![]() |
|
Tajna misja - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Podziemia Zamku Królewskiego (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=39) +--- Dział: Forum Archiwalne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=628) +---- Dział: Władze (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=34) +----- Dział: Rząd Królewski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=337) +------ Dział: Archiwum (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=620) +------ Wątek: Tajna misja (/showthread.php?tid=3040) Strony:
1
2
|
Tajna misja - Erik Otton von Hohenburg - 27 Paż 2020 Kanclerz Związku Winkulijskiego wszedł szybkim i zważym krokiem do swojego gabinetu w Kancelarii Gabinetu Doradczego. Nie zwalniając tempa podszedł do barku i wyciągnął z niego butelkę whiskey oraz szklankę, którą napełnił do 1/4 pojemności, wziął lyk w usta i trzymając w jednej ręce prawie pełną kwadrtową butelkę napoju alkoholowego i szklankę w drugiej, zasiadł na skórzanym fotelu za biurkiem i zwrócił się do wchodzącego z gabinetu podskretarza stanu.
— umów mnie z Prezydentem, chce się z nim spotkać możliwie jak najszybciej, mam do niego sprawę wielkiej wagi, może nie aż tak ważną jak zamieszki w Volkianie, ale za to bardzo korzystną aby odwrócić uwagę społeczeństwa od problemów wewnątrz kraju. podsekretarz nic nie mówiąc podszedł do telefonu w pokoju obok i wykręcił numer do samego Prezydenta, czekając na odpowiedź. RE: Tajna misja - Mateusz Żmigrodzki - 27 Paż 2020 Żmigrodzki siedział w zamkowej herbaciarni, popijając przy tym dobrą herbatę sprowadzaną przez LMiK. Czekał na spotkanie z Sekretarzem Generalnym von Hohenburgiem, Kanclerzem Winkulii oraz jego bliskim współpracownikiem. Co prawda Żmigrodzki jest dosyć zajęty kryzysem volkiańskim, ale udało mu się wygospodarować trochę czasu na spotkanie w sprawie jakiejś tajnej misji, o której miał mu powiedzieć Erik. RE: Tajna misja - Erik Otton von Hohenburg - 27 Paż 2020 Erik przybył we wskazanym czasie do wskazanego miejsca i po krótkim powitaniu usiadł na krześle na przeciw głowy państwa, zarzucił nogę na mogę i złożył ręce w wieżyczkę, poczym rozpoczął temat:
— Jak Panu wiadomo, Panie Prezydencie 3 listopada planowana jest wielka manifestacja patriotyczna w związku z 1000 dni naszego państwa — ciągnął dalej — ale co ważniejsze obchody te przyćmiewa nieciekawa sytuacja na obszarach Volkianu, co ma odbicie na sytuację w całym kraju — ciągnął dalej — w obawie przed dalszą destabilizacją kraju, uważam iż w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę społeczeństwa w kierunku jakiegoś innego wielkiego wydarzenia, by następnie uspokoić sytuację w Volkianie nim zamieszki rozleją się na cały kraj. — Prezydenta wsłuchiwał i czekał aż szef rządu przejdzie do konkretów — i dlatego też mój rząd prosi Pana Prezydenta o pozwolenie mi na użycie sił specjalnych w celu przyniesienia z obszarów byłej Republiki Banackiej grobu założyciela naszego Państwa Szymona Uchastoka, oraz grupy 5000 Winkulijczyków zagrożonych wojną i głodem w tym kraju. RE: Tajna misja - Mateusz Żmigrodzki - 27 Paż 2020 - To akurat w Volkianie nic nie zmieni, tam jest grubsza sprawa. Ale tak, zgadzam się na realizację tej operacji. On powinien leżeć na Płw. Winkulijskim. RE: Tajna misja - Erik Otton von Hohenburg - 28 Paż 2020 — w takim razie dziękuję Panie Prezydencie, jeszcze dziś postaram się coś przedsięwziąść w tym zakresie — wyrzekł poczym zbliżył się do drzwi, chwycił za płaszcz zawieszony na wieszaku i jeszcze raz spojrzał w stronę siedzącego Prezydenta — do widzenia! — wyrzekł i ruszył w kierunku wyjścia.
***
Był już późny wieczór, a szef rządu był tak zmęczony, że zdawało się że tej nocy zaśnie na fotelu za biurkiem. Na rozbudzenie zrobił sobie kawę i nakazał połączyć go z ministrem spraw wojskowych.
— przekaż mu, że Prezydent wyraził zgodę na akcje, że zapraszam go jutro do tego gabinetu aby omówić szczegóły akcji. — wyrzekł w kierunku podsekretarza, poczym ten posłusznie przedstawił prośbę Kanclerza Naczelnemu Dowódcy. RE: Tajna misja - Artur Kardacz - 28 Paż 2020 Naczelny Dowódca właśnie przesiadywał w swoim gabinecie, mieszczącym się w dużym budynku ministerstwa wojny. Trzeba przyznać że pomieszanie było gustownie urządzone. Stare, dębowe meble o ciemno brązowym kolorze i różnego rodzaju antyki, wypełniały niewielkie biuro. W pomieszczeniu panował półmrok, jedynie lampka biurowa rzucała trochę światła. Każdy przedmiot, w tym pomieszczeniu, miał swoją długą historię. Kardacz siedział właśnie przy swoim biurku i z uwagą przyglądał się zebranym papierom. Były to różnego rodzaju plany uzbrojenia, raporty dotyczące stanu wojsk i wszystkie pilne rzeczy, o których człowiek na takim stanowisku musiał wiedzieć. W pokoju panował spokój, jedynie cicho grająca 2 symfonia Schumana umilała czas. Nagle ktoś zapukał do drzwi i momentalnie wszedł do środka. Była to młoda dziewczyna, najpewniej sekretarka. Zmieszana kobieta ustała w progu próbując wydusić z siebie wiadomość. Kardacz oderwał wzroku od stosu papierów i spojrzał na dziewczynę - słucham? - zapytał po chwili. Zaczerwieniona sekretarka wreszcie zebrała w sobie odwagę - Prezydent chce się z Panem spotkać..... mówi że to pilne - wydukała zawstydzona - pierwszy raz? - zapytał z uśmiechem Kardacz. Wiedział że dziewczyna pracuję tutaj pierwszy dzień i nie lubił amatorki, uważał że wszyscy powinni być przygotowani do swoich zajęć. Jednak jakoś nie potrafił złości się na tę dziewczynę. - dziękuję - dodał po chwili i jego wzrok ponownie powędrował ku papierom. Sekretarka skinęła głową, obróciła się na pięcie i wyszła, zamykając za sobą masywne drzwi. Kardacz jeszcze przez chwilę czytał zebrane dokumenty. Po kilkudziesięciu minutach wstał, zdjął marynarkę z oparcia fotela i ruszył w kierunku drzwi. Przechodząc przez korytarz zatrzymał się na chwilę przy biurku sekretarki. - wychodzę na spotkanie - powiedział i ruszył do wyjścia. Na odchodne rzucił tylko aby zapisywać wszystkie wiadomości i odwołać mniej ważne spotkania. Do kancelarii Kanclerza dzieliło go raptownie kilka przecznic. Wolnym krokiem mijał rozmaite sklepy i budynki Kanugardu. Po 20 minutach znalazł się przed budynkiem Kancelarii. Był on o wiele większy i ładniejszy niż budynek ministerstwa wojny, co mogło wzbudzać lekką zazdrość. Wszedł on na odpowiednie piętro, powitał sekretarkę uśmiechem i bez pukania wszedł do gabinetu Kanclerza. - chciałeś mnie widzieć - powiedział stojąc w progu. RE: Tajna misja - Erik Otton von Hohenburg - 28 Paż 2020 Erik w tamtym momencie siedział za biurkiem z glową w papierach i myślami tłukł się gdzieś po krasnodarskich ulicach, z ust jego wydobywał się dym cygara, w momencie w którym rozpoznał znajomy głos Kardacza gwałtownie poniósł w jego kierunku wzrok i począł mówić:
— witaj! i dziękuję ci za twoje przybycie, proszę, siadaj! — i wskazał na krzesło na przeciwko siebie i swojego biurka — kawy, herbaty, a może napijesz się ze mną? — zaproponował po czym wyciągnął z szuflady do połowy już pełną butelkę whiskey — jeśli to jakiś problem, to w barku mam także inne trunki... RE: Tajna misja - Artur Kardacz - 28 Paż 2020 - woda w zupełności wystarczy - odpowiedział Kardacz. Siadając wziął z biurka niewielką, szklaną kulę w której środku znajdowała się miniaturka budynku kancelarii. To jedna z tych kul, które się potrząsa a małe, plastikowe płatki latają we wszystkie strony. Artur wyciągnął nogi i bawiąc się kulą spojrzał na Kanclerza z uśmiechem. - to jednak mamy zgodę na działanie - powiedział nie kryjąc zadowolenia. Bardzo lubił operacje wojskowe. Była to okazja na przerwanie nudy a i szansa na wykazanie się paru chłopaków. - zebrałem już odpowiednich ludzi, proszę Ciebie tylko o szczegóły. RE: Tajna misja - Erik Otton von Hohenburg - 28 Paż 2020 Zgadza się mamy w końcu zgodę na akcje! — odparł z widocznym zadowoleniem i nalewając zgodnie z życzeniem wodę mineralną — szczegóły to już zostawiam wywiadowi wojskowemu, który jest pod twoją komendą, sprawa wygląda tak: Republika Banacka już od dłuższego czasu nie funkcjonuje, zagrożone jest życie naszych obywateli, i grób ojca-założyciela, należy wysłać tam grupę zwiadowczą niech oni ocenią sytuację, a potem wyprowadzić naszych obywateli wraz z grobem Uchastoka, z tego co kiedyś powiedział szef wywiadu za maksymalnie trzy, cztery dni rozpocznie się w tym kraju rzeź. — zapadła chwilą milczenia — mamy niewiele czasu musimy działać możliwe jak najszybciej, dodatkowo jeśli uda nam się to wszystko wykonać do 3 listopada, to będziesz sprawować władze nad wojskiem jeszcze wiele długich lat i zostaniesz bohaterem narodowym, ale jeśli się to nam nie uda to zamieszki z Krasnodarska przeleją się na cały kraj i po nas...
RE: Tajna misja - Artur Kardacz - 30 Paż 2020 Kardacz z uwagą słuchał wypowedzi Kanclerza. W głowie miał już opracowany plan co do joty, wystarczyło tylko poruszyć odpowiednie trybu aby cała maszyna ruszyła. - jeśli to wszystko.... - powiedział po chwili Kardacz i nie czekając na odpowiedź wstał. Wypił resztki wody i żegnając się ruszył do drzwi. Idąc w kierunku wyjścia, zgarnął z biurka sekretarki kilka cukierków. Zajadając się nimi zszedł po schodach do przestronnego holu. Znajdowały się tutaj liczne biura obsługi, biurka i poczekalnia. O tej porze nie można było spotkać tutaj nikogo, oprócz personelu. Jednak przed budynkiem było inaczej. Na zewnątrz stały tłumy prostesujących. Kardacz z trudem przebił się przez tłum i wyszedł na ulicę. Stawiając kolejne kroki co raz bardziej oddalał się od budynku kancelarii i prostesujących. Po kilku przecznicach było już całkowicie cicho. Kardacz wyciągnął z kieszeni ostatniego cukierka, rozwinął papierek i włożył do ust czerwoną cukierek po czym ruszył dalej. Nie kierował się do budynku ministerstwa wojny, musiał dojść aż na ulicę pułkowników. Tam znajdowała się mała baza operacyjna wojska. Pilne sprawy zawsze załatwiał z tego miejsca. Po dwudziestu minutach znalazł się przed niewielkim budynkiem. Przed nim stało dwóch żołnierzy, na widok Naczelnego Dowódcy zasalutowali. Kardacz odpowiedział i ustał obok nich. - jak się mniewacie chłopcy? - zapytał. Znał tych żołnierzy, jak z resztą cały tutejszy korpus i wszystkich oficerów. Uważał że znajomość z podwładnymi budowała więź przydatną przy współpracy, ale wiedział też komu może zaufać. - czeka na Pana porucznik Wills... z wywiadu - odpowiedział znacznie rozluźniony żołnierz po lewej. Kardacz skinął tylko głową i wszedł do środka. Budynek w środku wyglądał znaczenie lepiej niż z zewnątrz. Ciemne meble nadawały charakteru i świetnie komponowały się z otoczeniem. Długi, wąski szary dywan zaprowadził Kardacza do głównego gabinetu. Tam, przy wielkim sosnowym stole stało kilku oficerów armii i wywiadu. Wszyscy na widok Kardacza zasalutowali momentalnie. Najprawdopodobniej stali by na baczność całą wieczność, gdyby tylko była taka wola Naczelnego Dowódcy. - siadajcie Panowie - powiedział Kardacz i oparł się o stół. Na nim leżała sterta papierów, różnego rodzaju mapy i raporty z terenu. Po chwili podszedł do niego porucznik Wills i wręczył wypchaną teczkę. - najnowsze raporty z terenu - rzucił Wills i podał teczkę - sytuacja jest dość napięta, działanie z rozgłosem nie wchodzi w grę. W kraju panuję totalny chaos i ewentualne zdemaskowanie naszej operacji może skończyć się katastrofą. - dziękuje Tom - podziękował Kardacz i położył teczkę na stole - świetna robota - dodał po chwili i zawiesił wzrok na mapie kraju. - kapitanie Howard - zwrócił się po chwili do młodego Winkulijczyka - ilu mamy ludzi na miejscu? Howard ruszył momentalnie w stronę dowódcy i ustał obok niego - dwudziestu ludzi pod dowództwem kaprala Horwata oraz następna dwudziestka zarzucona poprzedniej nocy. Są gotowi do działania - odpowiedział Howard i wrócił na swoje miejsce. - dobrze, uruchom Horwata - zwrócił się ponownie do kapitana - trzeba wybadać miejsce najlepszej drogi ewakuacji oraz skontaktować się z grupą uchodźców. Na jutro chcę mieć już wszystko. To bardzo ważna misja i nie możemy zawieść. Wszyscy znają swoje zadania? - zapytał Słysząc odpowiedź twierdząca dodał tylko - świetnie, czekam na raporty - i wyszedł z gabinetu. W jego ślady poszli wszyscy zgromadzeni. Pierwsze spotkanie dobiegło końca. |