23 Gru 2020, 02:54:02
W wąskich uliczkach Anater,
Imię jego szeptem po ulicach,
Po wszystkich jego pomnikach,
Unosi się głośnie nader.
Lecz chwały w nich nie słychać,
Lud zdaje się Cię potępiać...
Pamiętam, o wodzu, marsze za Twego życia
Na cześć Twoją i Twojego rządu.
Twe imię chwałą okryte,
Tyś jak Bóg nam wszystkim wtedy był!
Lecz władza Twe serce
W diabelskim targu opyliła.
Zło, które czyniłeś na akord,
Chwałą Twą odebrało całkowicie...
"Po cóż, zabijać się wtedy było,
Skakać z Athosu góry?" -
- pytają się wszyscy.
A ja znam Ciebie dobrze,
Przenikła ma myśl Twoją duszę.
Ty sąd Boży wolałeś bardziej,
Niż sąd doczesny, człowieczy...
Imię jego szeptem po ulicach,
Po wszystkich jego pomnikach,
Unosi się głośnie nader.
Lecz chwały w nich nie słychać,
Lud zdaje się Cię potępiać...
Pamiętam, o wodzu, marsze za Twego życia
Na cześć Twoją i Twojego rządu.
Twe imię chwałą okryte,
Tyś jak Bóg nam wszystkim wtedy był!
Lecz władza Twe serce
W diabelskim targu opyliła.
Zło, które czyniłeś na akord,
Chwałą Twą odebrało całkowicie...
"Po cóż, zabijać się wtedy było,
Skakać z Athosu góry?" -
- pytają się wszyscy.
A ja znam Ciebie dobrze,
Przenikła ma myśl Twoją duszę.
Ty sąd Boży wolałeś bardziej,
Niż sąd doczesny, człowieczy...
