14 Sie 2020, 20:18:42
Panie i Panowie!
Pora na kolejny odcinek "Rozmowy z Kardaczem". Dziś mamy zaszczyt gości nie lada rozmówcę. Bardzo doświadczony mikronauta, za wielu uznawany za autorytet, autor wielu rzeczowych wykładów. Pan Andrzej Swarzewski!
AK: Zaczynając naszą rozmowę chciałbym zapytać o sprawy ogólne. Głównie chodzi mi tutaj o Nordatę i RPN. Ostanio trochę słabo z aktywnością, główne siły na Nordacie nie prezentują się już tak dobrze, Bialenia straciła zapał, Suderland dopiero co wraca do żywych a Związek ledwo żyję. Powód leży w okresie wakacyjnym? A może jest to spowodowane czymś innym? Jak Pan sądzi?
AS:W wakacjach przeważnie aktywność siada, ale na Nordacie tąpnięcie było widoczne już wcześniej. Zeżarły nas spory i brak wizjonerskiego kierownictwa, zdolnego do nadawania projektowi ideowego i politycznego charakteru. Idea integracji nordackiej była słuszna i wciąż jest możliwa do realizacji, trzeba jednak zacząć od góry, a nie od dołu. Najpierw idea i ogólna wizja, a dopiero potem szczegóły. Nie odwrotnie.
AK:Jednak czy na naszym kontynencie jest odpowiednia osoba do zintegrowania Nordaty? Każdemy krajowi przyświeca inny cel, jeden przywódca chcę tego, drugi widzi to inaczej a trzeci nie chcę żadnej współpracy. Tak, między innymi, to wszystko wygląda. Ciężko w takiej sytuacji o integrację Nordaty.
AS:Wierzę, że znajdzie się bohater, który tego dokona. Większości krajów nie przyświeca żaden konkretny cel, a jeśli już cele są, to są to personalne ambicje i nie do końca sprecyzowane (nawet przed samym sobą) marzenia. Integracja Nordaty nie musi za wszelką cenę opierać się na porozumieniu wszystkich za wszystkimi. Kontynentalne Imperium, samodzielna cywilizacja, tudzież wielka przestrzeń, to Idea w swoim stanie finalnym. Jest to cel do którego można dążyć krok po kroku. Pytanie tylko, czy są osoby, które tego chcą. Jeśli są, nie ma rzeczy niemożliwych. Ale jeśli nie ma, to Nordata pójdzie w ślady Starego Mikroświata, czyli państewek istniejących tylko siłą rozpędu i nie niosących żadnej sprecyzowanej treści. Nordata potrzebuje też technologii, która sprawi, że w końcu wyjdziemy z mentalnego 2010 roku. Jednym słowem, wizja wiodąca Nordatę do wielkości musi objąć nie tylko politykę, ale też kwestie informatyczne.
AK:Przejdziemy teraz do tematu Rady Państwa Nordaty jako tej próby "integracji" państw na naszym kontynencie. Moje osobiste odczucia są takie, że po Pańskim odejściu z Bialenii, oraz ogólnie mikroświata, RPN jak i cała Bialenia straciły na znaczeniu. Nie ma już takiej osoby która by chciała ten RPN prowadzić i realizować jego założenia. Jak Pan to widzi? Czy moje spostrzeżenia są trafne? Jak tak, to co RPN musi zrobić aby dalej kontynuować swoją misję?
AS:Ciężko mi na to odpowiedzieć, ale moje odejście nie było czymś nagłym i niespodziewanym, ale efektem dłuższego procesu. Każde państwo na Nordacie prowadziło swoją politykę, nie przejmując się spójnością projektu, co odebrało mi chęć większego zaangażowania w Radę. W Bialenii natomiast sprawa jest prosta, nie chce mi się użerać z trollami, skoro członkowie społeczności stawiają mnie na równi z trollami i nie stoją po mojej stronie. Jeśli więc nie jestem potrzebny, nie widzę sensu w angażowaniu się w projekt. Niech każdy bawi się tak, jak lubi. RPN musi przede wszystkim zdecydować, czym chce być i jasno to zakomunikować. Potrzebna jest wizja i grupa ludzi, którzy chcą ją zrealizować. Być może nie ma sensu się bawić w reprezentacje kilku kilkuosobowych państw, do tego nieustannie się dzielących, łączących, znikających i odradzających się.
AK:Pozwoli Pan że pociągniemy temat Pańskiego odejścia z Bialenii. Pozwolę sobie zacytować fragment wypowiedź Ronona z forum Suderlandu.
"Jakaś wymiana zdań z lekkimi przytykami chyba nie była tego wystarczającym powodem?"
Oczywiście chodzi tutaj o Pańskie odejście bez słowa. Czy to był dostateczny powód? A może jednak kryje się za tym drugie dno?
AS:Szalę goryczy przelał brak reakcji społecznej na kierowane pod moim adresem wulgaryzmy oraz absurdalne oskarżenia sądowne, którymi z resztą do dziś nikt się nie zajął. Był to jednak nie pierwszy, ale któryś z kolei atak w moim kierunku ze strony obozu politycznego prezydent Akrypy Ali Shariati. Oczywiście mógłbym stawić im się, formować opozycję, ale byłoby to uznanie trolli za równorzędnych partnerów politycznych, a tak nie jest. Jeśli więc Bialeńczycy chcą mieć w swoim kraju trolli, nie będą mieli mnie. Wybór jest prosty i został dokonany.
AK:Czy Pańska historia w Bialenii jest już ostatecznie zakończona? Nawet gdyby, czysto hipotecznie, wymagany byłby Pański powrót? Na przykład kraj byłby w głębokim krysysie lub bardzo bliski rozłamowi/upadku.
AS:Nie planuję powrotu. Żebym wrócił czy to do Bialenii, czy do mikroświata w ogóle, musiałbym widzieć w tym sens. Nie bawi mnie pompowanie aktywności, ani nie wierzę we wdzięczność, więc kolejny raz nie zamierzam ratować Bialenii. Jeśli wszyscy są równi i suwerenen może robić co chce, to niech się suweren sam ratuje. Po co mu dyktator?
AK:Co z instytucjami jakimi się Pan w Bialenii zajmował? Czy byłoby możliwe kontynuowanie chociażby Ligi Bluszczowej za granicami kraju? No i czy ogólnie będzie Pan kontynuował swoją działalność wykładowcy? Nawet goszcząc w niektórych krajach.
AS:Liga Bluszczowa okazała się być niewypałem, czego żałuję, bo uważam wymianę idei i prowadzenie debat w możliwie szerokim gronie za jedną z najciekawszych funkcji mikroświata. Może kiedyś znajdą się chętni. Jak zostanę zaproszony na jakąś konferencję, to postaram się przybyć. Stosunkowo niedawno wygłosiłem po pewnej przerwie wykład w Dreamlandzie. Mam pomysł na kolejny, ale nikłe zainteresowanie niespecjalnie mobilizuje. Może na jesień będę miał większy zapał i wówczas wznowię sporadyczną chociaż działalność naukową.
AK:Ostanim dość głośnym wydarzeniem był powrót Suderlandu. Czy był to dobry ruch i czy Suderlandczycy wrócą na dawne tory? Na razie prezentuję się to przeciętnie. Przede wszystkim brakuje osób to aktywnej działalności w kraju.
AS:Życzę Suderlandowi jak najlepiej, ale ewidentnie brakuje ludzi i zapału. Być może Suderland lepiej funkcjonowałby w ramach zintegrowanej nordackiej organizacji, wspierającej międzynarodowe inicjatywy i sprzyjającej wymianie aktywności. Państwa Nordaty potrzebują siebie nawzajem. Suderland próbował zawrzeć sojusz z Sarmacją i co z tego wyszło? Całkowicie niezrozumiałe dla mnie są powtarzające się próby układania się z Sarmacją, które próbują ostatnio uskuteczniać także Bialenia i Dreamland. To podkładanie się jako przystawka zamiast budowania mikroświata wielobiegowego. Przy takim podejściu przywódców, Sarmacja będzie hegemonem do końca mikroświata. A recepta jest przecież prosta, wystarczyłoby kontynuować obraną linię i niewyłamywać się z międzynarodówki antyhegemonicznej.
AK:A jak Pan ocenia ogólny kierunek w który zmierza Nordata? Większość krajów Nordaty jest młodymi państwami i ich przyszłość nie jest taka pewna. Brakuje gwarancji że kraj przetrwa kilka lat np. jak Dreamland czy Sarmacja.
AS:Są na Nordacie osoby, które, jak się zdaje, na tyle związały się z mikroświatem, że w tej lub innej formie będą kontynuowały działalność przez dłuższy czas. Mam nadzieję, że nie rozejdą się po państwach Starego Mikroświata, bo w takim wypadku musielibyśmy czekać na kolejne pokolenie, które zreformuje ten przestarzały ład. Jeszcze chciałbym dodać coś odnośnie młodego pokolenia. Gdy tylko Sarmacja straciła realnych konkurentów, wraz z osłabieniem Bialenii i Nordaty oraz spadkiem nastrojów antysarmackich w Dreamlandzie, od razu doszło do rozprawy z Hippogriffami. Zielony stolik już nie musi udawać, że liczy się z młodymi. Znowu jest niepodzielnym panem sytuacji. Dlatego też uważam, że przełamanie sarmackiej hegemonii jest warunkiem sine qua non odrodzenia mikroświata. Nie wierzę, że w wewnętrzną przemianę Sarmacji. Na pewno nie dopóty, dopóki będą mieli przewagę nad wszystkimi innymi. Już oddech na karku wystarczył, by zaczęli pewne reformy oraz by pozwolili Hippogriffom na rozwój siły politycznej. A co stałoby się, gdyby wypadli z Wielkiej Trójki? Paradoksalnie to mogłaby być fantastyczna sprawa dla Sarmatów, którzy chcą się dobrze bawić w mikroświecie, ale nie mają odwagi przejść do konfrontacji ze stolikiem. Nie chcą stracić wieloletnich znajomości, nie chcą zostać wyśmiani lub zignorowani. Musimy im pomóc, niszcząc imperialistyczne iluzje.
AK:Czy zniszczenie Sarmacji byłoby dobrym rozwiązaniem dla mikroświata? Nie można ukrywać że jest to najbardziej rozpoznawalne państwo ze wszystkich. Większość młodych mikronautów najpierw ociera się o Księstwo a później trafia do innych państw. Można rzec że Sarmacja jest drzwiami między realem a światem mikronacji.
AS:Nie w zniszczeniu Sarmacji tkwi cel, lecz w przeskoczeniu jej na wszystkich płaszczyznach. Niech sobie nawet dalej ma 30 w miarę aktywnych obywateli, jeśli np. Bialenia i Dreamland będą mieli po 50.
AK:Myślę że osiągnięcie takiego stanu osobowego graniczy z cudem. Dziękuję bardzo za ciekawą rozmowę!
AS:Bardzo dziękuję za poświęcenie czasu, Panie Redaktorze
Pora na kolejny odcinek "Rozmowy z Kardaczem". Dziś mamy zaszczyt gości nie lada rozmówcę. Bardzo doświadczony mikronauta, za wielu uznawany za autorytet, autor wielu rzeczowych wykładów. Pan Andrzej Swarzewski!
AK: Zaczynając naszą rozmowę chciałbym zapytać o sprawy ogólne. Głównie chodzi mi tutaj o Nordatę i RPN. Ostanio trochę słabo z aktywnością, główne siły na Nordacie nie prezentują się już tak dobrze, Bialenia straciła zapał, Suderland dopiero co wraca do żywych a Związek ledwo żyję. Powód leży w okresie wakacyjnym? A może jest to spowodowane czymś innym? Jak Pan sądzi?
AS:W wakacjach przeważnie aktywność siada, ale na Nordacie tąpnięcie było widoczne już wcześniej. Zeżarły nas spory i brak wizjonerskiego kierownictwa, zdolnego do nadawania projektowi ideowego i politycznego charakteru. Idea integracji nordackiej była słuszna i wciąż jest możliwa do realizacji, trzeba jednak zacząć od góry, a nie od dołu. Najpierw idea i ogólna wizja, a dopiero potem szczegóły. Nie odwrotnie.
AK:Jednak czy na naszym kontynencie jest odpowiednia osoba do zintegrowania Nordaty? Każdemy krajowi przyświeca inny cel, jeden przywódca chcę tego, drugi widzi to inaczej a trzeci nie chcę żadnej współpracy. Tak, między innymi, to wszystko wygląda. Ciężko w takiej sytuacji o integrację Nordaty.
AS:Wierzę, że znajdzie się bohater, który tego dokona. Większości krajów nie przyświeca żaden konkretny cel, a jeśli już cele są, to są to personalne ambicje i nie do końca sprecyzowane (nawet przed samym sobą) marzenia. Integracja Nordaty nie musi za wszelką cenę opierać się na porozumieniu wszystkich za wszystkimi. Kontynentalne Imperium, samodzielna cywilizacja, tudzież wielka przestrzeń, to Idea w swoim stanie finalnym. Jest to cel do którego można dążyć krok po kroku. Pytanie tylko, czy są osoby, które tego chcą. Jeśli są, nie ma rzeczy niemożliwych. Ale jeśli nie ma, to Nordata pójdzie w ślady Starego Mikroświata, czyli państewek istniejących tylko siłą rozpędu i nie niosących żadnej sprecyzowanej treści. Nordata potrzebuje też technologii, która sprawi, że w końcu wyjdziemy z mentalnego 2010 roku. Jednym słowem, wizja wiodąca Nordatę do wielkości musi objąć nie tylko politykę, ale też kwestie informatyczne.
AK:Przejdziemy teraz do tematu Rady Państwa Nordaty jako tej próby "integracji" państw na naszym kontynencie. Moje osobiste odczucia są takie, że po Pańskim odejściu z Bialenii, oraz ogólnie mikroświata, RPN jak i cała Bialenia straciły na znaczeniu. Nie ma już takiej osoby która by chciała ten RPN prowadzić i realizować jego założenia. Jak Pan to widzi? Czy moje spostrzeżenia są trafne? Jak tak, to co RPN musi zrobić aby dalej kontynuować swoją misję?
AS:Ciężko mi na to odpowiedzieć, ale moje odejście nie było czymś nagłym i niespodziewanym, ale efektem dłuższego procesu. Każde państwo na Nordacie prowadziło swoją politykę, nie przejmując się spójnością projektu, co odebrało mi chęć większego zaangażowania w Radę. W Bialenii natomiast sprawa jest prosta, nie chce mi się użerać z trollami, skoro członkowie społeczności stawiają mnie na równi z trollami i nie stoją po mojej stronie. Jeśli więc nie jestem potrzebny, nie widzę sensu w angażowaniu się w projekt. Niech każdy bawi się tak, jak lubi. RPN musi przede wszystkim zdecydować, czym chce być i jasno to zakomunikować. Potrzebna jest wizja i grupa ludzi, którzy chcą ją zrealizować. Być może nie ma sensu się bawić w reprezentacje kilku kilkuosobowych państw, do tego nieustannie się dzielących, łączących, znikających i odradzających się.
AK:Pozwoli Pan że pociągniemy temat Pańskiego odejścia z Bialenii. Pozwolę sobie zacytować fragment wypowiedź Ronona z forum Suderlandu.
"Jakaś wymiana zdań z lekkimi przytykami chyba nie była tego wystarczającym powodem?"
Oczywiście chodzi tutaj o Pańskie odejście bez słowa. Czy to był dostateczny powód? A może jednak kryje się za tym drugie dno?
AS:Szalę goryczy przelał brak reakcji społecznej na kierowane pod moim adresem wulgaryzmy oraz absurdalne oskarżenia sądowne, którymi z resztą do dziś nikt się nie zajął. Był to jednak nie pierwszy, ale któryś z kolei atak w moim kierunku ze strony obozu politycznego prezydent Akrypy Ali Shariati. Oczywiście mógłbym stawić im się, formować opozycję, ale byłoby to uznanie trolli za równorzędnych partnerów politycznych, a tak nie jest. Jeśli więc Bialeńczycy chcą mieć w swoim kraju trolli, nie będą mieli mnie. Wybór jest prosty i został dokonany.
AK:Czy Pańska historia w Bialenii jest już ostatecznie zakończona? Nawet gdyby, czysto hipotecznie, wymagany byłby Pański powrót? Na przykład kraj byłby w głębokim krysysie lub bardzo bliski rozłamowi/upadku.
AS:Nie planuję powrotu. Żebym wrócił czy to do Bialenii, czy do mikroświata w ogóle, musiałbym widzieć w tym sens. Nie bawi mnie pompowanie aktywności, ani nie wierzę we wdzięczność, więc kolejny raz nie zamierzam ratować Bialenii. Jeśli wszyscy są równi i suwerenen może robić co chce, to niech się suweren sam ratuje. Po co mu dyktator?

AK:Co z instytucjami jakimi się Pan w Bialenii zajmował? Czy byłoby możliwe kontynuowanie chociażby Ligi Bluszczowej za granicami kraju? No i czy ogólnie będzie Pan kontynuował swoją działalność wykładowcy? Nawet goszcząc w niektórych krajach.
AS:Liga Bluszczowa okazała się być niewypałem, czego żałuję, bo uważam wymianę idei i prowadzenie debat w możliwie szerokim gronie za jedną z najciekawszych funkcji mikroświata. Może kiedyś znajdą się chętni. Jak zostanę zaproszony na jakąś konferencję, to postaram się przybyć. Stosunkowo niedawno wygłosiłem po pewnej przerwie wykład w Dreamlandzie. Mam pomysł na kolejny, ale nikłe zainteresowanie niespecjalnie mobilizuje. Może na jesień będę miał większy zapał i wówczas wznowię sporadyczną chociaż działalność naukową.
AK:Ostanim dość głośnym wydarzeniem był powrót Suderlandu. Czy był to dobry ruch i czy Suderlandczycy wrócą na dawne tory? Na razie prezentuję się to przeciętnie. Przede wszystkim brakuje osób to aktywnej działalności w kraju.
AS:Życzę Suderlandowi jak najlepiej, ale ewidentnie brakuje ludzi i zapału. Być może Suderland lepiej funkcjonowałby w ramach zintegrowanej nordackiej organizacji, wspierającej międzynarodowe inicjatywy i sprzyjającej wymianie aktywności. Państwa Nordaty potrzebują siebie nawzajem. Suderland próbował zawrzeć sojusz z Sarmacją i co z tego wyszło? Całkowicie niezrozumiałe dla mnie są powtarzające się próby układania się z Sarmacją, które próbują ostatnio uskuteczniać także Bialenia i Dreamland. To podkładanie się jako przystawka zamiast budowania mikroświata wielobiegowego. Przy takim podejściu przywódców, Sarmacja będzie hegemonem do końca mikroświata. A recepta jest przecież prosta, wystarczyłoby kontynuować obraną linię i niewyłamywać się z międzynarodówki antyhegemonicznej.
AK:A jak Pan ocenia ogólny kierunek w który zmierza Nordata? Większość krajów Nordaty jest młodymi państwami i ich przyszłość nie jest taka pewna. Brakuje gwarancji że kraj przetrwa kilka lat np. jak Dreamland czy Sarmacja.
AS:Są na Nordacie osoby, które, jak się zdaje, na tyle związały się z mikroświatem, że w tej lub innej formie będą kontynuowały działalność przez dłuższy czas. Mam nadzieję, że nie rozejdą się po państwach Starego Mikroświata, bo w takim wypadku musielibyśmy czekać na kolejne pokolenie, które zreformuje ten przestarzały ład. Jeszcze chciałbym dodać coś odnośnie młodego pokolenia. Gdy tylko Sarmacja straciła realnych konkurentów, wraz z osłabieniem Bialenii i Nordaty oraz spadkiem nastrojów antysarmackich w Dreamlandzie, od razu doszło do rozprawy z Hippogriffami. Zielony stolik już nie musi udawać, że liczy się z młodymi. Znowu jest niepodzielnym panem sytuacji. Dlatego też uważam, że przełamanie sarmackiej hegemonii jest warunkiem sine qua non odrodzenia mikroświata. Nie wierzę, że w wewnętrzną przemianę Sarmacji. Na pewno nie dopóty, dopóki będą mieli przewagę nad wszystkimi innymi. Już oddech na karku wystarczył, by zaczęli pewne reformy oraz by pozwolili Hippogriffom na rozwój siły politycznej. A co stałoby się, gdyby wypadli z Wielkiej Trójki? Paradoksalnie to mogłaby być fantastyczna sprawa dla Sarmatów, którzy chcą się dobrze bawić w mikroświecie, ale nie mają odwagi przejść do konfrontacji ze stolikiem. Nie chcą stracić wieloletnich znajomości, nie chcą zostać wyśmiani lub zignorowani. Musimy im pomóc, niszcząc imperialistyczne iluzje.
AK:Czy zniszczenie Sarmacji byłoby dobrym rozwiązaniem dla mikroświata? Nie można ukrywać że jest to najbardziej rozpoznawalne państwo ze wszystkich. Większość młodych mikronautów najpierw ociera się o Księstwo a później trafia do innych państw. Można rzec że Sarmacja jest drzwiami między realem a światem mikronacji.
AS:Nie w zniszczeniu Sarmacji tkwi cel, lecz w przeskoczeniu jej na wszystkich płaszczyznach. Niech sobie nawet dalej ma 30 w miarę aktywnych obywateli, jeśli np. Bialenia i Dreamland będą mieli po 50.
AK:Myślę że osiągnięcie takiego stanu osobowego graniczy z cudem. Dziękuję bardzo za ciekawą rozmowę!
AS:Bardzo dziękuję za poświęcenie czasu, Panie Redaktorze

