![]() |
|
Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15) +--- Dział: Winkulia (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=936) +---- Dział: Komitat Zanahoryjski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=22) +---- Wątek: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho (/showthread.php?tid=4851) |
RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Alfred Fabian - 22 Sie 2022 - No nic Nunuś. Dzisiaj idziesz ze mną - Alfred zaśmiał się, ale pies nawet nie podniósł uszu. Ani mu się śniło opuszczać molo, na którym rozłożył się wygodnie i czekał na powrót właścicieli. - Nunuś, no chodź - próbował zaciągnąć za sobą psa, ale bez skutku. - No chodź, pohasasz sobie po lasach, to od razu ci się lepiej zrobi. Mimo to, pies nie dał się przekonać. Ani obietnice dzikiej przygody w puszczy, ani soczyste steki, ani wizyta na drugim biegunie kontynentu. Alfred wydrenowany z pomysłów zawołał jednego z lokalnych, zaufanych ochroniarzy Mariny. Przekazał mu psa, razem ze smyczą i nakazał pilnować aż do czasu powrotu Frau Lieselotte. Nakazał również przekazać najszczersze pozdrowienia oraz przeprosić, że nie mógł towarzyszyć im dłużej, a także przekazać informację, że mogą czuć się zaproszeni do Norrington na polowanie, organizowane przez jego syna, a także dziedzica tronu, Bazylego Izaaka von Hohenburga. A już w szczególności, Nunuś, którego musiał zostawić.
Alfred natomiast wsiadł w taksówkę, bo nie było czasu na to, aby wołać limuzynę i ruszył na najbliższe lotnisko. Miał być na drugim końcu kontynentu za 20 minut, ale znając życie nie uda mu się ta sztuczka i będzie cholernie spóźniony.
RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 23 Sie 2022 Lieselotte usiadła w pobliżu burty, skąd obserwowała z zaciekawieniem i podziwem poczynania @Joachim Cargalho , który rozpiął żagle, by złapać winkulijską bryzę. Rozległ się charakterystyczny dźwięk łopotania na wietrze. Fale uderzały o dziób, a dziewczyna rozpięła gumkę do włosów i pozwoliła włosom łagodnie tańczyć i zbierać sól. Znaleźli się na pełnym morzu, gdzie rzeczywiście nikt nie mógł ich śledzić, na czym mężczyźnie najwidoczniej zależało. Lieselotte czuła się całkiem swobodnie w tym miejscu. Bez względu na to, jakie sprawy chciał z nią omawiać na osobności @Joachim Cargalho . Musiały to być poważne sprawy, skoro potrzebował wyłącznej osobności. Czy chodziło o sprawy wagi państwowej? Czy też o sprawy rodowe? Bez względu na to, Femme Mystere nie czuła presji. Miły gest z jego strony zachęcił ją, by zdjęła z siebie plażowy szlafroczek i ułożyła się wygodnie na leżaku, żeby złapać promienie słońca. Nieczęsto miała okazję do opalania, nie w Edelweiss, gdzie obnażanie ciała w bikini mogłoby zostać źle odebrane przez erwińską część społeczeństwa. - Z tobą wszędzie, Mein Lieber. – odpowiedziała uprzejmie - Posmarujesz mi plecy olejkiem? – zaproponowała, układając się na brzuchu. Ręce podłożyła pod twarz, a głowę przysłoniła słomkowym kapeluszem. – Dwoje Faktotum na jednej łódce. Jesteś pewny, że pod pokładem nie ma czasem rotryjskiego upadłego księdza? – zapytała żartobliwie, ponieważ oczywiście nie wierzyła w ziszczenie się takiego scenariusza. Nie dziś. Jeszcze nie… Choć może? – Nie miałam okazji, by podziękować ci za adopcję moich dziewczyn. Wiesz zresztą, że nie można im odmówić lojalności, jaką cenię sobie najbardziej. Myślę, że bardzo się ucieszyły. Kto by nie chciał takiego tatuśka. Myślę, że nawet sam Oberhaupt! – zażartowała ponownie, pośmiechując się ze swojego żarcika, jak często zresztą jej się zdarzało. – Teraz to musisz o nie dbać. – ciągnęła już poważniej. – Jacht to dopiero początek! Ciesz się, że nie musisz finansować moich zachcianek. – pogroziła. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 25 Sie 2022 Nie miał złudzeń, że Lieselotte poczuła się bardzo swobodnie na pokładzie jachtu. Zrzuciła szlafrok odsłaniając swoje ciało promieniom słońca, które tego dnia bez przerwy ogrzewały wody Morza Nordackiego. Olejek do opalania nie znajdował się na wyposażeniu przypadkowo, więc gdy Ona zaproponowała, by rozsmarował go na jej plecach, nie zwlekał ani chwili. - Pewnie! Chyba nie chcielibyśmy, abyś kolejne dni chodziła czerwona jak rak - zażartował. Naniósł trochę olejku sobie na dłonie i potarł nimi o siebie, by nieco rozgrzać go przed rozsmarowaniem na plecach Pani Augentrost. Chwilę później przyłożył je do pleców, gdzie delikatnymi ruchami zaczął rozmasowywać kosmetyk. - Gdyby nas tutaj dopadła ta rotryjska organizacja, to bardzo bym się zdziwił. Ale jeśli chcesz, możemy później sprawdzić co jest pod pokładem... - rzucił propozycją, wcierając olejek jej plecy. Masował jej barki, zahaczając kciukami o kark i ugniatając delikatnie jej gładką, sprężystą skórę. Rozmawiając tak, zdecydowanie zapomniał, że jego rola miała się skupić jedynie na rozprowadzeniu olejku. A może doskonale o tym pamiętał... - Wiesz... - mówił dalej, gdy jego dłonie powędrowały w okolice lędźwi i okrągłymi ruchami przemieszczał się ku łopatkom - ... trochę to przeszkadza... - wtrącił, rozwiązując sznurek jej stroju i jak gdyby nigdy nic wrócił do tematu - wiesz co... w sumie sam myślę, że złapałem z nimi lepszy kontakt niż wcześniej. Myślę, ze razem możemy zwojować cały świat - skwitował entuzjastycznie. - Ale z tym Oberhauptem to nie ma co żartować. Nie wyobrażam sobie tego. Mówił by do Ciebie "mamo"? - zaśmiał się głośno. Masował nieprzerwanie, skupiając się na bokach jej żeber - myślę, że sobie razem poradzimy z tym, by były szczęśliwe. Ja się zajmę dobrem wspólnym, a Ty zeswatasz je z najlepszymi dla nich kawalerami - zażartował po raz kolejny. - A Twoje zachcianki, no cóż... może da się coś z nimi zrobić - zasugerował, a później dodał - ale pamiętaj, że i ja mogę mieć jakieś swoje... Cały czas na jego twarzy widniał uśmiech lecz ona tego na pewno nie widziała. W sumie i on nie był pewien co się maluje na jej twarzy. - Może popłyniemy tym prosto do Sarmacji? - zapytał - To nowoczesny statek, uda nam się połączyć z Edelweiss i polecić, by przewieźli nam tam nasze rzeczy. A później dodał kolejne pytanie - Smarujemy tylko plecy? - i upuścił kilka kropel olejku na jej pośladki. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 26 Sie 2022 Lieselotte przymknęła oczy, jej twarz zamarła w bezruchu. Na jej skórze wkrótce pojawiła się gęsia skórka, widoczna i wyczuwalna pod palcami masującego ją Faktotum, lecz czy była wynikiem tylko promieni słońca i delikatnej bryzy wędrującej po jej odkrytym ciele? Wokół roznosił się zapach olejku do opalania. - Tak, nadaj kurs na Sarmację. Tam mamy zapewniony nocleg w Pałacu Arcybiskupim. Chciałabym zakwaterować się jeszcze przed ślubem. – oświadczyła, czekając na to, co też @Joachim Cargalho powie na Pałac Arcybiskupi. - Gdyby jeszcze zechciały słuchać moich rekomendacji. Przecież Król Dreamlandu to najlepsza partia dla Sopie… - narzekała z lekką irytacją wyczuwalną w głosie. Ten temat najwyraźniej działał jej trochę na nerwy. – A co do rotryjskich terrorystów, to myślę, że mogą chować się pod łóżkiem. – zażartowała, śmiejąc się nawet. Delektowała się tym, jak ręce @Joachim Cargalho wędrują po jej plecach, choć oczywiście nie chciałaby w bezpośredni sposób tego wyrazić. Nie przywykła do tego, by komuś przesadnie schlebiać. Czy też w ogóle schlebiać. „Jeszcze gotów by pomyśleć, że podoba mi się to bardziej niż jemu.” – myślała z typową dla siebie zadziornością. – A te figi ci nie przeszkadzają? – zapytała rozbawiona, obracając się na bok z uśmiechem, żeby na niego spojrzeć. – A co jeszcze chciałbyś mi posmarować olejkiem? – dodała z wyczekującym spojrzeniem. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 27 Sie 2022 - Co? Pałac Arcybiskupi? Ja wiem, że ciągle nas tam skubią na podatkach, ale czy musimy od razu wybierać najtańsze opcje? - odkąd pojawiają się w Sarmacji, zawsze chcieli spędzić trochę czasu na Dworze Książęcym, jednak do tej pory nie otrzymali stosownego zaproszenia. Musieli więc gościć się po różnych innych miejscach, które były im oferowane przez Sarmatów z większym wyczuciem dobrego taktu. - Powiem Ci szczerze, że ten Król Dreamlandu to jakaś niemowa, nie wiem w ogóle co mam o nim sądzić - stwierdził - ale może... taki Arcybiskup? Sophie jest bardzo wybredna, ale nie ma co narzekać.... dobrze, że się ceni! - wyraził swoje zdanie na temat ciężkiego charakteru jednej z ich wspaniałych córek. Oni, wyobrażają sobie już ceremonie ślubne, wystawne imprezy a ona zwykle torpeduje to wszystko swoją nienaganną asertywnością. Temat terrorystów zawsze wydawał się być irracjonalny, jednak stanowili oni realne zagrożenie dla obywateli Edelweiss. Nie wiadomo dlaczego wybrali akurat ich kraj, jako swój azyl, ale od czasu do czasu potrafili płatać figle. Cargalho nie wyobrażał sobie, by mogli dotrzeć za nimi do obcego państwa. - Moja Droga, gdyby tutaj byli, sugerowałoby to ich związek z Winkulią. Szczerze wątpię! - zaśmiał się z jej żartu i dodał - Natomiast... łóżko możemy oczywiście sprawdzić. - wtedy to zdecydował się upuścić kilka kropel olejku... Sprawiała wrażenie rozbawionej tą sytuacją. Jednak tak długo jak jego ręce przesuwały się po jej plecach, nie mógł być tego pewien. - Trochę zawadzają, nie powiem... - odpowiedział na pytanie o figi i postanowił rozsmarować jedną z kropel olejku, żartobliwie zahaczając o nie. I w końcu odwróciła twarz ku niemu i nie miał wątpliwości, że jej się to podoba. Odwzajemnił szczerze uśmiech, a gdy usłyszał pytanie, położył dłoń w okolicach uda i przemierzał nią po jej ciele ku górze - każdy fragment - zaczął odpowiadać gdy jego palce ponownie zawadziły o dolną część jej stroju. Osunął więc je lekko z biodra zerkając na emocje malujące się na jej twarzy. Spod kawałka materiału ujawniła się biała linia jej ciała, która pewnie zazwyczaj była skrywana przed promieniami słońca. Joachim zebrał trochę zalegającego olejku i wtarł go w to miejsce. - Każdy fragment, który jeszcze bardziej umocni Twój uśmiech i błysk w oczach - dokończył, przeciągając dłoń po boku jej tułowia, dokładnie wyczuwając każde z jej żeber. Zerkał na nią i podziwiał widok, jaki tworzyła przed jego oczyma. Rozgrzana promieniami słońca skóra, błyszczała w jego świetle, jeszcze widoczniej przedstawiając atuty jej sylwetki. Często ze sobą tak rozmawiali, przeplatając niewinny flirt z prostymi żartami. - A później zastanowię się co dalej z Tobą zrobić, jak już będziesz cała naoliwkowana - zaśmiał się - Gdyby rzeczywiście byli tutaj terroryści, wtedy na pewno im się wyślizgniesz! To wszystko dla Ciebie. Sprawdźmy! - dokończył i chwycił ją w talli chcąc przewrócić ją na plecy. Udawał jednak, że nie jest to w cale takie łatwe, przekomarzając się z nią. - Widzisz, mówiłem, ze mają przerąbane! - śmiał się głośno. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 27 Sie 2022 Zachowanie @Joachim Cargalho sprawiło, że Lieselotte mimowolnie zarumieniła się na policzkach. I choć przychodziły jej do głowy różne myśli w tym momencie, czuła też potrzebę odzyskania władzy nad sytuacją, bo nie przywykła do tego, by to ktoś wodził ją za nos. - Herr …@Joachim Cargalho - zaczęła udając powagę, gdy stwierdził, że „Zastanowi się, co z nią zrobić”- Chyba powinnam prosić o łaskawy wyrok. – ironizowała, nie mogąc powstrzymać uśmiechu, który przebijal się na jej usta. Potem wyciągnęła rękę przed siebie i przeciągnęła filuternie palcem po jego torsie, od połowy klatki piersiowej przez mostek, po brzuchu. Cały czas śledziła wzrokiem swój palec, a na końcu posłała mu wyzywające spojrzenie. – Jest Herr zuchwały i zachłanny. – skomentowała, po czym uniosła się na przedramionach. – W takim razie może mi Herr jeszcze naoliwkować ramiona. – rzekła, jakby na @Joachim Cargalho miała teraz spłynąć łaska pańska. Potem usiadła zedowolona z siebie i przeglądała, co Joachim przygotował jako przekąski. - Arcybiskup Krzysztof Windsor? – wyraziła na głos swoje zastanowienie. Lubiła rodzinę Windsachenów, choć bardzo ją zawiedli ostatnimi czasy. – Być może rekomendowałabym taki związek, gdyby nie to, że Herr Windsachen chce mnie okraść z moich ciężko zarobionych pieniędzy. – burknęła, bo rzeczywiście uważała, że swój majątek gromadziła w przemyślany sposób. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 27 Sie 2022 Lubiła grać na emocjach i wychodziło jej to bardzo dobrze. On też, próbował nie pozostawać dłużny, jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że ciężko jej w tym dorównać. W efekcie, ich relacja była niekiedy pełna sprzeczności, które mimo wszystko zamykały się w całości. - Jeśli chcesz łagodny wyrok, powinnaś być grzeczna - powiedział nieco przekornie, doskonale zdając sobie sprawę, iż to właśnie naginanie pewnych granic stanowiło najlepszy smak wydarzeniom, w których brali udział. - Ha! Zuchwały i zachłanny! - powtórzył epitety, którymi go opisała - gdybym chciał dostać cokolwiek powszechnego, nie musiałbym taki być - odparł, pozostawiając miejsce na domysły, choć pewnie łatwo można było stwierdzić co tak naprawdę siedziało w jego głowie. Igrała z nim dalej i szybko zrezygnowała z propozycji dalszego masażu. Zamiast tego zasugerowała, ze powinien skupić się na ramionach. - Tam już się postarałem - stwierdził poklepując ją po udzie i ostatecznie pozostawiając tam swoją rękę. Ona zerkała na przygotowane przekąski, a Joachim widząc to sięgnął po jeden z talerzy i ustawił go na leżaku tak, by oboje mieli do niego dostęp. Sprawa zeswatania Sophie Susanne była jednym z głównych wątków zakulisowych rozmów ich rodu. Nic więc dziwnego, że zyskała ich zainteresowania i poświęcili jej więcej czasu: - Wiesz, on jest księdzem, branie pieniędzy od ludzi nie jest przecież mu obce - stwierdził - a reszta? ślepo chcą dążyć za linią władzy, której pozostają lojalni, ale Krzysztof wydaje się w porządku. Gdyby tylko zainteresował się nią... - zatrzymał się na chwilę - teraz Sarmaci sobie robią imprezkę za nasze pieniądze - zaśmiał się. - Później, odzyskalibyśmy nasze pieniądze! - zasugerował. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 28 Sie 2022 Joachim, kładąc rękę na jej udzie, podjął rękawicę, nie dając się w łatwy sposób wsadzić pod but. Odpowiedział Lieselotte niepokornie i jeszcze pozostawił rękę na jej udzie, jakby chciał zasugerować, że to jego własność. Oczywiście tak wytrawnej graczce jak Frau Augentrost przypominało to grę w pokera, gdy czytasz z czyjejś ręki, choć nie widzisz jego kart. Podejrzewała, że on blefował, bo to najczęściej w takich sytuacjach gracze zdobywają się na ostentacyjne ruchy. Było to więc tylko kwestią czasu, gdy odsłoni swoją słabą parę. Wystarczyło umiejętnie grać, by nie dać się takim kartom ograć. Wzięła więc do ręki roladkę z łososiem z talerzyka i obróciła się tak, żeby mieć @Joachim Cargalho naprzeciwko. ![]() - Może wystarczy już tego przynudzania o swataniu, Herr Joachim. – powiedziała, przysuwając mu do ust przekąską. – Chyba nie zabrał mnie Herr na tę łódkę, żeby rozmawiać o sprawach naszych córek. – powiedziała, uśmiechając się i zasłaniając oczy okularami przeciwsłonecznymi. – Myślę, że to morskie pustkowie to idealne miejsce, by zdobyć się na trochę szczerości, nie uważasz? - powiedziała, nalewając im obojgu do kieliszków szampana. – Może Herr w takim razie zaspokoić moją ciekawość i odpowiedzieć na pytanie: Czy nie obawia się Herr igrać ze mną w ten sposób? RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Joachim Cargalho - 29 Sie 2022 Nie powiedziała tego, choć dało się wyczuć, iż zaprotestowała wobec jego gestu jakim była dłoń pozostawiona na jej nodze. Pod pretekstem sięgnięcia po kanapkę, zmieniła pozycję swojego ciała i uciekła od jego dotyku. Usiadła na przeciwko i obrała nieco wyzywającą postawę, która wkrótce zademonstrowała jej oczekiwania. Szukała szczerości na bezkresie morza, jakby to miał być skarb ukryty gdzieś na bezludnej wyspie, która nagle wyłania się spod horyzontu.
- Skądże! - odparł na pytanie o powody ich wycieczki - zabrałem Cię tutaj, by mieć Cię tylko dla siebie. Nie chciałem w ogóle rozmawiać, bo miałaś być przywiązana do masztu - zażartował sobie, choć jej zachowanie zwiastowało nieco bardziej poważną dyskusję. Szczerość nie jest zachowaniem o wielu definicjach, dlatego też ciężko uciekać od odpowiedzi. Nie da się jej zgrabnie ominąć, można tylko skłamać lub odpowiedzieć... odpowiedzieć szczerze. - Szczerość to wielka wartość, cechująca najlepszych, dlatego też nie jest mi obca. Jeśli chcesz coś wiedzieć, pytaj - odpowiedział pewnie, a ona swoim pytaniem momentalnie zbiła go z tropu. - Gdyby zapytała o cokolwiek, mógłbym powiedzieć wszystko, a to pytanie chyba nie może być zbyt oczywiste - szybko analizował je sobie w głowie. - Jeśli ludzie wiecznie by się bali, niczego w życiu by nie osiągnęli - zaczął jak zwykle nieco na około. - Nie bałbym się igrać z Tobą - i dodał patrząc jej się prosto w oczy - gdyby taki był mój cel. Zdecydowanie jednak wolałbym igrać z losem, razem z Tobą - odparł i stukając w jej kieliszek, wstał z miejsca oddalając się trochę i opierając o balustradę. Postawił mogę na jednym z prętów i nie przestawał patrzeć nią i zaczerpnął łyka szampana. Mierzył ją swoim spojrzeniem i próbował wyczytać jej reakcję. W gruncie rzeczy, w wielu sprawach postępowali podobnie, więc i on mógł czasami mieć wrażenie, że może być wyłącznie zabawą dla niej. - Myślisz, że to wszystko gra? - dopytał po chwili zastanowienia i odepchnął się nogą od barierki, wracając w pobliże niej. Przysiadł z powrotem i przyciszonym głosem powiedział - Gdyby tak było, któreś z nas musiałoby przegrać... Chciałabyś dążyć do mojego zatracenia? - rzucił pytaniem. RE: Edelstein der Meere - jacht rodu Cargalho - Natalia von Lichtenstein - 29 Sie 2022 Lieselotte uśmiechnęła się dwuznacznie i popatrzyła na niego, jak na zdobycz, po czym, nie mając w sobie jednak tyle pewności i siły przebicia, opuściła wzrok i powiodła nim po deskach pokładu. Nierzadko tak właśnie reagowała na wiele spraw, których napięcie sama budowała, a wcale nie potrafiła tak łatwo udźwignąć. Nie każdy odbiorca potrafił takie zachowanie łatwo zinterpretować. Robiła to z premedytacją, żeby zasiać ziarno niepewności w swoim rozmówcy i w ten sposób subtelnie wybadać zamiary przeciwnika. Gdyby Herr Joachim znał ją nieco lepiej, znałby odpowiedź na pytanie: „Chciałabyś dążyć do mojego zatracenia?”, lecz skoro tak nie było, Lieselotte nie zamierzała go naprowadzać na właściwy trop. Lieselotte podejrzewała, że wcale nie oczekiwał odpowiedzi, lecz zadał to pytanie po to, by ona mogła zaprzeczyć i musiała odkryć swoje karty. Ona jednak nie chciała tego robić, dlatego napiła się łyka szampana i po krótkiej pauzie powiedziała: - Na pewno nie chciałabym dążyć do własnego zatracenia, Herr Joachim. – odparła, odrzucając swoje włosy na plecy. – Jeśli to gra, to wiedz, że łatwo się nie poddaję. Nie jestem taka jak jakaś Adelka czy inna świeżynka, z którą mógłbyś sobie pogrywać – odpowiedziała, po czym znowu posłała mu spojrzenie, wciąż trzymając się nieco na dystans. – Być może nie chciałabym tego, byś się zatracił, ale jeśli mnie do tego zmusisz, będę musiała cię poświęcić. – wydała słownie wyrok, po czym na jej ustach pojawił się cień uśmiechu, jaki nie raz tańczył na jej ustach, gdy powstrzymywała wewnętrzne rozbawienie i siliła się na powagę. – Za dużo mam do stracenia, Herr Joachim. Nie bałbyś się igrać ze mną? A ja myślę, że powinieneś. |