01 Gru 2020, 13:05:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01 Gru 2020, 13:06:08 przez Mateusz Żmigrodzki.)
W Restauracji "Inteligent" siedziało przy jednym stoliku kilku deputowanych do Dumy Państwowej. Siedzieli w ciszy, popalając papierosy i co chwilę popijając herbatę z wódką. Siedzieli przy oknie, wpatrując się przed siebie, na budynek Dumy. W tle przygrywała jazzowa orkiestra, która grała teraz trio na saksofon, perkusję i kontrabas. W końcu odezwał się deputowany Kwach:
- On zwariował. Kompletnie zwariował.
- Kto? - spytał się Żernicki.
- Jak kto to kto? No wiesz... - pokazał wyciągnięty kciuk do góry. Całe grono wiedziało o kogo chodzi. Chodziło o Wespucciego.
- I co zrobimy? - odparł sekretarz Kriepke. - Możemy co najwyżej mu possać...
- Zobaczycie, że on sprowadzi wojnę na Volkian. Zobaczycie! - powiedział Kwach.
- Dla mnie pytanie brzmi, nie czy będzie wojna, tylko kiedy ona będzie? - zaczął ciągnąć wiceprzewodniczący komisji ds. bezpieczeństwa narodowego Sukiennicki - Oni tyle broni zrobili na boku... i jeszcze podobno ten mafioza winkulijski, co go Major Kardacz odstrzelił...
- Odstrzelił on jakiegoś gangstera?
- No tak, ale po kryjomu. Oni to nazywają wariantem Rududu, czyli funkcjonariusz FG się "poślizgnął" i wystrzelał cały magazynek. W każdym razie... ten mafioza miał dostarczać dużo broni. Jakieś pociski, armatki... Normalnie będzie jatka gorsza niż w Kugarii!
- Skończymy jak w tym filmie winkulijskim... będą nas mordować w lesie - dodał Kriepke.
Znowu zapanowała cisza. W tle znów było słychać przygrywanie orkiestry jazzowej, tym razem grała motyw z volkiańskiego serialu "07 zgłoś się". Kriepke wpatrywał się w swoją filiżankę. Nagle zaczął zauważać jak lekko drga. Po chwili cały stół zaczął się trząść, aż w końcu ziemia trzęsła się na dobre. Parlamentarzyści padli na podłogę. Patrzyli wciąż na budynek Dumy. Nagle zauważyli kilka lecących za sobą ciemnych obiektów. Sukiennicki wiedział co to było... Rakiety w końcu, jedna po drugiej, uderzyły w gmach Dumy, powodując przy tym falę uderzeniową, która wybiła okna restauracji. Gdy w końcu wszystko się uspokoiło, parlamentarzyści wstali, otrzepując się z drobinek szkła.
- No, panowie... - powiedział Sukiennicki. - Kupujcie złoto i wyjeżdżajcie do Nowej Winkulii, bo wojna nadeszła.
- On zwariował. Kompletnie zwariował.
- Kto? - spytał się Żernicki.
- Jak kto to kto? No wiesz... - pokazał wyciągnięty kciuk do góry. Całe grono wiedziało o kogo chodzi. Chodziło o Wespucciego.
- I co zrobimy? - odparł sekretarz Kriepke. - Możemy co najwyżej mu possać...
- Zobaczycie, że on sprowadzi wojnę na Volkian. Zobaczycie! - powiedział Kwach.
- Dla mnie pytanie brzmi, nie czy będzie wojna, tylko kiedy ona będzie? - zaczął ciągnąć wiceprzewodniczący komisji ds. bezpieczeństwa narodowego Sukiennicki - Oni tyle broni zrobili na boku... i jeszcze podobno ten mafioza winkulijski, co go Major Kardacz odstrzelił...
- Odstrzelił on jakiegoś gangstera?
- No tak, ale po kryjomu. Oni to nazywają wariantem Rududu, czyli funkcjonariusz FG się "poślizgnął" i wystrzelał cały magazynek. W każdym razie... ten mafioza miał dostarczać dużo broni. Jakieś pociski, armatki... Normalnie będzie jatka gorsza niż w Kugarii!
- Skończymy jak w tym filmie winkulijskim... będą nas mordować w lesie - dodał Kriepke.
Znowu zapanowała cisza. W tle znów było słychać przygrywanie orkiestry jazzowej, tym razem grała motyw z volkiańskiego serialu "07 zgłoś się". Kriepke wpatrywał się w swoją filiżankę. Nagle zaczął zauważać jak lekko drga. Po chwili cały stół zaczął się trząść, aż w końcu ziemia trzęsła się na dobre. Parlamentarzyści padli na podłogę. Patrzyli wciąż na budynek Dumy. Nagle zauważyli kilka lecących za sobą ciemnych obiektów. Sukiennicki wiedział co to było... Rakiety w końcu, jedna po drugiej, uderzyły w gmach Dumy, powodując przy tym falę uderzeniową, która wybiła okna restauracji. Gdy w końcu wszystko się uspokoiło, parlamentarzyści wstali, otrzepując się z drobinek szkła.
- No, panowie... - powiedział Sukiennicki. - Kupujcie złoto i wyjeżdżajcie do Nowej Winkulii, bo wojna nadeszła.
