21 Sty 2020, 21:16:16
Na miejsce przyjechał trabantem on. Tak! ON! Agent Ludu Pracującego Miast i Wsi, kapitan Pustak. Pracował w Delegaturze SBV w Jugowicach, więc miał blisko. Podszedł on pod Pałac Prezydencki z flaszką wódki i papierosem. Zorientował się, że Erik jest już w budynku Delegatury Służby Bezpieczeństwa Volkianu w Jugowicach, stąd też co sił popędził tam trabantem na sygnale, kasując kilka znaków i śmietników. Gdy dojechał tłumu przed siedzibą SBV jeszcze nie było. Dlatego miał czas, nakazać swoim podwładnym zwiększyć siły obstawiające siedzibę terenową. Szybko wszedł do jednego z gabinetów, gdzie tymczasowo pracował Erik Otto von Hohenburg. Rzekł do niego:
- Przepraszam za ten burdel i ten dym papierosowy. W Volkianie to wszystko trochę inaczej wygląda. My byśmy do takich strzelali, a tutaj co najwyżej możemy pobić i wywieźć wpizdu. Proponuję przeczekać tutaj. To jeden z najbezpieczniejszych budynków na terenie Azymutii. Nikt nie odważy się podnieść ręki na konstytucyjny organ Volkianu. Napije się Szanowny wódki? - rzekł.
- Przepraszam za ten burdel i ten dym papierosowy. W Volkianie to wszystko trochę inaczej wygląda. My byśmy do takich strzelali, a tutaj co najwyżej możemy pobić i wywieźć wpizdu. Proponuję przeczekać tutaj. To jeden z najbezpieczniejszych budynków na terenie Azymutii. Nikt nie odważy się podnieść ręki na konstytucyjny organ Volkianu. Napije się Szanowny wódki? - rzekł.
