Związek Winkulijski
Zebranie Kierownictwa KC SPV - Wersja do druku

+- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu)
+-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15)
+--- Dział: Volkian (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=43)
+---- Dział: Samorządy (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=224)
+----- Dział: Obwód Krasnodarski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=225)
+------ Dział: Krasnodarsk (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=71)
+------ Wątek: Zebranie Kierownictwa KC SPV (/showthread.php?tid=3033)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 29 Paż 2020

- Kurwa... chyba mamy ogon - odparł esbek, spoglądając w tylne lusterko. W końcu zjechał delikatnie na pobocze. Auto za nimi zatrzymało się w jakieś odległości od nich. - Jest ich dwóch... - odpowiedział wysiadając z auta. Odbezpieczony pistolet schował pod płaszczem. Z drugiego auta również wysiadła dwójka postaci. Chwilę trwała rozmowa między innymi, gdy w pewnym momencie padły dwa strzały. Najpierw mężczyzna z drugiego samochodu próbował postrzelił esbeka, po czym esbek strzelił w strzelającego. Drugiego uderzył kolbą pistoletu, wiążąc go. Po chwili wrócił do samochodu, ruszając właściwie z piskiem.


RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 29 Paż 2020

Do nieznanego miejsca dojechali bardzo szybko. Gdzie to było? Trudno stwierdzić. Niemniej weszli do środka ukrytego głęboko w jakimś lesie budynku. Wyglądał w mroku nocy jak połączenie zamku i twierdzy warownej. Szare mury mieszały się z czerwoną cegłą. Sypialnia znajdowała się na niewielkiej wieży z wysokimi, wąskimi oknami, z pewnością starszymi niż wstawione do nich szyby. Hurrdurov zasnął dość szybko, a obudził się dopiero po godzinie dziewiątej rano, jak wskazywał wielki, stary zegar z wahadłem umieszczony w sypialni. Wiadomo było jednak, że nie zamierzali tu zbyt długo zostać. Jednakże, gdy zaczęli zbierać się do ponownego odjazdu, esbek zauważył, że jedna z opon auta pękła... Bądź została przebita. Wyciągnął telefon i próbował dokądś zadzwonić, jednak nie było zasięgu. Mieli poważny problem, ponieważ nie było opony zapasowej, która znikła z bagażnika, który to nosił ślady usilnych prób dostawania się do niego...


RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 29 Paż 2020

Esbek postanowił działać. Był przygotowany i na taką ewentualność, jednak wymagało to czasu. Jednak to wszystko to nie był zbieg okoliczności. Panie Hurdurov. Ja nie wiem, co tu się odpierdala, ale to nie jest normalne. Strzelał pan kiedyś? Najprawdopodobniej nie jesteśmy tu sami - odparł spoglądając w stronę gęstego lasu. Ukradkiem wręczył mu naładowany pistolet. - Magazynek jest pełny, przeładowany. Wystarczy odbezpieczyć - mówił dalej. Postanowił, że oboje pójdą lasem do najbliższej szosy...


RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 30 Paż 2020

Gdy doszli do szosy, usłyszeli dźwięk jadącego samochodu, skrytego przed słońcem w cieniu drzew. Wymierzyli w niego, ale kierowca już z daleka zaczął krzyczeć: "Ja z SBV też, nie strzelać". Podał umówione najwyraźniej między członkami "dobrej części" SBV hasło. Wsiedli i jeden z esbeków stwierdził "Trzeba przewieść naszego gościa w jakieś bezpieczne miejsce, daleko stąd". Na to Hurdurov stwierdził "Znam takie miejsce. Trzeba jechać do najbliższego portu. Wracam do ojczyzny". W porcie wynajęli po taniości niewielki statek towarowy i zaczęli płynąć we wskazane miejsce. Tymczasem Hurrdurov pożyczył od jednego z esbeków brzytwę i zszedł na dół, by się ogolić. Wcześniej jednak po raz pierwszy przy esbekach, zdjął sztuczną brodę i wąsy. Spod tegoż przebrania wyłoniła się twarz Helmuta von Hurrdura, voxlandzkiego polityka. Nie był to jednak koniec metamorfozy, a raczej powrotu do dawnego wyglądu. Po ogoleniu się wyszedł z kajuty. Wyglądał dużo zdrowiej i młodziej. Esbek niemal zdębiał. To był on. Był nim przez cały czas. Płynęli cały dzień i cała noc, aż do następnego ranka. Zza horyzontu wyłoniły się wtedy dobrze znane wyspy.


RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 25 Lis 2020

Nieobecność nie była jednak nazbyt długa, ponieważ względnie szybko powrócił on do Volkianu drogą morską. Statek rybacki jest słabą taksówką, pomijając, ile sobie liczą za przewóz dodatkowego "towaru". Podróż była długa i ciężka, nie tylko morska, ale również przemierzanie volkiańskich dróg. Wrócił, stał przy drodze w jakiejś małej miejscowości. Wyciągnął telefon i wybrał znany sobie numer, po czym zapytał: - Halo, czy pan Wespucci? Tak, wróciłem. Nic mi nie jest, ale u was widać sytuacja się pogarsza. Muszę się szybko dostać do Krasnodarska, do centrum wydarzeń, a tu chyba nic nie kursuje. - zakończył dość dramatycznym akcentem.