• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[Gaudium] Pożar zakładów spożywczych
#5
Noc 27/28 sierpnia
Praca zakładu została już zakończona na dzisiaj, pracownicy wychodzili z fabryki. Kontrolerzy maszyn dokonywali właśnie ich przeglądu, a ochroniarze upewniali się, że wszystkie linie produkcyjne zostały zatrzymane, a nieuprawnieni do przybywania w budynku w nocy opuścili go. Jeden z konserwatorów dokonał ogromnej pomyłki: zapomniał wyłączyć maszyny grzejącej przed rozłożeniem osłon w celu wyczyszczenia jej. Został on niezwykle mocno poparzony, a cała okolica zajęła się ogniem. Płonęły butelki z płynami do maszyn, benzyna, chemikalia i składniki pralin. Ogień rozprzestrzeniał się w zatrważającym tempie, a nikt poza konserwatorem nawet o nim nie wiedział. Do sali wszedł ochroniarz, który po ujrzeniu tej dramatycznej sceny krzyknął ze strachu i wybiegł, aby poinformować resztę pracowników nocnych. Następnie zadzwonił na straż pożarną.
Na miejsce przyjechały oddziały Hazmat, wyspecjalizowane pojazdy gaśnicze oraz helikoptery straży pożarnej i Armii Doctrińskiej. Prezes Pralinexu został obudzony ze swojego snu przez uporczywie dzwoniący telefon. Gdy odebrał, po drugiej stronie ochroniarz wytłumaczył mu jak wygląda sytuacja. Przedsiębiorca natychmiast pojechał na miejsce akcji i osobiście pomagał strażakom w przenoszeniu materiałów gaśniczych. Akcja trwała wiele godzin, a gdy ogień już dogasał, w budynek uderzył silny piorun. Cała konstrukcja budynku zawaliła się, sufit zmiażdżył wszystkie maszyny, a ci, którzy byli w środku, zginęli na miejscu.


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości