Związek Winkulijski
Złoto Rzeki Stołecznej - Wersja do druku

+- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu)
+-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15)
+--- Dział: Winkulia (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=936)
+---- Dział: Królewskie Stołeczne Miasto Kanugard (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=932)
+---- Wątek: Złoto Rzeki Stołecznej (/showthread.php?tid=5097)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Burek - 05 Lis 2022

Złoto jest pod dziewięć btw
Głosuję za przeszukaniem miejsca numer dziewięć i przesłuchaniem siebie


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Joahim von Ribertrop - 05 Lis 2022

No to 9, przesłuchajmy Bazylego.


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Mikołaj III - 05 Lis 2022

Bolesław cały czas spał pod wierzbą i całe to szukanie złota go nie obudziło. Obudziła go natomiast skandaliczna wypowiedź Burka o przesłuchaniu samego siebie.
- Hmmm, w sumie... Tak, przesłuchajmy Burka. I chodźmy pod jeden.


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Joachim Cargalho - 05 Lis 2022

A na co przesłuchiwać Burka, skoro jest taki pewny swego?
Szkoda tego głosowania...

Ciekawy natomiast jestem co powiedzą @Adam Aleksander II i @Mateusz Żmigrodzki o swoich odkryciach po podejrzeniu miejsc.


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Mateusz Żmigrodzki - 05 Lis 2022

Ja bym też podejrzał dziewiąteczkę, czemu nie... wyjął Winewiasa, włożył do ust i zapalił, patrząc się tępo Przesłuchać możemy... a w sumie nie wiem kogo, hakuna matata.


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Adam Aleksander II - 06 Lis 2022

9 miejsce też mi pasuje i niech Bazylego wezmą na  tortury  przesłuchanie.

Nic godnego uwagi tam nie ma pod 2 niestety


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Fatima Popow-Chojnacka - 06 Lis 2022

Lepiej przeszukać Joachima Cargalho i jeszcze miejsce nr 7.


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Joachim Cargalho - 06 Lis 2022

Zobaczmy to miejsce nr 9 i przepytajmy Bazylego.


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Alfred Fabian - 06 Lis 2022

- NAAAA 9 JEEEST ZŁOOOTO - Burek nie dawał za wygraną. Wcześniej nie udało mu się przekonać tłumów, tym razem jednak wyglądało, że będzie trochę inaczej.

Na 9.... Na 9... - Mateusz, zamyślił się. Długo się w sumie zamyślał. - No dobra, może być na 9. Jesteśmy bezpieczni, to możemy iść i na 9. Chociaż to trochę daleko, nie wiem czy jaśnie pani da radę.

Nie dam, chodźmy na 7 Fatima z przekąsem odpowiedziała.

A właśnie, że dasz radę. Idziemy na 9 - Joachim zaśmiał się, po czym ponownie objął prowadzenie w grupie i ruszył przodem. Tuż za nim ruszyli wszyscy entuzjaści poszukiwań.

* * *

Jack patrz na to. Kania się znalazła. - Vlad odnalazł zagubionego konia. - Biedna, musiała uciekać. - mężczyzna pogłaskał ją troskliwie po pysku i oddał resztę kolacji. Musiała być bardzo głodna, bo zjadła wszystko bez najmniejszego zastanowienia się. Niestety jednak torby przy niej nie było. Była bardzo spokojna i nie reagowała na nikogo. Każdy był jej obojętny. Każdy, z wyjątkiem Bazylego, na którego prychała z wściekłością.

No rzezimieszku, teraz to cię mamy - Jack rozwścieczony złapał go za koszulę i niemalże rozszarpał. - Oddawaj torbę

- Nie ..khhhhhr  nie mógł wykrztusić słowa, duszony przez Jacka - Nie...

Jack, puść go bo nie odzyskamy torby - po chwili Bazyli łapczywie zaczął łapać powietrze, aby w końcu wykrztusić z siebie

Nie mam żadnej torby. A już na pewno nie Waszej.

To czemu Kania cię nie lubi, co? myślałeś, że się wywiniesz?

- A, ta klaczka? Podkowy jej zwinąłem, takie ładne złote się wydawały. Macie - rzucił je na ziemię - marny mosiądz, nic nie warte. - A teraz mi dajcie spokój, ja tu przyszedłem złota szukać.

[Obrazek: 100021638505955589.jpg][Obrazek: 100021638505955589.jpg]

* * *
Noc powoli zapadała, gdy nad rzeką rozległy się głośne okrzyki. To rozradowani poszukiwacze.

- A NIE MÓWIŁEM, że mamy tutaj złoto?! - Burek czuł wszechogarniającą dumę MÓWIŁEM! Tu są buty, możecie wyczyścić. Nie musicie dziękować.

- Phi, farciarz. - Fatima zdecydowanie nie była zadowolona z obrotu sprawy. Do Sarmacji przez tych wścibskich poszukiwaczy właśnie dotrze o 33% mniej złota, niż powinno. Książę jej głowę ukręci, jak się dowie, że nie dopilnowała przemytu jak się należy.

[Obrazek: 100021638505955590_t.png]
* * *
Noc była spokojna. Wszyscy dobrze spali w swych namiotach. Wszyscy gdy tylko pierwsze koguty zaczęły piać, wyszli ze swoich namiotów. Wszyscy, poza jedną osobą. Bolesławem. Przy jego łóżku leżała zastygła już rozlana krew, a na niej łuska pocisku, który go zabił. Po takim strzale z tak małej odległości nie było jak przeżyć. Jego poszukiwania zakończyły się marnie.

* * *
Poszukiwacze złota przeszukali miejsce nr 9 i znaleźli złoto! 1:1

Przesłuchany został: Bazyli
Bazyli należy do drużyny Poszukiwaczy Złota

Z rąk skrytobójcy ginie: Bolesław 
Koniec TURY 1
Początek TURY 2

[Obrazek: 100021638505955591_t.png]


Gracze
1. Adam Aleksander II
2. Burek von Trinitz
3. Anastasia Windsachen
4. Joahim von Ribertrop
5. Kamiljan de Harlin
6. Bazyli Izaak von Hohenburg - Poszukiwacz
7. Fatima Popow-Chojnacka - Magnat
8. Bolesław Kirianóo von Hohenburg - nie żyje Sad
9. Mateusz Żmigrodzki
10. Lieselotte Augentrost-Cargalho
11. Joachim Cargalho


RE: Złoto Rzeki Stołecznej - Anastasia Windsachen - 06 Lis 2022

Anastasia wyszła ze swojego namiotu z piersiówką w ręce. Zimne powietrze doliny owiało ją, orzeźwiając nieco. Wokół namiotu Bolesława zobaczyła tłum gapiów, którzy coś wskazywali i szeptali między sobą. Przymykając jedno oko by ostrzej widzieć, podeszła bliżej. Gdy to zrobiła, smród buchnął w jej twarz. Nic dziwnego, że większość zakrywała nosy chusteczkami. Na ziemi leżało ciało Bolesława, a przynajmniej tak wnioskowała bo tylko jego nie było w pobliżu, a głowę zdobiła już niegdyś biała szmata. No proszę, czyli pośród nas ktoś umie strzelać i bardzo zależy mu na zagarnięciu całości dla siebie... - pomyślała. Spojrzała po twarzach wszystkich, szukając kogoś kto wyda jej się podejrzany. Pociągnęła miksturkę z piersiówki i skupiła wzrok na Joachimie... Z tego, co pamiętała to brał udział w polowaniu, więc wie, jak strzelać. Lieselotte też potrafi ubić zwierza... Joahim? Nie podejrzewała swojego męża o takie coś, ale... pewności nigdy brak. 
- Brek. - zamiast słów wyrwało się jej soczyste beknięcie. Wiedziała by jednak coś przegryźć to by tak żołądek nie zareagował. - Przesłuchajmy Joahima! 
Palec wskazujący wystrzelił ku górze, maska powagi została nałożona, niby lustrujący wzrok powiódł po zebranych. Zakręciła się na pięcie i odeszła, zostawiając ich w milczeniu.