![]() |
|
Zebranie Kierownictwa KC SPV - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15) +--- Dział: Volkian (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=43) +---- Dział: Samorządy (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=224) +----- Dział: Obwód Krasnodarski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=225) +------ Dział: Krasnodarsk (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=71) +------ Wątek: Zebranie Kierownictwa KC SPV (/showthread.php?tid=3033) |
RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 26 Paż 2020 Novak nie zdążył zareagować. Poczuł coś na swojej głowie. W tej właśnie chwili stracił przytomność, nie widząc za bardzo twarzy tych, którzy go atakowali. Furgonetka odjechała z piskiem w stronę wyjazdu z miasta, trudno było się spodziewać, co może się dziać dalej. W tym czasie Henryk Wespucci, który wraz z grupą agentów SBV ewakuował się w ostatniej chwili niemal o włos unikając śmierci, lekko poobijany, przez próbujących go wyszarpać protestujących, znalazł się gdzieś w jakieś paskudnej okolicy. Nie pamiętał, żeby ostatnio był w tej dzielnicy, ale ostatecznie przypomniał sobie. Tu gdzieś była wojskowa bocznica kolejowa w Krasnodarsku, na której czekał na niego już skład rządowy, który miał ewakuować I Sekretarza ze stolicy. Z każdą chwilą robiło się coraz bardziej... gorąco. Pomimo nawoływać ze strony Żmigrodzkiego, lud stał się coraz bardziej wściekły. Coraz więcej osób próbowało dostać się do Krasnodarska, oczywiście bezskutecznie - nikt nie mógł wjechać i wyjechać z miasta z powodu blokady. Po kilku minutach oczekiwania, 5 wagonowy skład specjalny z asystą Straży Ochrony Kolei, Służby Bezpieczeństwa Volkianu i obsadą wojskową odjechał w stronę Sarjeńska. Tam wydawało się być obecnie względnie bezpiecznie. Henryk usiadł wygodnie w swojej salonce, gdzie było już przygotowane dla niego stanowisko łączności. Miał połączyć się z Komitetem Centralnym i sprawdzić, jak sobie radzą. Myślał, że znajdzie tam jeszcze Novaka. Wykręcił odpowiedni numer i gdy ktoś odebrał odezwał się. - Z tej strony Wespucci. Towarzyszu Novak, to wy? Jak wygląda sytuacja, proszę mnie meldować na bieżąco. Za kilka minut odbędę rozmowę telefoniczną z ministrem wojny w sprawie siłowego rozwiązania sprawy kolejarzy. Halo? Towarzyszu Novak? To wy? - mówił do słuchawki Wespucci. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 26 Paż 2020 Hurrdurov odebrał telefon: - Halo? To wy, towarzyszu Wespucci? Dzień dobry! Pan Novak jest lekko... Niedysponowany. Ale spokojnie. To minie... Chyba RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 27 Paż 2020 - No ja. A kto inny, kurwa. Dawaj mi Novaka, nawet jeśli jest najebany. Te pierdolone kontrrewolucyjne robactwo nie może się roznieść na resztę Volkianu - zdziwił się lekko słysząc Hurdurova. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 27 Paż 2020 - Sęk w tym, że towarzysz Novak gdzieś zaginął bez wieści. Nie wiem, może porwali go ci strajkujący...? - stwierdził towarzysz Hurrdurov. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Mateusz Żmigrodzki - 27 Paż 2020 Tymczasem Towarzysz Novak nagle przebudził się cały obolały. Leżał na plecach i pod swoją głową czuł zimny metal. Po chwili wstał na obie nogi - wokół panowała cisza. Wymacał w swojej marynarce zapalniczkę i ją odpalił. Słabe źródło światła doprowadziło go do wniosku, że znajduje się w kontenerze. - Gdzie ja kurwa jestem? - pytał się siebie Novak Nagle Novak usłyszał zza blaszanych ścian kontenera odgłos uruchamianego silnika spalinowego. Po chwili nagle Novak padł boleśnie na dno kontenera. Będąc na nim słyszał ciche uderzanie wody. Novak wiedział już, że jest na jakiejś łodzi, która go zabiera nie wiadomo gdzie. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 27 Paż 2020 Wespucci się rozłączył... Lub coś przerwało połączenie... Trudno stwierdzić. Hurrdurov odłożył słuchawkę i podszedł do okna. Przed budynkiem nadal roiło się od policji, milicji i SBV. Stwierdził, że jednak lepiej znaleźć jakieś inne, bardziej... Ustronne wyjście z budynku. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 27 Paż 2020 Coś przerwało Wespucciemu. Takie to uroki bezpiecznych linii. Czasami połączenie było zrywane. Był to jednak jedyny możliwy i bezpieczny kontakt z państwem. Pociąg znajdował się już za Krasnodarskiem. Na jednej z mniejszych stacji do salonki wsiadło kilku ważnych politykierów. Sam pociąg ruszył dalej. Wespucci uznał, że musi jeszcze raz, na spokojnie porozmawiać z Żmigrodzkim. Wiedział, że tylko spokój w tym momencie go ocali, mimo że chciał go zabić przez słuchawkę... Kazał połączyć go z Kanugardem. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 27 Paż 2020 Hurdurov wyszedł tylnym wyjściem z budynku i natychmiast skierował się tam, gdzie miał zamiar: do baru. Tym razem droga upłynęła bez żadnych niespodzianek. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Mateusz Żmigrodzki - 27 Paż 2020 Tymczasem w prywatnym pokoju Żmigrodzkiego na gramofonie obracała się czarna płyta, a z głośników wybrzemiewały jazzowe dźwięki. Prezydent siedział przy tym samym kominku, popijając tą samą whiskey. Mimo dogodnych do tego warunków, nie potrafił się zrelaksować. Sen z powiek spędzał mu kryzys volkiański. Nagle z transu wyrwało go dzwonienie telefonu. Powoli wstał, wyłączył gramofon, po czym podszedł do swojego biurka i podniósł słuchawkę telefonu: - Panie Prezydencie - przemówił po drugiej stronie jego asystent, Fritz - Przepraszam, że Panu przeszkadzam ale Wespucci dzwoni. Jest na dwójce. Żmigrodzki szeroko uniósł brwi, gdy usłyszał to nazwisko. Podziękował Fritzowi, po czym przełączył się na drugą linię. - Halo? RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 27 Paż 2020 - Wespucci tutaj. Słuchaj. Postawię sprawę jasno. Słyszałem wszystko, co wmówiłeś tym robolom. Partia nie będzie rozmawiać z kontrrewolucją. Z osobnikami, które roznoszą pół stolicy i siedzibę Partii, przy okazji zupełnie łamiąc konstytucję Volkianu - mówił spokojnie do słuchawki. Jego głos był poważny. Wespucci był zdeterminowany wszelkimi możliwymi sposobami zakończyć sprawę tych pseudorobotników. - Jestem po naradzie z Komitetem Bezpieczeństwa. Dostałem zgodę na siłowe rozwiązanie kwestii protestów. Nie mam zamiaru rozmawiać z kimś, kto chce siłą wywrzeć presje na Partii. To są chuligani, przestępcy - mówił dalej, polewając sobie do szklanki (musztardówki) trochę volkiańskiego trunku. W tym momencie do przedziału w którym urządzony był jego gabinet wszedł jego asystent z kartką, przesłaną siecią telegraficzną ze stolicy. Stara sprawdzona metoda przesyłu informacji. Był na niej meldunek z listą osób najprawdopodobniej zaginionych. Wziął długopis i zaznaczył jedno nazwisko - Jurij Novak. - Zresztą. Mam informację, że kilkunastu członków Komitetu Obwodowego, Komitetu Miejskiego i Komitetu Centralnego zaginęli. Nie wiem i nie chcę wiedzieć w co oni pogrywają, ale jeżeli natychmiast nie odnajdą się oni nic kompletnie nie powstrzyma mnie od strzelania w te ich zachlane mordy, nawet ten twój pierdolony zarząd komisaryczny. W chuju go mam! - wykrzyknął głośno, uderzając pięścią w stół na tyle głośno, że można było to słyszeć. - Jeżeli cokolwiek stanie się komukolwiek z Partii, w tym towarzyszowi Jurijowi Novakowi możesz być pewny, że każdy kto się tego dopuścił, ale to każdy zostanie rozstrzelany w pokazowym procesie. Jeżeli Ci pogrywają z partią, łamiąc wszelkie zasady, to ja nie zamierzam ich respektować również. |