Związek Winkulijski
Eskalacja - Wersja do druku

+- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu)
+-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15)
+--- Dział: Volkian (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=43)
+--- Wątek: Eskalacja (/showthread.php?tid=3084)

Strony: 1 2


Eskalacja - Mateusz Żmigrodzki - 20 Lis 2020

Jurij Novak poczuł w swych ustach smak pysznej winkulijskiej whiskey. Znaczy on nie uważał jej za pyszną, wręcz przeciwnie - wolał volkiańską wódkę. Jednak po czasie spędzonym w więzieniu na Ramadii, cieszył go każdy alkohol. Minister został wypuszczony na podstawie decyzji sądu wojskowego, który uznał że nie ma dalszych podstaw, aby przetrzymywać II sekretarza KC SPV dalej w winkulijskim areszcie.
Novak teraz był w winkulijskim samolocie rządowym, niedużej Cesnie, należącej do władz wyspy. Początkowo Novak odczuwał wewnętrzny niepokój, gdy w końcu usłyszał z kokpitu głos, że znajdują się w volkiańskiej przestrzeni powietrznej. Obecnie przelatywał niedaleko Sarjeńska, jego rodzinnego miasta. Tam zaczynał swoją karierę, najpierw jako członek lokalnej egzekutywnej, potem jako jej szef, a na końcu jako I Sekretarz Komitetu Obwodowego SPV w Sarjeńsku. Novak wspominał ten czas z sentymentem. Jednak nie to zaprzątało jego głowę teraz. Bardziej chęć zemsty na winkulijskim rządzie oraz na Białym Volkianie. Był gotowy do ostatecznej potyczki.
Novak wstał na chwilę, aby pójść się odlać. Gdy powolnie człapał do toalety, nagle ujrzał oślepiający blask, a jego uszy usłyszały głośny dźwięk. Po sekundach upadł na ziemię przewrócony przez pęd fali uderzeniowej i trzęsący się samolot. Od razu poleciał w tył maszyny. Gdy się trochę otrząsnął, to zorientował się, iż cały samolot stoi w płomieniach, a piloci nie mogą go podnieść do góry.
- Spada do dołu! On kurwa spada! - krzyczeli przeraźliwie.
Novak wyjrzał przez okno w kokpicie i ujrzał przybliżającą się ziemię. Dookoła niego było bardzo gorąco. Czuł poparzenia, prawdopodobnie wybuch pożar. Jurij wiedział, że nadeszła ta pora. Był skołatany, miał żal, ale w końcu przyjął to z godnością. Przypomniał sobie swojego umierającego dziadka, takiego samego pijaczynę jak on, który tuż przed śmiercią zwracał się do Boga. Novak rzecz jasna był ateistą, ale czuł że musi, musi po prostu coś zrobić. Ziemia była coraz bliżej. Novak zamknął oczy i westchnął, mówiąc:
- Jeśli jesteś, wybacz mi... - wypowiedział słysząc i czując na swoim ciele nagłe uderzenie. Potem nie czuł już nic...


RE: Eskalacja - Mateusz Żmigrodzki - 01 Gru 2020

W Restauracji "Inteligent" siedziało przy jednym stoliku kilku deputowanych do Dumy Państwowej. Siedzieli w ciszy, popalając papierosy i co chwilę popijając herbatę z wódką. Siedzieli przy oknie, wpatrując się przed siebie, na budynek Dumy. W tle przygrywała jazzowa orkiestra, która grała teraz trio na saksofon, perkusję i kontrabas. W końcu odezwał się deputowany Kwach:
- On zwariował. Kompletnie zwariował.
- Kto? - spytał się Żernicki.
- Jak kto to kto? No wiesz... - pokazał wyciągnięty kciuk do góry. Całe grono wiedziało o kogo chodzi. Chodziło o Wespucciego.
- I co zrobimy? - odparł sekretarz Kriepke. - Możemy co najwyżej mu possać...
- Zobaczycie, że on sprowadzi wojnę na Volkian. Zobaczycie! - powiedział Kwach.
- Dla mnie pytanie brzmi, nie czy będzie wojna, tylko kiedy ona będzie? - zaczął ciągnąć wiceprzewodniczący komisji ds. bezpieczeństwa narodowego Sukiennicki - Oni tyle broni zrobili na boku... i jeszcze podobno ten mafioza winkulijski, co go Major Kardacz odstrzelił...
- Odstrzelił on jakiegoś gangstera?
- No tak, ale po kryjomu. Oni to nazywają wariantem Rududu, czyli funkcjonariusz FG się "poślizgnął" i wystrzelał cały magazynek. W każdym razie... ten mafioza miał dostarczać dużo broni. Jakieś pociski, armatki... Normalnie będzie jatka gorsza niż w Kugarii!
- Skończymy jak w tym filmie winkulijskim... będą nas mordować w lesie - dodał Kriepke.
Znowu zapanowała cisza. W tle znów było słychać przygrywanie orkiestry jazzowej, tym razem grała motyw z volkiańskiego serialu "07 zgłoś się". Kriepke wpatrywał się w swoją filiżankę. Nagle zaczął zauważać jak lekko drga. Po chwili cały stół zaczął się trząść, aż w końcu ziemia trzęsła się na dobre. Parlamentarzyści padli na podłogę. Patrzyli wciąż na budynek Dumy. Nagle zauważyli kilka lecących za sobą ciemnych obiektów. Sukiennicki wiedział co to było... Rakiety w końcu, jedna po drugiej, uderzyły w gmach Dumy, powodując przy tym falę uderzeniową, która wybiła okna restauracji. Gdy w końcu wszystko się uspokoiło, parlamentarzyści wstali, otrzepując się z drobinek szkła.
- No, panowie... - powiedział Sukiennicki. - Kupujcie złoto i wyjeżdżajcie do Nowej Winkulii, bo wojna nadeszła.


RE: Eskalacja - Mateusz Żmigrodzki - 02 Gru 2020

Tymczasem w siedzibie Radia Krasnodarsk przy stole radiowym siedział Andrzej Bochenek, który korzystając z tego, że trwa obecnie serwis informacyjny. Bochenek popijał gęstą czarną kawę, gdy nagle usłyszał w słuchawkach:
- O żesz kurwa!
- Co tam Bob? - spytał się Bochenek reżysera programu.
- Nie uwierzysz Andziej... ostrzelali Dumę Państwową
Bochenek chwilę milczał, po czym wybuchnął gromkim śmiechem. Gdy się uspokoił, odrzekł:
- Żartujesz, co nie?
- Andrzej, ja nie żartuję... Poza tym, sam spójrz na raport...
Znajdująca się obok drukarka igłowa, która służyła do przekazywania reporterom raportów prasowych, wypluła kawałek papieru. Bochenek urwał go i zbliżył do siebie. Czytał przez chwilę, aż w końcu wykrzekł:
- O kurwa... Kto to zrobił?
- Jak widzisz w komunikacie -ciągnął Bob. - Na razie nie wiadomo. Ale nieoficjalnie...
- Biały Volkian - przerwał mu Bochenek. - Oby tylko nie było...
Redaktor przestał mówić, gdy nagle drzwi prowadzące do studia wyleciały z zawiasów. Do studia szybko weszli uzbrojeni mężczyźni z twarzami zamaskowanymi kominiarkami. Jeden z nich, trzymając w dłoni rewolwer, podszedł do Bochenka i powiedział:
- Szybko... Złaź z tego fotela, ty czerwona kurwo...
Bochenek zszedł z fotela, po czym inni uzbrojeni mężczyźni wzięli go pod ręce i wyciągnęli ze studia na zewnątrz. Rewolwerowiec usiadł przy stole, założył słuchawki i przybliżył do siebie mikrofon:
- Jesteśmy gotowi?
- Tak, jak najbardziej... - odpowiedzieli jego współpracownicy, którzy byli w reżyserce.


RE: Eskalacja - Henryk Wespucci - 02 Gru 2020

Henryk Wespucci w dalszym ciągu nie przebywał w Krasnodarsku. Po domniemanym zamachu na Novaka, SBV postanowiło całkowicie odciąć przywódcę od innych osób. Poza kilkoma osobami z najbliższego kręgu, Wespucciego z państwem łączyła pani Helena, która obsługiwała telefon podłączony do bezpiecznej, rządowej linii.

- Jakie kurwa wysadzili jaką kurwa Dumę?! Jakimi rakietami? - słychać było niesiony krzyk po pomieszczeniu. Przestronny pokój z widokiem na góry. Góry Kholodnyles.
- No wzięli i zniszczyli, towarzyszu Wespucci - odpowiedział jeden z mężczyzn w pomieszczeniu...
- To jest wojna. Chcieli to będą ją mieli. Powybijam ich jak szczury co do jednego. CO DO JEDNEGO! Łącz mnie z Garnizonem Krasnodarsk!


RE: Eskalacja - Mateusz Żmigrodzki - 02 Gru 2020

Życie w Volkianie toczyło się na pierwszy rzut oka spokojnie. Na pierwszy, bo zwykli ludzie za pośrednictwem poczty pantoflowej i pism Białego Volkianu, wiedzieli że w Krasnodarsku doszło do ostrzelania Dumy. Wcześniej, wielu dzięki przestrojeniu odbiorników telewizyjnych i radiowych na winkulijskie stacje, dowiedzieli się o śmierci Novaka. Większość robotników, szczególnie mieszkających w Krasnodarsku i w Sarjeńsku, czekało tylko na sygnał. Na sygnał do walki przeciwko wyzyskującemu klasę robotniczą reżimowi volkiańskiemu. Większość mieszkańców Volkianu była już w domach i oglądali państwową telewizję i słuchali państwowego radia. Nagle wszystkie środki przekazu - radio i telewizja - przełączyły się na tryb alarmowy. Tak samo było z radiowęzłami w miastach i zakładach pracy. Po kilku sygnałach rozległ się głos:
- Tu Krasnodarsk. Biały Volkian przejął Radio Krasnodarsk. Powtarzam - Biały Volkian przejął Radio Krasnodarsk. Ja nazywam się Brat nr 4, a to jest nadzwyczajny komunikat Białego Volkianu - Rewolucyjnego Frontu na rzecz Demokracji i Wolności Ludu Pracującego Volkianu. Mamy do przekazania straszną wiadomość, okropną wiadomość. Towarzysz naszej wspólnej sprawy, jeden z najbardziej oddanych sprawie towarzyszy, jeden z naszych przywódców - Jewgienij Tiutczew - został zakatowany na śmierć przez te karaluchy z SPV. Został on wcześniej aresztowany przez tych skurwysynów pod zarzutem udziału w organizacji zamachu na Przyjaciela Novaka. Nie dajcie się oszukać tym świniom czerwonym - to sam Wespucci wydał rozkaz zabójstwa Novaka, a gdy ono się wydarzyło, to zatrzymali Towarzysza Tiutczewa. Lecz tym razem to zabójstwa, ta okropna zbrodnia, nie ujdzie im na sucho. Ta kropla krwi przelała czarę krwi wylanej przez Lud Pracujący Volkianu w imię Partii. Partii, która zamiast dbać o interes klasy robotniczej, tuż po rewolucji przekształciła się w nową burżuazję, wyzyskującą w imię ideałów komunistycznych Lud Pracujący, podczas gdy ona skalała myśl i działalność Imperatora Palpatajna. 
Armia Wyzwolenia Volkianu ostrzelała dziś o poranku budynek tej skurwysyńskiej instytucji, jaką była Duma Państwowa. Jednak, uprzedzając kłamstwa SPV, nikt nie zginął, ani nikt nie został raniony. Pan Henryczek powinien potraktować to jako ostrzeżenie od Ludu Pracującego. Front stawia Partii ultimatum. Jeśli do jutra, do godz. 12:00, Pan Henryczek nie złoży dymisji i nie powoła naszego przedstawiciela na Premiera, z demokratyczną opozycją, to rozpętamy taki ogień, jakiego Partia nigdy nie widziała na swoje oczy.
Chciałbym z tego miejsca zaznaczyć, że my nie chcemy władzy dla siebie. My, wbrew propagandzie SPV, nie występujemy przeciwko ideałom socjalizmu. Naszym celem jest powrócić do prawdziwego socjalizmu. Lecz, aby tego dokonać, musimy wprowadzić ludową demokrację wielopartyjną, wprowadzić wolne niezależne związki zawodowe i samorząd pracowniczy w zakładach pracy. Musimy zwrócić władzę w ręce ludu. Musimy zezwolić ludziom na posiadanie prywatnej własności, tak aby już nigdy nie powstała nadzwyczajna kasta. To są idee Białego Volkianu. Chcemy demokratycznego socjalizmu, socjaldemokracji, a nie komunofaszyzmu SPV.
Towarzysze! Czekajcie na sygnał, albowiem wierzcie, on nadejdzie, jeśli Wespucci nie spełni naszych żądań. Obywatele, jeśli chcecie przyłączyć się do naszej sprawy - zauważycie nas, obiecuję. Towarzysze! Nie obiecuję Wam, że ta walka będzie łatwa i szybka. Walka ta będzie trudna i żmudna, będzie ona krwawa i pełna cierpienia. Jednak musimy wytrwać! Musimy wytrwać dla dobra innych pokoleń, dla dobra naszej Ojczyzny. Towarzysze! My wygramy tą walkę, jeśli tylko wytrwamy.
Niech żyje Volkian! Niech żyje wolność! Niech żyje Lud Pracujący i jego dobro!


RE: Eskalacja - Lew Hurdurov - 02 Gru 2020

Zaczynała się noc. W jakimś podrzędnym hoteliku w Krasnodarsku Hurrdurov siedział przy stole, na którym leżało kilka pism, kilka zdjęć, stał odbiornik radiowy. Mrok owijał wszystko dookoła i nawet blade światło latarni ulicznych go nie rozwiewało. Pokój, poza najbliższym otoczeniem niewielkiej lampy, spowijał mrok. Radio Krasnodarsk milczało, żadnych wieści od czasu tego dzisiejszego komunikatu. Nagle zadzwonił stojący na stole telefon. Odebrał. To było tylko jedno słowo, wypowiedziane łamanym amatorskim: Wiñijç. Posłuchał, zebrał wszystkie gazety i zdjęcia ze stołu i opuścił hotel. Szedł naprzód, wiedziony intuicją.


Trochę później do hotelu wtargnęła grupa osobników, ale tego kogo szukali już tam nie było. Od recepcjonisty dowiedzieli się, że wyszedł jakiś czas temu.


RE: Eskalacja - Henryk Wespucci - 03 Gru 2020

Henryk Wespucci słysząc wczorajszy komunikat wpadł w furię. Osoby przebywające wraz z nim w specjalnym kompleksie wysłuchiwały kolejnych soczystych wiązanek tak ważnego człowieka. Następnego dnia rano siedział w gabinecie, wpatrując się w ośnieżone górskie szczyty. To dziś go uspokajało. Wraz z dowódcą Garnizonu Krasnodarsk obmyślił plan działania. Był on brutalny, jednak jedyny możliwy. Na terenie całego kraju zakłócano sygnał telewizyjny i radiowy wszystkich nadawców, w tym Radia Krasnodarsk i Volkiańskiej Telewizji Proletariackiej. Wespucci nakazał odcięcie wszystkich linii telefonicznych. Wojsko zakłócało ponadto wszystkie częstotliwości radiowe i telefonii komórkowej. Nie było możliwości nadania żadnej informacji. Wszystkie telefony milczały. Milczały media. Panowała cisza. Na kilka minut przed południem z zaimprowizowanego studia telewizyjnego w tajnym rządowym kompleksie w Górach Kholodnyles rozpoczęto nadawanie specjalnego programu. Wszystkie wojskowe nadajniki nadały wzmocniony przez cywilne sieci przesyłowe jasny komunikat Wespucciego.

- Towarzysze! Wczorajszy dzień był wielką tragedią dla państwowości Volkianu. Zostały zadane ciosy tak mocne i tak bolesne, że nie możemy milczeń. W dniu wczorajszym nie zaatakowano tylko rządu, czy też konkretnej formacji politycznej. Zaatakowano cały Volkian i jego obywateli. Szerzenie terroru i atak na struktury państwa prawa są niezgodne z jakimikolwiek normami. Nie możemy ugiąć się przed iście terrorystycznymi organizacjami, których jedynym celem jest destabilizacja ładu i porządku. Imperator Palpatajn powiedział, że Partia jest władzą. Dzisiaj Ci terroryści wycierają swoje kontrrewolucyjne dążenia jego nazwiskiem! Nie może być zgody na działania sprzeczne z volkiańską racją stanu. W dniu wczorajszym Biały Volkian wypowiedział Volkianowi wojnę. Wojnę do której musimy przystąpić. Każdy mężczyzna i każda kobieta muszą być gotowi do obrony Volkianu, jego świętych idei. Z dniem dzisiejszym na mocy jednogłośnej decyzji Rady Państwa rozwiązałem funkcjonowanie Dumy Państwowej. Odwołani zostali wszyscy ministrowie w rządzie. Od tej chwili całość władzy znajduje się w rękach Rady Państwa. Swobody obywatelskie zostają ograniczone i zawieszone. Likwidacji ulegają wszystkie zagrażające bezpieczeństwu organizacje, a ich członkowie osadzeni w więzieniach. Nadaje się specjalne kompetencje Służbie Bezpieczeństwa Volkianu. Decyzją Rady Państwa Volkiańska Armia Ludowa i oddziały przeniesione do rezerwy stawiane są w pełnej gotowości. Do służby w VAL tymczasowo powołuje się ponadto członków innych służb mundurowych. Do czynnej służby w Milicji Obywatelskiej i Zmotoryzowanych Odwodach Milicji Obywatelskiej powołuje się członków Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Wprowadza się powszechną reglamentację wszystkich towarów. Zamyka się granice Volkianu. Zawieszone zostaje funkcjonowanie wszystkich lotów. Pociągi VKP przekraczające granicy obwodów będą się poruszać wyłącznie na specjalnych zasadach. Wprowadzany zostaje zakaz przemieszczania się. Blokady obejmują wszystkich miast obwodowych oraz granic administracyjnych obwodów. Od tego momentu struktury państwa przestają działać na zasadach normalnych, a ich jedynym celem jest unicestwienie zagrożenia wszelkimi możliwymi sposobami. Zarówno ja, jak cała Rada Państwa nie ustąpi ze stanowiska, będziemy trwać wiernie w służbie obywateli. Dziękuję.

Po tym komunikacie od razu na ulice wszystkich miast skierowano wzmożone ilości wojska i milicji. Wszystkie sklepy na terenie Volkianu zostały zamknięte, od tego momentu dostarczaniem towarów dla mieszkańców miało zająć się wojsko. SBV, ZOMO oraz MO weszły do mieszkań kilkudziesięciu zaskoczonych czołowych członków Białego Volkianu. Wszyscy zostali zatrzymani i przewiezieni w trybie pilnym do aresztów.


RE: Eskalacja - Lew Hurdurov - 03 Gru 2020

Tymczasem Hurrdurov był najpierw zdezorientowany, ale już godzinę po wyjściu z hotelu dotarł do ruin budynku Dumy. Na miejscu było wiele wozów strażackich, które starały się gasić płomienie wypełzające spod na wpół zawalonego dachu. Pomagał ludziom, tym, którzy ucierpieli fizycznie i tym, którzy doznali szoku, pocieszał ich. Potem, gdy akcja gaśnicza już się kończyła, sprzątał z odłamków szkła wnętrze pobliskiej restauracji. Nastał już poranek, a on po tych wszystkich wrażeniach i nieprzespanej nocy usiadł na jakimś krześle, by chwilę odpocząć i zasnął. Spał twardym snem do południa, kiedy to obudził go jakiś wojskowy stojący nad nim. Kolejny element w tej nielogiczne układance. Poniósł niemrawy wzrok i zapytał:
- O co chodzi, towarzyszu? Co się dzieje?


RE: Eskalacja - Henryk Wespucci - 03 Gru 2020

Wojskowy wpatrywał się w Hurdurova. Po chwili ciszy, następującej po wypowiedzianych przez Hurdurova słowach, ten zaczął jakby recytować formułkę, której nauczył się kilkanaście minut wcześniej.

- Towarzyszu Hurdurov na mocy Dekretu Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego w randze ustawy zostajecie zatrzymani w związku z podejrzewaniem uczestnictwa w nielegalnej organizacji, której celem jest dokonanie przewrotu i obalenie legalnej władzy ludowej. Działając na podstawie Dekretu Rady Państwa o tymczasowym rozszerzeniu kompetencji niektórych służb mundurowych i tymczasowym zawieszeniu niektórych ustaw w randzie ustawy... - kolejne wypowiadane słowa przez wojskowego zostały przerwane przez mężczyznę w średnim wieku, najprawdopodobniej esbeka.

- Wystarczy! Jesteś zatrzymany spiskowcu jebany w mordę bity.

Gdy zbliżył się do Hurdurova uderzył go na tyle mocno, że ten stracił przytomność. Niedługo później obudził się w ciemnym pomieszczeniu, które rozświetlała tylko jedna żarówka, znajdująca się nad stołem, przy którym siedział Na przeciwko niego nie było nikogo. Sam nie mógł się ruszyć był mocno przywiązany do krzesła. Kątem oka mógł spojrzeć na stole postawionym po prawo od ściany różne narzędzia, wiadra. Nie wyglądało to za dobrze. Głuchą ciszę przerwał dźwięk zamka i otwieranych się drzwi, które momentalnie się zatrzasnęły. Usłyszał kroki po zimnej, betonowej posadce, które podążały w jego kierunku.


RE: Eskalacja - Lew Hurdurov - 03 Gru 2020

Hurrdurov był półprzytomny. Wszystkie ostatnie wydarzenia mu się mieszały, a wydarzenia działy się bardzo szybko. Ktoś wszedł, postawny, korpulentny, w garniturze. Usiadł naprzeciw i zaczął zadawać pytania, które oczywiście pozostawały bez wyraźnej odpowiedzi. Następował jedynie bełkot ze strony Hurrdurova, oczywiście wszystkiemu zaprzeczał. Groźby użycia dziwnych narzędzi nie pomagały. Natomiast przeszukanie ujawniło fakt, że już wcześniej sam pracował nad tą sprawą. Nie znaleźli niczego jasno świadczącego o tym, że Hurrdurov był spiskowcem. Choć i nic tego nie wykluczało. Zostawili go tak, w ciszy i chłodzie. Niedługo potem jednak usłyszał jakieś dźwięki na zewnątrz. Mało pamiętał, mało wiedział. Przyjechali jacyś ludzie... Prowadzili go dokądś. Wyglądali niepozornie, pewnie esbecy. Szli dalej po tym dużym budynku, aż wreszcie dotarli do jakiegoś gabinetu, pustego i posadzili go na krześle. Jeden stanął z prawej, drugi z lewej. Nagle ktoś wszedł. Zapachniało jakby lasem, górami. Nie dało się nie poznać tego głosu.