03 Gru 2020, 18:49:13
Wespucci skorzystał z okazji i wybrał się do pobliskiego lasu. Przebywali w tajnej rządowej placówce górskiej. Jej lokalizacja była tak tajna, że sam do końca nie wiedział gdzie to jest. Kazał sprowadzić do siebie Hurdurova, to była osoba, która mogła mu pomóc w tym kryzysie. Wszedł do pomieszczenia, gdzie ten już był. Po chwili odezwał się.
- Co Ty odpierdalasz Hurdurov? - powiedział przechodząc obok Hurdurova, wreszcie zajmując miejsce naprzeciw jego, siadając na wygodnym fotelu. - Urządzasz sobie zamachy i inne przewroty? Wiesz co Ci za to grozi? Wiesz?! Dożywocie w volkiańskim pierdlu Ci grozi! Tylko dzięki mnie nie skończyłeś jak inni z Białego Volkianu. To ja wyciągnąłem Cię z tej jebanej katowni. Nawet paszport dyplomatyczny Ci tu nie pomoże. Jebane kontrrewolucyjne szmaty. I Żmigrodzki ten jebany bezmózg da się im nabrać w te bajeczki, że tu nie ma wolności, demokracji. Wszystko się jebie...
Zagrzmiał groźnie Wespucci. Był wkurwiony. Widać to było po nim. To dziwne, że jeszcze zdołał się opanowywać jakkolwiek.
- Co Ty odpierdalasz Hurdurov? - powiedział przechodząc obok Hurdurova, wreszcie zajmując miejsce naprzeciw jego, siadając na wygodnym fotelu. - Urządzasz sobie zamachy i inne przewroty? Wiesz co Ci za to grozi? Wiesz?! Dożywocie w volkiańskim pierdlu Ci grozi! Tylko dzięki mnie nie skończyłeś jak inni z Białego Volkianu. To ja wyciągnąłem Cię z tej jebanej katowni. Nawet paszport dyplomatyczny Ci tu nie pomoże. Jebane kontrrewolucyjne szmaty. I Żmigrodzki ten jebany bezmózg da się im nabrać w te bajeczki, że tu nie ma wolności, demokracji. Wszystko się jebie...
Zagrzmiał groźnie Wespucci. Był wkurwiony. Widać to było po nim. To dziwne, że jeszcze zdołał się opanowywać jakkolwiek.

