• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[Gaudium] Pożar zakładów spożywczych
#1
O 21:35 stacja radiowa "Radio-Muzyka-Federacja" podała do informacji publicznej informację o pożarze zakładów spożywczych w Gaudium, które zajmowały się masową produkcją jednych z najbardziej popularnych cukierków w Federacji - "Harlinków". Pożar został już ugaszony, jednak straty są dość duże. Szkody wyceniono na 500 tysięcy renów. Zawierają one straty w produkcji, a także koszty naprawy dachu oraz zniszczonych ścian, pojazdów oraz okien. Z żywiołem walczyło 10 zastępów doctrińskiej straży pożarnej. W całej akcji nie ucierpiał nikt. Najprawdopodobniej przyczyną pożaru było zwarcie w maszynie paczkującej, które mogła wywołać przechodząca nieopodal burza. Piorun, uderzając w linie energetyczne wysłał nimi ogromną energię, która doprowadziła do spalenia się maszyny, a następnie do jej samozapłonu.

[Obrazek: pozar_Mikolow_2019-3.jpg]

[Obrazek: pozar_Mikolow_2019-6.jpg]

[Obrazek: Po-ar-Gaudium.png]
Kaspar Waksman-Dëter
I Prezydent IV Republiki Muratyki
"Cudowne, piękne i "oczojebne"..." - Ronon Dex o nowym forum IV Republiki
[Obrazek: Muratyka1.png.f758c16a92c6d62805829c53a67e5381.png]
#2
To tragedia, nie dość, że pożar pochłonął miejsce pracy wielu osób to te produkty i maszyny zostały zniszczone. Również dobrze, że nie ma ofiar w ludziach i rannych. Bardzo dziękuję dzielnym strażakom którzy gasili ten pożar.
#3
Straszne sceny! Całe szczęście, że nikt nie ucierpiał. Radio - Muzyka - Federacja powiadomiła jako pierwsza o tym incydencie FN i za to należą się wielkie brawa!
To tylko Szarak
#4
To jest tragedia Sad
#5
Noc 27/28 sierpnia
Praca zakładu została już zakończona na dzisiaj, pracownicy wychodzili z fabryki. Kontrolerzy maszyn dokonywali właśnie ich przeglądu, a ochroniarze upewniali się, że wszystkie linie produkcyjne zostały zatrzymane, a nieuprawnieni do przybywania w budynku w nocy opuścili go. Jeden z konserwatorów dokonał ogromnej pomyłki: zapomniał wyłączyć maszyny grzejącej przed rozłożeniem osłon w celu wyczyszczenia jej. Został on niezwykle mocno poparzony, a cała okolica zajęła się ogniem. Płonęły butelki z płynami do maszyn, benzyna, chemikalia i składniki pralin. Ogień rozprzestrzeniał się w zatrważającym tempie, a nikt poza konserwatorem nawet o nim nie wiedział. Do sali wszedł ochroniarz, który po ujrzeniu tej dramatycznej sceny krzyknął ze strachu i wybiegł, aby poinformować resztę pracowników nocnych. Następnie zadzwonił na straż pożarną.
Na miejsce przyjechały oddziały Hazmat, wyspecjalizowane pojazdy gaśnicze oraz helikoptery straży pożarnej i Armii Doctrińskiej. Prezes Pralinexu został obudzony ze swojego snu przez uporczywie dzwoniący telefon. Gdy odebrał, po drugiej stronie ochroniarz wytłumaczył mu jak wygląda sytuacja. Przedsiębiorca natychmiast pojechał na miejsce akcji i osobiście pomagał strażakom w przenoszeniu materiałów gaśniczych. Akcja trwała wiele godzin, a gdy ogień już dogasał, w budynek uderzył silny piorun. Cała konstrukcja budynku zawaliła się, sufit zmiażdżył wszystkie maszyny, a ci, którzy byli w środku, zginęli na miejscu.
#6
Ranek 28 sierpnia
Pożar już dogasał. Rozpoczęto poszukiwania zaginionych i sprzątanie ruin. Na miejsce dojechały oddziały straży pożarnej z drugiego zakątka wyspy, a także z południowej Ardemii. Każdy z nich wytrwale walczył z ogniem i szukał ludzi pogrzebanych pod gruzami. Swoją pomoc zaoferowali także okoliczni mieszkańcy, wśród nich był generał Armii Doctrińskiej, Leonor Aliart. 
- To jest istny dramat. Moja rodzina uwielbiała Harlinki, były częścią naszej kultury. Na święta każdemu domownikowi wręczaliśmy przynajmniej 3 paczki, dzieliliśmy się też z sąsiadami. Te praliny zbliżały ludzi! Co jakiś czas organizowane były wystawy Harlinek, a w ich fabryce otwierano galerię z najnowszymi słodyczami. Przychodziliśmy ze znajomymi patrzeć i smakować te cuda. Nie wiem co my teraz zrobimy, to było dla nas zbyt ważne. Dlatego właśnie otworzyłem zbiórkę pieniędzy na budowę nowej fabryki, choć nie wiadomo jeszcze kto i czy w ogóle podejmie się odbudowy. W dwie godziny po ogłoszeniu akcji zebraliśmy już 400 000 renów i prawie milion Volkiańskich Kartek Płatniczych. Zobaczymy, co dalej
Uczestnicy akcji ratunkowej odnaleźli 16 martwych ciał i 83 ranne osoby, w tym 22 ciężko. Są już transportowani do okolicznego prywatnego szpitala. Właściciel fabryki oświadczył, że pokryje koszty ich leczenia, a rodzinom ofiar przekaże ostatnie paczki Harlinek jakie przetrwały oraz wypłaci odszkodowania, choć nie jest do tego zobligowany prawnie. 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości