21 Lut 2020, 00:01:24
Nie ma czegoś takiego jak prawa mikronacyjne panie Waksman, bo kto ma je ustalać. Pan? Równie dobrze mógłby to by robić obywatel Novak, albo Robert Czekański siedząc na swoim sra... znaczy tronie w Toru... Grodzisku. Pan swym zachowaniem pokazuję pogardę dla innych, tylko dlatego że ktoś postanowił utworzyć mikronację, tym samym zapominając przecież że na UTN, czy też FN też wylewały się wiadra pomyj z krajów starego Mikroświata, i te państwa też były określane yoyosami.
Jakieś uregulowanie, tworzenie zasad,po to aby trzymać w ryzach całe kontynenty i wybierać kto może, a kto nie może tworzyć państw, to jest zwyczajna gangsterka dyplomatyczna. Próbowano coś takiego wprowadzić za pomocą jakiś eksperymentów w stylu OPM, czy różnych kart międzynarodowych, ale skończyło się to ostatecznie niepowodzeniem. Albowiem, panie Waksman, mikroświat narodził się, istnieje, i być może - jak Bóg da - będzie istniał dzięki wolności w tworzeniu. Chce Pan uregulować wszystko co możliwe i wprowadzić jak największy realizm do mikronacji, tylko że tak się nie da! Poza tym, chyba bardziej produktywne będzie zajęcie się czymś innym a nie - jak to Pan raczył powiedzieć - yoyonacjami, określeniem które stało się symbolem swoistego apartheidu dyplomatycznego, który pojawia się u mikronacyjnych dyplo-mięśniaków.
PS: Zgadzam się z Panem Kardaczem, że chyba nie do końca ma Pan takie same zdanie w tej kwestii, szczególnie gdy Waksmanlandia może uzyskać dodatkowe terytorium
Jakieś uregulowanie, tworzenie zasad,po to aby trzymać w ryzach całe kontynenty i wybierać kto może, a kto nie może tworzyć państw, to jest zwyczajna gangsterka dyplomatyczna. Próbowano coś takiego wprowadzić za pomocą jakiś eksperymentów w stylu OPM, czy różnych kart międzynarodowych, ale skończyło się to ostatecznie niepowodzeniem. Albowiem, panie Waksman, mikroświat narodził się, istnieje, i być może - jak Bóg da - będzie istniał dzięki wolności w tworzeniu. Chce Pan uregulować wszystko co możliwe i wprowadzić jak największy realizm do mikronacji, tylko że tak się nie da! Poza tym, chyba bardziej produktywne będzie zajęcie się czymś innym a nie - jak to Pan raczył powiedzieć - yoyonacjami, określeniem które stało się symbolem swoistego apartheidu dyplomatycznego, który pojawia się u mikronacyjnych dyplo-mięśniaków.
PS: Zgadzam się z Panem Kardaczem, że chyba nie do końca ma Pan takie same zdanie w tej kwestii, szczególnie gdy Waksmanlandia może uzyskać dodatkowe terytorium
