07 Lip 2020, 22:19:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07 Lip 2020, 23:48:29 przez Mateusz Żmigrodzki.)
Dzisiaj w programie publicystycznym "Forum" słynny winkulijski dziennikarz, ostatnio prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa Volkianu, Ader Ferro, odniósł się do sprawy kradzieży kotów przez volkiańską bezpiekę. Spytany o jego zdanie w tej sprawie odpowiedział:
- Według mnie, na tą porę, nie ma twardych przesłanek świadczących o tym, jakoby SBV kradło osackie koty. Nie możemy jednak zapominać o kilku faktach. Po pierwsze, koty osackie są znane ze swojej wysokiej ceny i ekskluzywności, oprócz tego ich mięso jest swego rodzaju ekskluzywnym daniem, z uwagi na jego smak i zapach. Możliwe jest, iż po prostu partyjni dygnitarze mieli chrapkę na taki "towar" i dlatego zainicjowali ten proceder. Ale jak mówię - nie ma na to na razie żadnych dowodów. Po drugie, SBV często robi rzeczy irracjonalne, nieprzemyślane, podyktowane impulsem kierownictwa Służby. Dobrym tego przykładem jest niestety moja osoba, która to została oczerniona przez SBV i przy tym nazwana "wrogiem Volkianu". Jest to o tyle śmieszne, bo jak dużo osób wie, albowiem sam się do tego otwarcie przyznaje, całe swoje młodzieńcze lata spędziłem na działalności w organizacjach socjalistycznych, m.in. byłem członkiem Czerwonego Sztandaru, czyli młodzieżówki Winkulijskiej Partii Komunistycznej. I dziś wiemy, że była ona finansowana przez Komitet Stosunków Zagranicznych SPV. Czyli Partia miesza z błotem, w pewnym sensie, swojego wychowanka. Czyż to nie irracjonalne?
- Według mnie, na tą porę, nie ma twardych przesłanek świadczących o tym, jakoby SBV kradło osackie koty. Nie możemy jednak zapominać o kilku faktach. Po pierwsze, koty osackie są znane ze swojej wysokiej ceny i ekskluzywności, oprócz tego ich mięso jest swego rodzaju ekskluzywnym daniem, z uwagi na jego smak i zapach. Możliwe jest, iż po prostu partyjni dygnitarze mieli chrapkę na taki "towar" i dlatego zainicjowali ten proceder. Ale jak mówię - nie ma na to na razie żadnych dowodów. Po drugie, SBV często robi rzeczy irracjonalne, nieprzemyślane, podyktowane impulsem kierownictwa Służby. Dobrym tego przykładem jest niestety moja osoba, która to została oczerniona przez SBV i przy tym nazwana "wrogiem Volkianu". Jest to o tyle śmieszne, bo jak dużo osób wie, albowiem sam się do tego otwarcie przyznaje, całe swoje młodzieńcze lata spędziłem na działalności w organizacjach socjalistycznych, m.in. byłem członkiem Czerwonego Sztandaru, czyli młodzieżówki Winkulijskiej Partii Komunistycznej. I dziś wiemy, że była ona finansowana przez Komitet Stosunków Zagranicznych SPV. Czyli Partia miesza z błotem, w pewnym sensie, swojego wychowanka. Czyż to nie irracjonalne?
