Związek Winkulijski
Lokalne opowiadania i legendy - Wersja do druku

+- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu)
+-- Dział: Podziemia Zamku Królewskiego (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=39)
+--- Dział: Forum Archiwalne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=628)
+---- Dział: Kraje koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=28)
+----- Dział: Osaczesko (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=583)
+------ Dział: Księstwo Goruzji (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=593)
+------ Wątek: Lokalne opowiadania i legendy (/showthread.php?tid=3345)



Lokalne opowiadania i legendy - Erik Otton von Hohenburg - 26 Cze 2021

Jürgen
Zamek Brodzieński jedna z ostatnich warownych budowli Goruzji, kryje za sobą wielką, starszną a zarazem i dziwną historię.
Być może znęcony chęcią zysku, prestiżu i sławy na zamek przybył Jürgen Uchastok. Był to człek znany we wszystkich krajach Winkulii, wszakże był to bliski krewny samego Naczelnika Szymona.
Jürgen odtąd mer Brodzieński, pan na ichnim zamku, wstąpił na wieże zamkową i omiótł całe podległe mu regiony, wzniósł dłoń ponad opromienione zachodzącym słońcem pola i rzekł do podległych sobie ludzi.
— Po pierwsze, podnieście mury, nie godzi się aby tyle lat historii leżało tak nędznie, i żeby miejscowi komuniści podważali majestat winkulijskiego państwa. Po drugie, bierzcie ludzi i czym prędzej szukajcie pieniędzy, które Szerawnadze ukrył pod zamkiem.
I tak też poczyniono, choć na poszukiwania złota ukrytego pod zamkiem, wydano bardzo wiele, to bezskutecznie szukano ich od kilku lat, jakby wogóle ich nie było, mimo to Uchastok nie zrażał się i tym bardziej pragnął, dobrać się do tych pieniędzy. Pewnego dnia, obdarzony dobrym humorem kanugardzki namiestnik, postanowił przejść się ulicami Brodzieńska, by przyjrzeć się inwestycjom komunikacyjnym, jakie jego administracja realizowała w regionie. W drodze powrotnej na zamek, zaczepił go nieznajomy Goruzin. Nim ten się spostrzegł, ów nieznajomy wyciągnął spod płaszcza broń i wypalił w kierunku mera krzycząc "W imieniu Goruzyjskiej Republiki Ludowej" i tylko cud, sprawił że Jürgen zbiegł w porę nim ten w niego strzelił. Goruzin jednak nie zrezygnował. Wypalił jeszcze trzy razy w strone uciekającego urzędnika, trafiając go w nogę, nim schwycił go funkcjonariusz Folksguarde.
Prawa noga mera poczerniała i posiniała tak bardzo, że nadawała się tylko do amputacji. Ludność Goruzji jednoznacznie potępiła atak na wysokiego urzędnika państwowego z wyjątkiem Goruzińskiej Partii Robotniczej, wkrótce potem z woli władz państwowych zdelegalizowana. Zaś dzień po zamachu, w areszcie śledczym zamachowiec popełnił samobójstwo. Odtąd Jürgen Uchastok już więcej nie opuszczał swojej siedziby na zamku, skąd rządził całym obwodem. Wspierając się o kulach, wieczorem przeszedł wzdłuż półek z książkami na zamkowej bibliotece, natknął się na niespotkany do tej pory tytuł.
"proroctwa i pieśni przyszłej Goruzji" autorstwa współczesnego jasnowidza R. Szakredz, z 1991 r. Otworzył książkę i zdziwił się niesłychanie, widząc ileż trafnych diagnoz owa książka postawiła, ileż to krajów i zdarzeń wpisało się dzieje Goruzji. Na końcu książki znajdował się opis przypadku mera Brodzieńskiego "o zgniłej nodze", którego lud zrzuci z wieży zamkowej. Jürgen wpadł wściekłość i kazał czym prędzej odnaleźć Szakeredza.
Szakeredz według biogramu zamieszczonego na pierwszej stronie swojej książki, był blisko 70-letnim starcem. Pracującym jako robotnik w hucie szkła w Mryńsku, trzydzieści lat temu miał wstąpić do Goruzińskiej Partii Robotniczej, i niedługo później stracić wzrok w skutek wypadku. Od tego czasu miał rzekomo posiadać zdolności paranormalne, w tym jasnowidzenia. W niepodległej Goruzji z jego mocy mieli rzekomo korzystać nawet sam Eduard Szerawnadze ojciec niepodległej Goruzji i kilku premierów, od których brał kilka tysięcy marek goruzińskich za godzinę.
Folksguarde czym prędzej przywiozło z Mryńska na zamek jasnowidza i posadzili go na przeciwko Jürgena.
Mer milczał chwilę i przyglądał się badawczo ślepemu przybyszowi. W końcu jednak się przemógł i zaczął go wypytywać;
— dla kogo pracujesz? Wskaż nam kierownictwo partii, a puścimy cie wolno
— ja nic nie wiem
Jürgen ledwie powstrzymał się od gniewu
— ach tak... A sam pan napisał, że moja noga zgnije i to jeszcze trzydzieści lat temu!
— biada ci, oj biada ty co karmisz się groszami tej nędznej ziemi, wiedz ty, że ziemia ta nakarmi się tobą — wyrzekł z pogardą.
Na te słowa mer nakazał zabrać starca i przesłuchać go starannie i sporządzić protokół zeznań, w końcu był dość ważną postacią w goruzińskim ruchu robotniczym i mającą szerokie kontakty. Po jakimś czasie zameldował się u niego jeden z żołnierzy Folksguarde. Początkowo spodziewał się nowych faktów w śledztwie, ale ku jego zaskoczeniu nie był to jakiś szeregowy żołnierz, ani nawet adiutant, ale sam major Iome, w zupełnie innej sprawie.
— otrzymaliśmy rozkaz ufortyfikowania zamku i przygotowania miejsca do obrony.
Na tą wiadomość Jürgen wzgrnął się
— co się dzieje?
— Brodryjczycy wzbierają wojska na granicy, a Naczelnik Egval ogłosił moblizacje w naszych szeregach.
— kiedy spodziewacie się ataku
— w każdej chwili.
Wtenczas do komnaty wpadł adiutant i oznajmił obydwu panom, że świadek niespodziewanie zeznał coś niesłychanie pilnego.
— mówi, że w 2015, gdy towarzysz Szerawnadze musiał ratować się ucieczką do Chersji, część swego zrabowanego majątku ukrył pod tym Zamkiem, w tajnym pomieszczeniu o którego istnieniu wiedział tylko on, Eduard i kilka osób z rządu, które już nie żyją, znaleźliśmy to miejsce!
— świetnie! Udam się tam czym prędzej! — wyrzekł podnosząc się na kulach.
— musi Pan stąd uciekać! Nie może Pan pozostać tu tak, w takim stanie zaledwie dziesięć kilometrów od brodryjskiej granicy!
— muszę tam zejść!
Adiutant uznał za stosowne w tej chwili wyznać ostatnią przepowiednie jaką miał wyznać Szakeredz.
— Szakeredz ostrzega, że jeśli Pan zejdzie na dół, to zginie Pan
— Szakeredz zgłupiał, nawet nie mów mi już o jego gusłach! — skarcił żołnierza, podchodząc do niego na kulach. Iome bezskutecznie starał się przekonać Jürgena do ucieczki, powiedział, że skoro oni sami nie mogą się ocalić, niech sam to zrobi dla siebie, ale mer nie chciał słuchać. Schodził wraz z garstką żołnierzy po schodach w podziemia zamczyska, aż jego oczom nie ukazał się widok tysięcy złotych monet, korony królów Goruzyjskich, klejnotów całej Winkulii, czy sztabek złota zamkniętych w drewnianych skrzynkach. Uchastok omiótł wzrokiem komnatę, aż do jego uszu dobiegł straszliwy huk.
— Brodryjczycy! — ktoś krzyknął nad ziemią, i rozległ się dźwięk wybuchających bomb  wystrzeliwanych pocisków z broni palnej. Jürgen z trudem wstąpił na górę i schodami wstąpił na wieże, skąd widział całość walk, oblężenie, Brodryjczyków którzy już praktycznie zajęli nie bronione miasto. Ostatnim odczuwanym przez niego aktem tej dantejskiej sceny, był świst bomby lotniczej, która upadła tuż przy wieży, na ktorą wstąpił. Jego ciało i gruzy przykryły być może na zawsze wejście do komnaty pełnej złota. Kilka godzin później walki się zakończyły, wśród jeńców pojmanych przez Brodryjczyków, nie znaleziono Szakeredza, którego nikt już więcej nie widział.