[Erik Otton von Hohenburg]
Wszyscy w Al-Aleman są dzisiaj bezradni!
Gdyż poznikali im wszyscy poeci zaradni!
Czy nie ukaże im nikt dzisiaj swej wirtuozerii?
swej żyłki? maestrii? Czy choćby nawet jak dzisiaj — tak marnej poezji...
Nim flaszkę w samotności i w rozpaczy dobędę
To wam wszystkim oświadczę, teraz i przy weekendzie:
Fraszek sam dla siebie pisać nie będę!
A od przyjaciela (i to w dodatku) niejednego,
wybitnej poezji wymagać — nie tylko dziś, ale i jutro będę!
[Mateusz Żmigrodzki]
Przyjacielu, błagam Cię, nie lamentuj,
Samotnością w tworzeniu się nie strofuj,
Albowiem ja do Ciebie, mój drogi, przybyłem,
I swym słowem Cię wspomogłem.
A wiedz, że podróżować do Al-Aleman jest niemile,
Więc bądź mi wdzięcznym, że swą obecnością Tobie służę!
[Erik Otton von Hohenburg]
Wdzięczny ci jestem za twe słowo i duszę!
Aż ci przyznać muszę,
że lepiej ode mnie wkładasz w poetyckim piórze!
Dziękuję za twe przybycie, w alemańskie progi
Bo światło twej poezji rozświetla pustynne mroki!
I nie tylko moje są to wyroki, gdyż raduje się tym cała, Sehirja moja mała! i może coś jeszcze usłyszeć od ciebie by chciała...
[Mateusz Żmigrodzki]
Jak słuchać chce ona - to coś powiem,
I chyba co powiedzieć chcę właśnie wiem.
Mianowicie - twe pióro wcale nie jest złe.
Znam takiego muzułmanina - on to dopiero pisze źle!
Więc pamiętaj czego nauczam Cię,
Kunszt twój równemu każdemu wybitnemu poecie!
Lepiej powiedz, przyjacielu mój,
Jak ciągniesz ten znój codzienny starosty Swój?
[Erik Otton von Hohenburg]
O, drogi Przyjacielu mój!
Chesz wiedzieć jak ma się tutaj żywot mój?
Nie mam co narzekać na codzienny zastój ów,
Lekki tutaj żywot mój, do czytania mam tu nie jeden zwój!
Anaterskie papirusy, niegorsze są jak spirytusy!
Lecz nie tylko są eposy, warte tutaj kupę forsy, wszakże na wybrzeżu czasem można ujrzeć morsy!
Co Egvalland zaoferować jest nam w stanie,
W Sehirji zawsze jest widziane,
Ojczyzna głodu poznać nam nie daje!
Dziękuję już wszkaże, za twe zacne pytanie
I sam je teraz Tobie zadaje:
Czy twoja ziemia też się do życia nadaje?
Cóż mi teraz poradzicie?
Oczekiwać w samotności,
nie jest wcale wyśmienicie!
Czy zatem czeka nas wszystkich kulturalne rozmycie?
Bo po piątym listopada — kończyć uroczystość się już zapowiada.
A cóż Erik tymczasem Wam wszystkim powiada?
"pisać będziemy aż do końca świata!", "nie ma na to rady, póki mikroświata będą kwitnąć kwiaty,
będzie się tu pisać, nawet kilka laty!"
Wszyscy w Al-Aleman są dzisiaj bezradni!
Gdyż poznikali im wszyscy poeci zaradni!
Czy nie ukaże im nikt dzisiaj swej wirtuozerii?
swej żyłki? maestrii? Czy choćby nawet jak dzisiaj — tak marnej poezji...
Nim flaszkę w samotności i w rozpaczy dobędę
To wam wszystkim oświadczę, teraz i przy weekendzie:
Fraszek sam dla siebie pisać nie będę!
A od przyjaciela (i to w dodatku) niejednego,
wybitnej poezji wymagać — nie tylko dziś, ale i jutro będę!
[Mateusz Żmigrodzki]
Przyjacielu, błagam Cię, nie lamentuj,
Samotnością w tworzeniu się nie strofuj,
Albowiem ja do Ciebie, mój drogi, przybyłem,
I swym słowem Cię wspomogłem.
A wiedz, że podróżować do Al-Aleman jest niemile,
Więc bądź mi wdzięcznym, że swą obecnością Tobie służę!
[Erik Otton von Hohenburg]
Wdzięczny ci jestem za twe słowo i duszę!
Aż ci przyznać muszę,
że lepiej ode mnie wkładasz w poetyckim piórze!
Dziękuję za twe przybycie, w alemańskie progi
Bo światło twej poezji rozświetla pustynne mroki!
I nie tylko moje są to wyroki, gdyż raduje się tym cała, Sehirja moja mała! i może coś jeszcze usłyszeć od ciebie by chciała...
[Mateusz Żmigrodzki]
Jak słuchać chce ona - to coś powiem,
I chyba co powiedzieć chcę właśnie wiem.
Mianowicie - twe pióro wcale nie jest złe.
Znam takiego muzułmanina - on to dopiero pisze źle!
Więc pamiętaj czego nauczam Cię,
Kunszt twój równemu każdemu wybitnemu poecie!
Lepiej powiedz, przyjacielu mój,
Jak ciągniesz ten znój codzienny starosty Swój?
[Erik Otton von Hohenburg]
O, drogi Przyjacielu mój!
Chesz wiedzieć jak ma się tutaj żywot mój?
Nie mam co narzekać na codzienny zastój ów,
Lekki tutaj żywot mój, do czytania mam tu nie jeden zwój!
Anaterskie papirusy, niegorsze są jak spirytusy!
Lecz nie tylko są eposy, warte tutaj kupę forsy, wszakże na wybrzeżu czasem można ujrzeć morsy!
Co Egvalland zaoferować jest nam w stanie,
W Sehirji zawsze jest widziane,
Ojczyzna głodu poznać nam nie daje!
Dziękuję już wszkaże, za twe zacne pytanie
I sam je teraz Tobie zadaje:
Czy twoja ziemia też się do życia nadaje?
Cóż mi teraz poradzicie?
Oczekiwać w samotności,
nie jest wcale wyśmienicie!
Czy zatem czeka nas wszystkich kulturalne rozmycie?
Bo po piątym listopada — kończyć uroczystość się już zapowiada.
A cóż Erik tymczasem Wam wszystkim powiada?
"pisać będziemy aż do końca świata!", "nie ma na to rady, póki mikroświata będą kwitnąć kwiaty,
będzie się tu pisać, nawet kilka laty!"
