![]() |
|
Edelwajski kramik - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Podziemia Zamku Królewskiego (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=39) +--- Dział: Forum Archiwalne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=628) +---- Dział: Kraje koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=28) +----- Dział: Lehnsbergia i Trinitz (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=575) +------ Dział: Targi Regionalne (11-18 sierpnia) (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=873) +------ Wątek: Edelwajski kramik (/showthread.php?tid=4812) Strony:
1
2
|
Edelwajski kramik - Heinz-Werner Grüner - 13 Sie 2022 Na Targach Kulinarnych nie mogło zabraknąć także przysmaków rodem z kotliny otoczonej wszem górami. Mowa oczywiście o kuchni edelwajskiej. Smaki naszego regionu to głównie produkty odzwierzęce, czy to mleczne czy mięsne. Jednakże mieszanina tego wszystkiego daje nadwyraz ciekawy smak. Warto odnotować, że edelwajskie gotowanie zmieniło się za sprawą Schmelzfest, w marcu tego roku, kiedy to otwarto bramy na Gamsentor. Dla mniej wtajemniczonych w geografii Kotliny Edelweiss spieszę z wyjaśnieniami, że chodzi o upublicznienie naszej skromnej mikronacji... No, ale do sedna, w końcu to nie targi historyczne, a kulinarne. Jedną z domen naszej populacji jest produkcja serów, a już na pewno, poza domowymi sposobami, prym wiedzie Molkerei Kuhlächeln - zakłady mleczarskie i serowarnia. To przedsiębiorstwo szczególnie aktywnie czerpie z tradycji całego mikroświata. Wśród produkcji MK są sery z "nutką" sarmacką, samundyjską czy nawet kiriańską. ![]() ![]() A już na pewno najwspanialszą specjalnością jest...Leszek Special. To ser krowięcy podwędzany w piwie, będący przedstawicielem typowych serów lokalnych. To nic innego jak miód w gębie... Naturą Edli jest także spożywanie mięsa. Kiełbaski, szynki to prawdziwy smakołyk wśród lokalnej społeczności. Prawdziwą dumą narodową jest niezastąpiona szynka grünerwaldzka czy też garamondówka. To prawdziwy rarytas, o który biją się nawet namiestnicy leoccy. ![]() Kiełbaski, czyli tak zwane wursty, są również lokalnym przysmakiem. W połączeniu z piwem i dobrym towarzystwem, przy akompaniamencie akordeonu i wspaniałych głosów kreujących jodłowanie, to kubki smakowe potrafią oszaleć. Takie też smakołyki znalałzy się na kramiku edelwajskim...a to jeszcze nie koniec. Przecież Targi Regionalne dopiero się rozpoczęły! RE: Edelwajski kramik - Alfred Fabian - 13 Sie 2022 Wędzony ser <3 ubóstwiam. Czy na Kramiku edelweisskim pojawi się też jodłujący Edelweissczyk?
RE: Edelwajski kramik - Jerzy I Izaak - 13 Sie 2022 Nie przepadam za serami, ale te wyglądają bardzo apetycznie :p RE: Edelwajski kramik - Leszek Ebe-Grüner - 13 Sie 2022 Zdecydowanie polecam ser Leszek Special RE: Edelwajski kramik - Fatima Popow-Chojnacka - 13 Sie 2022 O, jest mój serek to koniecznie muszę zjeść ![]() Polecam sery z Edelweiss! RE: Edelwajski kramik - Heinz-Werner Grüner - 14 Sie 2022 Serey edelwajskie najlepsze! Odpowiadając na pytania Herr @Alfred Fabian , tak pojawi się jodelnmeister, być może jutro... To będzie niespodzianka! Mam także wiadomość, że następny ser wędzony z dodatkiem amaryntowych rodzynek winkulijskich będzie nazwany na cześć Herr Alfreda i zwać się będzie serem dżekowy... ![]() @Jerzy I Izaak sery edelwajskie to zupełnie inna półka. Proszę skosztować. Miód w ustach. Mój syn poleca prawdziwą legendę. Ser Leszek Special to jeden z najwspanialszych dzieł serowarstwa... Frau @Fatima Popow-Chojnacka serdecznie dziękuję za wsparcie naszego kramiku. Fatimski to już bardziej dla smakoszy, ale ja ubóstwiam, jak i Szanowną Panią.
RE: Edelwajski kramik - Alfred Fabian - 14 Sie 2022 Ser i rodzynki <3 Co prawda nie jestem jakiś wielkim zwolennikiem czy przeciwnikiem sernika z rodzynkami, ale ser wędzony z rodzynkami brzmi soczyście. A jak jest z doprawianiem serów? Daje się jakieś przyprawy, czy wszystko naturalnie?
RE: Edelwajski kramik - Joachim Cargalho - 14 Sie 2022 Pojawili się oni... Przyjechali do Winkulii wraz z pracownikami edelweisskiego kramiku z najlepszymi serami mikroświata. Nie zdecydowali się pomóc w rozstawieniu stoiska. Zamiast tego urwali po kawałku sera i ruszyli pomiędzy stragany. W Kotlinie rozbrzmiała informacja o zatruciu jakiego doznał syn Oberhaupta. Postawili sobie za cel zbadanie tej sytuacji... - Nasze sery to prawdziwe przysmaki, ale gdzieś tutaj może czaić się niebezpieczeństwo - powiedział na przestrogę, chociaż doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Przy stoisku Edelweiss stało sporo osób, które rozglądały się po oferowanych posiłkach. Niektórzy natomiast buńczucznie domagali się nazwania serów na ich cześć - Phi, nagle wszyscy stali się wielkimi seromaniakami... - mówił nieco pogardliwie - a później nadają się tylko na przynętę na myszy. Ruszyli więc dalej pomiędzy stoiskami, szukając najlepszego jedzenia mikroświata. On - lewa ręka Oberhaupta, która dzielnie dzierży widelec i nabija każdy najciekawszy kąsek świata; Ona - jako prawa ręka trzymająca nóż, dzieląc i rozdzielając to, co komu może przypaść w nagrodzie. I pies, który ma za zadanie wyczuć każdy spisek przygotowany podczas tej wyprawy. ![]() - Chyba musimy go nakarmić - rzucił Cargalho zerkając na wystające żebra ich towarzysza. - Jak on ma na imię? - dopytywał niczym amator.
Ludzie zgromadzeni wokół spoglądali na nich z poczuciem zazdrości. Ten szyk i styl przykuwały spojrzenia gapiów. Edelweisski handlarz serem zmrużył groźnie oczy, kiedy pojawiając się na placu, odwrócili uwagę od jego specjałów.
- Świetnie wyglądasz, Pani Augentrost - skomplementował jej wygląd. Poprawił klapy swojej marynarki, sprawdził ułożenie kapelusza i nadstawił ramię, by ona mogła się go uchwycić.
- Co my tutaj mamy? - zapytał spoglądając na rozstawione wszędzie stoiska.
RE: Edelwajski kramik - Natalia von Lichtenstein - 14 Sie 2022 Podróż do kraju, którego nazwy Lieselotte nawet nie potrafiła dobrze wymówić, trwała jak zwykle wieczność. Na szczęście czas umilał im piesek, którego dziewczyna pożyczyła od pewnej znajomej. Zwierzak może i wyglądał na wychudzonego, za to bardzo szybko zawierał przyjaźnie. Szczególnie upodobał sobie właśnie Lewego Faktotum. Czule lizał mu stopy, nos. Upraszał się o głaskanie. I bardzo wygodnie czuł się na jego kolanach, ale również i ramionach, plecach. A gdyby tylko mógł, wszedłby mu na głowę… - Nazywa się Nunuś. –odpowiedziała towarzyszowi Lieselotte, gdy zwierzak dreptał skocznie łapkami po wilkulijskim bruku – Podobno to pies rasy Fabianek. Ma bardzo wyczulony węch i potrafi wyczuć każdą nieporządaną substancję w jedzeniu. Ale musi też trzymać bardzo restrykcyjną dieeee…. tę! – rzuciła Lieselotte, gdy zwierzak pociągnął ją za smycz i ruszył z powrotem na stosko z serami. Tuptała za nim nieudolnie na szpilkach, gdy pies zarzucił przednie łapy na stoisko i zanurzył pysk w Leszku Sepial, a potem szamocząc paszczą na prawo i lewo próbował go rozerwać na strzępy. – Nununu! Nunuś! – piszczała Lieselotte, szybko przekonując się, skąd takie imię dla pieska. Wygłodniałe psisko nie zdążyło nacieszyć się jednym serem, gdy kolejne pojawiały się przed jego wyłupiastymi oczami. Oblizywał się łapczywie jęzorem, oblewając wszystko wokół śliną. Zerwał się ze smyczy i wskoczył na stolik, depcząc serek fatimski, tylko po to, by mieć lepszy skok w kierunku pamby. Wybił się i pięknym łukiem wylądował przy Ya Kondoo, lecz zanim go bezwstydnie spałaszował, zobaczył zwisającą na sznurku… Garamondówkę… - HAUHAU! – zaszczekał bojowo. RE: Edelwajski kramik - Joachim Cargalho - 15 Sie 2022 Pies szlachetnej rasy zapożyczony od tajemniczej znajomej Lieselotte, właśnie dewastował starannie przygotowany stragan edelweisskich przysmaków. - Nunuś! - krzyknął w jego kierunku, próbując uruchomić swój autorytet. Okazało się, że dla psa nie miał on jednak go ani za grosz... - Miał być szlachetnej krwi, a zachowuje się jakbyś go zabrała z osiedla sarmackiej mniejszości - skomentował zachowanie psa i ruszył za nim w stoisko. - Przepraszam, przepraszam - mówił popychając ludzi stojących w kolejce po serowe specjały. - Zostaw Leszka, no zostaw! - krzyczał z daleka, gdy czworonóg zabrał się za pałaszowanie pierwszego z edelweisskich serów. Ten sobie jednak nic z tego nie robił. Cargalho przeskoczył przez ladę rozsypując kilka drobnych secesów, które właśnie ktoś tam położył. - Proszę się nie przejmować, są bezwartościowe - szepnął do edelweisskiego sprzedawcy obiecując mu zwrot w klubekach. - Nunuś, no chodź do wuja... - mówił już nieco zrozpaczony. Ten rozrywał w tym momencie serek fatimski. Cargalho natomiast potykał się właśnie o starannie wyselekcjonowany egzemplarz Pamba Ya Kondo, który gdzieś przypadkiem wylądował na ziemi. - Mam Cię! - powiedział, rzucając się na psa i umaczając nos w nienazwanym jeszcze twarogu. Wziął go na ręce i przyniósł do Lieselotte, której wyraz twarzy na pewno odzwierciedlał wydarzenia mające miejsce przed chwilą. - Przepraszamy, Państwa! Mamy problemy techniczne! Zapraszamy jutro - wykrzyczał do zebranych, których jęk niezadowolenia spowił całą okolicę. Nic dziwnego... wszyscy szaleli za tymi serami. - Może lepiej stąd chodźmy - zasugerował Pani Augentrost, a przed nimi właśnie przebiegł jakiś nieznajomy człowiek, który kierował się do wychodka. "Przeklęte naleśniki" zdawać by się mogło, że mówił. |