wypluła kawałek papieru. Bochenek urwał go i zbliżył do siebie. Czytał przez chwilę, aż w końcu wykrzekł:
- O kurwa... Kto to zrobił?
- Jak widzisz w komunikacie -ciągnął Bob. - Na razie nie wiadomo. Ale nieoficjalnie...
- Biały Volkian - przerwał mu Bochenek. - Oby tylko nie było...
Redaktor przestał mówić, gdy nagle drzwi prowadzące do studia wyleciały z zawiasów. Do studia szybko weszli uzbrojeni mężczyźni z twarzami zamaskowanymi kominiarkami. Jeden z nich, trzymając w dłoni rewolwer, podszedł do Bochenka i powiedział:
- Szybko... Złaź z tego fotela, ty czerwona kurwo...
Bochenek zszedł z fotela, po czym inni uzbrojeni mężczyźni wzięli go pod ręce i wyciągnęli ze studia na zewnątrz. Rewolwerowiec usiadł przy stole, założył słuchawki i przybliżył do siebie mikrofon:
- Jesteśmy gotowi?
- Tak, jak najbardziej... - odpowiedzieli jego współpracownicy, którzy byli w reżyserce.
- O żesz kurwa!
- Co tam Bob? - spytał się Bochenek reżysera programu.
- Nie uwierzysz Andziej... ostrzelali Dumę Państwową
Bochenek chwilę milczał, po czym wybuchnął gromkim śmiechem. Gdy się uspokoił, odrzekł:
- Żartujesz, co nie?
- Andrzej, ja nie żartuję... Poza tym, sam spójrz na raport...
Znajdująca się obok drukarka igłowa, która służyła do przekazywania reporterom raportów prasowych, wypluła kawałek papieru. Bochenek urwał go i zbliżył do siebie. Czytał przez chwilę, aż w końcu wykrzekł:
- O kurwa... Kto to zrobił?
- Jak widzisz w komunikacie -ciągnął Bob. - Na razie nie wiadomo. Ale nieoficjalnie...
- Biały Volkian - przerwał mu Bochenek. - Oby tylko nie było...
Redaktor przestał mówić, gdy nagle drzwi prowadzące do studia wyleciały z zawiasów. Do studia szybko weszli uzbrojeni mężczyźni z twarzami zamaskowanymi kominiarkami. Jeden z nich, trzymając w dłoni rewolwer, podszedł do Bochenka i powiedział:
- Szybko... Złaź z tego fotela, ty czerwona kurwo...
Bochenek zszedł z fotela, po czym inni uzbrojeni mężczyźni wzięli go pod ręce i wyciągnęli ze studia na zewnątrz. Rewolwerowiec usiadł przy stole, założył słuchawki i przybliżył do siebie mikrofon:
- Jesteśmy gotowi?
- Tak, jak najbardziej... - odpowiedzieli jego współpracownicy, którzy byli w reżyserce.
