Związek Winkulijski
Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Wersja do druku

+- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu)
+-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15)
+--- Dział: Winkulia (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=936)
+---- Dział: Komitat Zanahoryjski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=22)
+---- Wątek: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho (/showthread.php?tid=4851)

Strony: 1 2 3


RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 29 Sie 2022

Nieustępliwi w swoich poglądach i niezmiennie dążący do realizowania celów, które zazwyczaj były stawiane bardzo ambitnie. Niełatwo im się rozmawiało, gdyż oboje doskonale potrafili lawirować w sytuacjach jakie przed sobą stawiali. W sumie, podobało mu się to w niej i pewnie niekiedy prowokował sytuacje - nie po to, by postawić ją w kłopotliwej sytuacji, ale zdecydowanie bardziej był ciekawy sposobu, w jaki wywinie się z tego, by zadać jeszcze lepszą kontrę. Nie miał jednak pojęcia, jak kruchym lodem jest jego zachowanie i czy może pewnie po nim stąpać. Chciałby na chwilę wejść do jej myśli i stać się mądrzejszy o wiedzę dotyczącą tego jakie Ona ma zdanie na temat jego zachowań.

- Tego akurat jestem pewien, Pani Augentrost - nadmierne pogrywanie z nią na pewno byłoby bardzo intrygujące, jednak i ryzykowne wobec jej przebiegłości - jesteś wielkim wyzwaniem dla każdego, kto Ciebie spotka na swojej drodze.

Ukrył rozbawienie wymienionym imieniem, jednak nie przeszło to jego uwadze. Wątpił, by Lieselotte miała okazję z nią kiedyś rozmawiać, sam spotkał Adelkę podczas Bitwy Morskiej, a jednak Ona użyła tego imienia... Nie miał czasu długo się nad tym zastanawiać, gdyż Pani Augentrost właśnie skazywała go na zgubę, gdy tylko będzie musiała to zrobić. 
Oczy jej błyszczały i były szeroko otwarte jakby wyczekiwały jego gestu, który zdradziłby zakłopotanie. Była ewidentnie zadowolona z ciężkiego działa, jakie właśnie wytoczyła. Tak mu się przynajmniej wydawało. Zaśmiał się więc, choć niekiedy mówi się, że i śmiech jest obroną przed strachem. 
- Chyba nie masz na myśli tych bezwartościowych libertów? - zapytał z poważną miną. Tak naprawdę wątpił, by myślała o pieniądzach mówiąc o tym, co może stracić. 
- Masz dużo więcej do zyskania, ale czy nie boisz się po to sięgnąć? - rzucił podchwytliwie chcąc zobaczyć jak zareaguje na zarzut bojaźni. 

Przeżyli razem już kilka dziwnych wydarzeń, w których Lieselotte dzielnie stawiała opór wszelkim zwątpieniu i strachu. Miał wrażenie, że gdy chowa się za czyimiś plecami, po prostu pozwala się komuś wykazać. 

- Czasami większy strach mamy w sobie, gdy boimy się puścić wodze, na których trzymamy nasze życie - po raz kolejny rzucił nieco filozoficznym sformułowaniem. Sam często zachwywał się swawolnie i nie myślał o konsekwencjach. 

- Czego powinienem się obrażać? Twojego rewanżu? - dopytywał ją z lekkim usmiechem. I już otwierał usta, gdyż chciał coś dodać, ale powstrzymał się myśląc, że nie jest to jeszcze odpowiedni czas.


RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 29 Sie 2022

- Herr Joachim... - Lieselotte podsunęła się bliżej do Joachim, zerknęła na niego i zrobiła zmartwiony dzióbek z ust. - … jestem wyzwaniem, tak? Rozumiem. – stwierdziła, po czym przysunęła się do niego i po objęła go rękami za szyję. -  Jesteś brawurowy, przyznam. Imponuje mi to. Ale jak sądzisz, czy ktokolwiek z tych Panów, którzy tak mnie postrzegają, odważyłby się na nonszalancką zabawę moimi figami? – zaśmiała się mimowolnie, mówiąc to. – A jednak, mają w sobie coś, czego Panu najwidoczniej brakuje. To się nazywa instynktem samozachowawczym. – rzekła, po czym powiodła palcem po jego podbródku. – Jak myślisz, boję się? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, stawiając spojrzeniem wyzwanie. - Moja duma nie pozwala mi na to, by ktokolwiek mógł wpisać moje nazwisko na listę swoich trofeów. Więc jeśli taki masz zamiar, to pamiętaj, że nie bez powodu mówią o mnie „łamaczka męskich serc”. – zbliżyła swoje usta do jego na centymetr i dodała. - I nie mów później, że nie ostrzegałam…


RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 29 Sie 2022

I znowu wodziła go trochę, i grała na emocjach, i zdawać by się mogło, że dyktuje warunki tej rozmowie. Nie czuł jednak większej presji, choć na pewno czuł zdecydowanie mocniejsze uderzenia krwi w tętnicach, gdy znowu skróciła dystans i wbijała mu swoje słowa do głowy.
- Zdecydowanie lepiej mi poza tą grupą - stwierdził chwytając jej dłoń w nadgarstku i zatrzymując ruch, który wykonywała - czym byłoby życie bez ryzyka, które nadaje jemu smak?
Jej ostrzeżenie, choć wypowiedziane cicho na pewno trafiło tam, gdzie chciała. Broniła się przed uznawaniem jej za trofeum i jednocześnie postawiła się w roli łowcy. Czy tak było naprawdę? Czy to ona była łowcą, czy tylko tworzyła pozory, które miały dawać jej psychologiczną przewagę.
- Trofeum... - powtórzył za nią pozostając w tej bliskiej odległości.

Trofeum zdawać by się mogło jest jednorazową zdobyczą, którą można prezentować wśród ludzi. Uważał jednak, iż ona jest zupełnie inna... może jak Feniks, który powstaje dzień po dniu, uderzając w nowe nuty, budząc nowe emocje i tworząc kolejną historię, która nigdy wcześniej nie była opowiedziana.

Wyminął jej twarz i przyłożył usta do jej ucha szepcząc znając już zagrożenia dla jego serca - A co z Twoim sercem? - zapytał


RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 30 Sie 2022

Nie poddał się. Ani nie zaprzeczył. Lieselotte obawiała się takiego scenariusza, choć oceniała go na mało prawdopodobny. Nastał dzień, gdy napotkała na zdecydowanego przeciwnika. Nie bał się o to,  co przyniesie los i z premedytacją grał na jej emocjach, do których wcale nie chciała się przyznawać. 


"Czy to wszystko tak go bawi?" - dzwoniło w jej uszach, gdy ogarniała ją coraz większa słabość do niego.


Poczuł delikatne drgnięcie i spostrzegł gęsią skórkę na jej ramionach. Milczała przez krótką chwilę, dając sobie moment na złapanie oddechu.

Odsunęła głowę, by spojrzeć na niego z bliska kolejny raz.

- Je też chcesz zabrać? - zapytała niepewnie, czując, jak sytuacja wymyka się jej spod kontroli.  - Nie bierzesz jeńców, prawda?


RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 30 Sie 2022

- Można być niewolnikiem tylko swoich uczuć - często odpowiadał w niezbyt oczywisty sposób i był niemałe pewien, że pomimo tego, ona rozumie jego przesłanie.

- Zabrać Twoje serce? - dopytywał - Bardzo dobrze je chowasz, ale gdyby nadać mu nowy rytm...

Nim się spostrzegli, na horyzoncie pojawił się ląd Księstwa Sarmacji, do którego zmierzali. Wyglądało na to, ze przegadali całą drogę, choć i ten czas był pewnie zbyt krótki, by mogli podjąć każdy temat, tkwiący w ich głowach. Teraz, należało przygotować się do cumowania...

- Zejdę pod pokład na moment - rzucił do Lieselotte dając jej znać, że na chwilę zniknie...
 

... i tak też się stało.